Marek Szołtysek: Uciechy na trzi miechy. O śląskim poczuciu humoru, czyli z czego śmieją się Ślązacy

Czytaj dalej
Fot. Fot. Arkadiusz Lawrywianiec/Polska Press
Grażyna Kuźnik

Marek Szołtysek: Uciechy na trzi miechy. O śląskim poczuciu humoru, czyli z czego śmieją się Ślązacy

Grażyna Kuźnik

Ślązacy lachają się z roboty, bab, chopów, goroli, Rusów i Niymców, strachopierdyzmu i pucerstwa. To ludek pośmiywny, ale w sztucznych uśmiechach oszczędny

Swojego kocyndra, kogoś, kto urwał się z choinki, jest mądry inaczej, bo pizło mu w dekiel, miała kiedyś każda śląska społeczność. Taki sowizdrzoł był obiektem żartów, ale i sam żartował, ile wlezie. Mógł to być wicman z familoka, mogła być wicfrau w okularach, jak pani Lulu z Piekar, w każdym razie osoba, która nie przejmowała się tym, co inni o niej myślą. Wiele „śląskich Szwejków”, myloków bez wszystkich w doma, opisał w swojej nowej książce „Humor śląski” historyk regionalny, nasz felietonista Marek Szołtysek.

Dzięki niemu żartownisie przetrwają nie tylko w pamięci nielicznych. Są warci ciepłego przypomnienia, bo przecież, jak mawiał Szwejk: „Gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby od tego!”

Najstarszy znany śląski wic jest autorstwa świętej Jadwigi, pochodzi z pierwszej połowy XIII wieku. Księżna w starszych latach była ascetką, żyła jak mniszka i chodziła boso nawet w mrozy. Nie brakowało jej jednak poczucia humoru. Tryb życia księżnej raził nawet ludzi średniowiecza, opat cystersów kazał jej więc nosić buty. Zgodziła się, buty przypięła do paska i nikt nie mógł zaprzeczyć, że je nosiła. Można sobie wyobrazić minę opata.

Ale wice, podkreśla autor, to zaledwie mała część szerszego zjawiska, jakim jest śląskie poczucie humoru. Wzięło się z pogodnej, stoickiej postawy życiowej Ślązaków. Mały wpływ na ich dowcip miała mentalność Niemców; śląski humor wyrósł oryginalnie z terenów Śląska. Są w nim elementy wisielczego humoru, a niewiele zbereźności. Ważna jest przyjaźń kamratów z pracy, od której czasem zależało przetrwanie w kopalni, rola żon i takich dziedzin życia jak: gołębiarstwo, majsterstwo, piwożłopstwo, szkaciarstwo, a z gorszych rzeczy strachopierdyzm z powodu utraty roboty oraz pociulanctwo, czyli różnego rodzaju wariactwa i fiksacje.

Pozostało jeszcze 66% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Grażyna Kuźnik

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.