Marek Szołtysek

Marek Szołtysek: Korbflasza i kana. Słowo o śląskim winie FELIETON

Marek Szołtysek: Korbflasza i kana. Słowo o śląskim winie FELIETON
Marek Szołtysek

Latoś, czyli w tym roku, obrodziły winogrona i już niejeden Ślązok szykuje się na robienie domowego wina. Najpierw trzeba wycisnąć sok, który będzie gerował w korbflaszach, czyli w wielkich szklanych baniach w wiklinowych koszach, które zatykane będą korkiem z gyrglasym, czyli szklaną rurką fermentacyjną.

O śląskim winie mógłbym opowiadać godzinami. Interesowałem się nim już od dzieciństwa, zwłaszcza tym, które Chrystus podczas wesela w Kanie Galilejskiej zamienił z wody. Z winem wiąże się też słowo KANA. Na pamięć znałem teksty i obrazki z moich starych katelmusów, czyli katechizmów, przedstawiające moment tego cudu. Jednak miałem problem, bo nie pasowały mi słowa opisu tego wydarzenia w Biblii i w owych katelmusach.

W polskich tekstach było napisane „Wesele w Kanie”. Nawet w niemieckim katelmusie - bo taki z przedwojennych czasów mieliśmy po ciotce - było w tytule napisane: „Die Hochzeit zu Kana”. A więc dlaczego, skoro chodzi o KANĘ, tekst polskiego opisu tego wydarzenia mówił, że „stały tam STĄGWIE” czy „napełnijcie STĄGWIE wodą”?

Pozostało jeszcze 53% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Marek Szołtysek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.