Mańka-Szulik: Staram się być tam, gdzie ludzie tego potrzebują

Czytaj dalej
Anna Zielonka

Mańka-Szulik: Staram się być tam, gdzie ludzie tego potrzebują

Anna Zielonka

Rozmowa z Małgorzatą Mańką-Szulik, prezydentem Zabrza i przewodniczącą zarządu GZM, zdaniem Kapituły Plebiscytu DZ, najbardziej wpływową kobietą 2016 roku

Spodziewała się pani kolejnej wygranej i tytułu Najbardziej Wpływowej Kobiety w woj. śląskim?
Zważywszy na to, że miałam bardzo sympatyczne konkurentki z niekwestionowanym autorytetem osobistym i bogatym dorobkiem zawodowym, to z pewnością większość z nich również śmiało mogłaby zdobyć nadawany przez jury tytuł. Wszystkie one zasługują na to miano i cieszę się, że znalazłam się w tym zacnym gronie.

Ale nasz plebiscyt wygrała właśnie prezydent Zabrza. Domyśla się pani, dlaczego tak się stało?
Trudno mi precyzyjnie odpowiedzieć na to pytanie. Ale cieszę się, że doceniono moją pracę, zarówno na rzecz miasta, za rozwój którego jestem odpowiedzialna, jak i dla całego regionu. Staram się rzetelnie wykonywać swoje obowiązki, współpracuję z wieloma ekspertami, wspieram dobre inicjatywy i staram się inspirować ludzi do działania. Kolejna wygrana w plebiscycie Dziennika Zachodniego jest dla mnie dowodem na to, że mieszkańcy regionu wciąż doceniają efekty tej pracy. Ale, jak już powiedziałam, uznaniem wśród czytelników gazety cieszą się też inne panie, które brały udział w rywalizacji. To dobrze, że w naszym województwie jest coraz więcej kobiet, mających realny wpływ na losy regionu. Bo kiedyś było ich znacznie mniej. Gdy stanęłam za sterami Zabrza ponad 10 lat temu, byłam jedynym prezydentem płci żeńskiej na Śląsku i jedną z niewielu w Polsce. Tymczasem dzisiaj jest nas więcej, na przykład panie rządzą: Rudą Śląską, Jastrzębiem-Zdrojem, Łodzią czy Warszawą. Coraz liczniejsza jest również grupa kobiet pełniących rolę liderek i osiągających przy tym imponujące rezultaty na różnych polach aktywności - od kultury poprzez gospodarkę, medycynę i politykę, a na nauce skończywszy. Dzięki swym pasjom, inspirują do działania innych mieszkańców regionu.

Mieszkanie za czytanie

Co się zmieniło w tym względzie w ciągu kilkunastu lat, od kiedy zajmuje pani prezydencki fotel?
Na pewno dzisiaj jest korzystniejszy klimat ku temu, aby kobiety mogły się rozwijać i pracować zawodowo. Choć trzeba przyznać, że panie już od dawna potrafiły efektywnie godzić swoje obowiązki wynikające z pracy z działalnością na rzecz dobra wspólnego. Ale obecnie, choć jeszcze wciąż panowie wiodą prym, jeśli chodzi czy to o politykę, czy o życie społeczne, to panie są o wiele bardziej widoczne niż jeszcze kilkanaście lat temu. Odważyły się wyjść z cienia i podjąć wyzwania, zaczęły się ze sobą integrować i współdziałać. Myślę, że duży udział w poprawie atmosfery miały media, które promują pozytywne inicjatywy i przedstawiają sylwetki kobiet aktywnych, skutecznych, a w konsekwencji także wpływowych. Dziś panie, prawie tak samo często jak panowie, pojawiają się w prasie, radiu, telewizji czy internecie.

Czyli Śląsk potrzebuje kobiet...
Uderzę teraz nieco w matczyną nutę. Tak, nasz region potrzebuje działalności zawodowej pań, podobnie jak dziecko nie może obejść się bez matki. Bowiem tak samo jak brak kobiecej ręki źle wpływa na jego rozwój, tak również region sporo straciłby bez kobiecego zaangażowania. Kobiety powinny wspierać społeczność, w której żyją, tak jak umacniają swoje ognisko domowe.

Czy łatwo jest być prezydentem płci żeńskiej?
Uważam, że to nie płeć decyduje o tym, jakim się jest samorządowcem. Już samo bycie prezydentem, niezależnie od tego, czy jest się kobietą czy mężczyzną, to nie jest łatwa sprawa. Na włodarzu miasta ciąży bowiem wielka odpowiedzialność. Trzeba się wykazać dużą dozą determinacji, być oddanym mieszkańcom, konsekwentnie realizować program rozwoju, umieć decydować, a zarazem kochać ludzi, swoje miasto, region. I, co należy podkreślić, nawet prezydent nie na wszystko ma wpływ i nie dokona wiele w pojedynkę. Potrzebuje sztabu ludzi, którzy z nim współpracują. Ja sama mam oddanych współpracowników i to razem z nimi staram się wpływać na rozwój Zabrza i aglomeracji.

