Marek Szołtysek. Wice i Gorole

Czytaj dalej
Marek Szołtysek

Marek Szołtysek. Wice i Gorole

Marek Szołtysek

Na opolskiej części Górnego Śląska (tak, opolszczyzna to zachodnia część Górnego Śląska!), która do 1945 roku była częścią Niemiec i gdzie po wojnie trafiło sporo uchodźców i przesiedleńców z polskich Kresów Wschodnich, to tych Kresowiaków autochtoniczna ludność śląska nazywała – Chadziajami.

Określenie to pochodziło z języka rosyjskiego i ukraińskiego – chazjain czy przykładowo z polskich gwar podlaskich gdzie również jest słowo - chaziaj, co znaczy gospodarz. To śląskie określenie „Chadziaj” było bardzo pejoratywne, negatywnie brzmiące i właściwie takie pozostało do dzisiaj. Stąd też na opolskiej części Górnego Śląska w zasadzie wiców, czyli żartów o Chadziajach się nie opowiada.

Znacząco inaczej sytuacja przyjezdnych miała się i ma do dzisiaj na katowickiej, przemysłowej części Górnego Śląska. Tutaj przyjezdnych do pracy w przemyśle nazwano „Gorolami”, czyli ludźmi z zewnątrz. Pierwotnie określenie to odnosiło się do handlujących na Górnym Śląsku górali żywieckich. Tak, góralki chodzące po domach i handlujące drewnianymi łyżkami, grabiami, fyrlokami, rogolkami czy zabawkami, nazywano – gorolkami. Ich mężowie to byli – gorole, a ich ziemia rodzinna, to – gorolowice. Z czasem znaczenie tych określeń rozszerzyło się na wszystkich przyjezdnych. Tak oto powstało określenie - Gorole. Ważne jest jednak to, że z początkowo dość złośliwego określenia – Gorol, jego ciężar gatunkowy tak bardzo osłabł, że sami przyjezdni zaczęli się nazywać Gorolami. Zaś Ślązacy zaczęli się z Gorolami oswajać. Oswajać czy przyzwyczajać, to nie znaczy identyfikować, ale sytuacja na tyle się unormowała a zjawisko tak okrzepło, że zaczęły powstawać liczne wice na temat Goroli i Ślązoków, z której powoli zaczęli się śmiać i Gorole, i Ślązoki.

Wydaje się, że wice o Gorolach są dzisiaj wyjątkowo ważnym dowodem na to, że integracja Ślązoków i Goroli zaszła już bardzo daleko a głębokich konfliktów już praktycznie nie ma. Może tylko czasami ktoś w nerwach do tego zjawiska sięga. I jeszcze powiedzmy, że również koronnym argumentem na oswojenia problemu Goroli i gorolstwa na Śląsku nie są jedynie owe wice, ale przede wszystkim liczne małżeństwa „,mieszane”. Nikt tego jeszcze nie zbadał – bo to trudne technicznie, ale też niestosowne, ale na moją wiedzę, na przełomie XX i XXI wieku przynajmniej około 30-50% małżeństw na Górnym Śląsku jest mieszanych, czyli śląsko-gorolskich. I nie jest to żaden problem. Z tego powodu coraz trudniej dzisiaj zdefiniować słowo „Gorol”, bo wychowuje się już na Śląsku trzecie pokolenie tych dawnych „prawdziwych” Goroli. Stąd wydaje się, że ciągłe nazywanie Gorolami tych mieszkańców Śląska - zaczyna być bez sensu!

Marek Szołtysek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.