Które pani osiągnięcia cieszą najbardziej?
Satysfakcją napawa fakt, że Zabrze jest rozpoznawalne jako miasto turystyki poprzemysłowej, nauki i medycy. Priorytetem było i ciągle jest stwarzanie atrakcyjnej oferty dla mieszkańców, przedsiębiorców i inwestorów oraz turystów. Zabrze to także atrakcyjny ośrodek akademicki. Rewitalizujemy obszary poprzemysłowe, aby mogli z nich korzystać mieszkańcy i nasi goście. Jeszcze kilka lat temu niewielu było przekonanych, że Zabrze może być atrakcyjne dla turystów. Dziś liczby mówią same za siebie. Blisko 120 tys. osób co roku odwiedza nasze zabytki. Obiekty na powierzchni i trasy podziemne. Kopalnia Guido zaprasza nie tylko miłośników turystyki industrialnej, ale także jest przestrzenią wydarzeń kulturalnych. Sztolnia Królowa Luiza już wkrótce odsłoni kolejne trasy podziemne. Znajdzie się tam też oferta edukacyjna dla najmłodszych. Cieszę się, że zakończyliśmy trudne projekty infrastrukturalne jak modernizacja wodociągów, budowa Drogowej Trasy Średnicowej czy uzbrajanie terenów strefy ekonomicznej. Widzimy zainteresowanie inwestorów, którzy tutaj chcą budować swoje zakłady i dawać miejsca pracy. Szczególnie ważne są dla mnie inwestycje oświatowe i w ochronie zdrowia. Budowa nowego przedszkola, termomodernizacje szkół czy budowa nowej porodówki - Centrum Zdrowia Kobiety i Dziecka są inwestycjami, na które mieszkańcy czekali wiele lat. Podobnie jak na krytą pływalnię czy budowę stadionu.

Jakie ma pani dalsze plany, dotyczące inicjatyw na rzecz Zabrza i regionu?
Planów mam wiele podobnie jak wiele energii do działania. Kończymy udrażnianie Sztolni Królowa Luiza. To będzie kolejna niezwykła atrakcja ukazująca jak zmieniał się region. Pielęgnowanie dziedzictwa to nasz obowiązek. Kontynuujemy programy ekologiczne, z których korzystają mieszkańcy. Między innymi w ramach Programu Ograniczania Niskiej Emisji dofinansowujemy inwestycje w zakresie zmiany sposobu ogrzewania. Kontynuować będziemy projekty oświatowe oraz rozbudowę obiektów rekreacyjno-sportowych w poszczególnych dzielnicach. Jeśli chodzi o nasz region, to z pewnością będziemy nadal współpracować w tematach wspólnych dla naszych miast. Mam na myśli zakup energii czy promocję regionu.

Ma pani tak wiele obowiązków, że bardzo trudno było umówić się z panią na wywiad. Jak wygląda pani dzień pracy?
To prawda, ciężko mnie złapać (śmiech). Codziennie mój harmonogram jest bardzo napięty. Staram się być tam, gdzie ludzie tego potrzebują. Dlatego mam sporo obowiązków, które muszę wypełniać każdego dnia pracy. Przyznam szczerze, że jeśli czas na to pozwala, staram się zacząć go od spaceru z psem. Nasz labrador wabi się Depero, od nazwiska sławnego włoskiego artysty. Mówiąc na marginesie, uwielbiam Włochy. I to właśnie Depero ostatnimi czasy wyznacza mi ramy nadchodzącego dnia i przypomina, abym, oprócz pracy na rzecz Zabrza, nie zapominała też o życiu prywatnym, domu, rodzinie. Bywa, że w tych spacerach zastępuje mnie mąż. Ale staram się, jak mogę, aby nie zaniedbywać mojego obowiązku względem naszego pupila. Przecież sama się tego podjęłam. Po powrocie z porannego wyjścia z psem, szybko się do niej przygotowuję. W Urzędzie Miejskim pojawiam się już przed 7 rano. Tam załatwiam najważniejsze i najpilniejsze sprawy, dotyczące Zabrza. A później zazwyczaj jadę w teren, gdzie staram się wspierać ludzi, którzy podejmują się realizacji inicjatyw cennych społecznie, gospodarczo, edukacyjne itd.. Muszę przyznać, że takich osób, zarówno mężczyzn, jak i kobiet, jest na terenie miasta i całego województwa naprawdę wielu. Robią dużo dobrego dla regionu i warto ich promować. Najczęściej dopiero po godz. 15 wracam do urzędu, zajmuję się pracami planistycznymi i dopinam na ostatni guzik różne zadania.

Ale przecież osiem godzin mija właśnie o godz. 15. Chyba czas wrócić do domu?
To prawda, ale dzień pracy prezydenta w ośmiu godzinach się nie zamyka. Miasto żyje przecież całą dobę, wciąż coś się w nim dzieje. Często wracam do domu ok. 21. To już taka graniczna godzina, o której muszę skończyć pracę. Bo przecież czeka na mnie m.in. Depero, z którym muszę wyjść na spacer.

Nie czuje się pani zmęczona tyloma obowiązkami?
Absolutnie! Kocham to, co robię, ponieważ kocham ludzi. I zawsze czuję satysfakcję, gdy inicjatywy, realizowane przeze mnie i moich współpracowników, kończą się powodzeniem.

A odpoczynek?
Cenię sobie czas spędzony z moją rodziną. Tak zupełnie odpoczywam dwa razy w roku, podczas weekendu majowego i jesienią. Wyjeżdżamy wtedy z bliskimi. Podczas tych wyjazdów „ładuję akumulatory”, aby potem z zapałem wrócić do pracy na rzecz Zabrza i regionu.

Anna Zielonka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.