Mieszkańcy jurajskich gmin nie chcą kopalni, a firma która chce ją budować nie zamierza zdradzać lokalizacji

Czytaj dalej
Fot. AD
Paulina Musialska

Mieszkańcy jurajskich gmin nie chcą kopalni, a firma która chce ją budować nie zamierza zdradzać lokalizacji

Paulina Musialska

Wszystko wskazuje na to, że kopalnia cynku i ołowiu, której tak bardzo obawiają się mieszkańcy nastawionej na turystykę Jury i tak powstanie. Firma Rathdowney złożyła w Nadleśnictwie Siewierz wniosek o przyrzeczenie dzierżawy gruntów. Jakich? Tego inwestor nie chce zdradzić. Gminy Zawiercie, Poręba i Ogrodzieniec są zdecydowanie przeciwne tej inwestycji. Gmina Łazy podkreśla, że o budowie pozwoli zadecydować mieszkańcom.

Kopalnia rud cynku i ołowiu to inwestycja planowana przez kanadyjskiego potentata - firmę Rathdowney. Obiekt ma powstać na terenie jednej z czterech gmin: Poręba, Zawiercie, Łazy lub Ogrodzieniec. Chociaż protesty mieszkańców od lat są dość duże, to nie przeszkodziło to firmie Rathdowney złożyć w czerwcu 2018 roku wniosku o przyrzeczenie dzierżawy gruntów na budowę kopalni. Gdzie powstanie obiekt? Inwestor uważa, że ostateczna decyzja nie została podjęta, ale najbardziej prawdopodobną lokalizacją będzie gmina Łazy.

Rathdowney: Rozważamy kilka lokalizacji

- Ostateczna decyzja jeszcze nie została podjęta. Rozważamy kilka lokalizacji. Myślę ,że wyniki obszernych badań środowiskowych (badamy środowisko wodne, analizujemy jakość powietrza, pracujemy nad modelem hydrologicznym i inwentaryzacją środowiskową), inżynieryjnych, ekonomicznych pozwolą nam wybrać konkretną lokalizację , którą z kolei będziemy mogli zaproponować, i omówić ją z mieszkańcami , w szerokich konsultacjach społecznych. Na dzień dzisiejszy najbardziej prawdopodobną lokalizacją jest Gmina Łazy i terenu przy dobrze rozwiniętej infrastrukturze kolejowej, którą chcielibyśmy w przyszłości wykorzystać - tłumaczy Bartosz Władimirow.

Inwestor wie, ale nie powie

Co ciekawe, zgodnie z przepisami we wniosku musi znajdować się obszar, który interesuje potencjalnego dzierżawcę. Oznacza to, że inwestor prawdopodobnie doskonale wie, w którym miejscu wybudowanie kopalni będzie najbardziej opłacalne. Rathdowney wszczęło jednak postępowanie administracyjne, w którym zastrzegło wniosek jako tajemnicę przedsiębiorstwa. Oznacza to, że Nadleśnictwo Siewierz nie może zdradzać żadnych szczegółów. W innym wypadku będzie narażone na poważne koszty związane z roszczeniami odszkodowawczymi. Nie wiadomo zatem, tereny której gminy znajdują się w kręgu zainteresowań firmy Rathdowney.

Nadleśnictwo ma wniosek

- Zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa i obowiązującymi nas procedurami, aby ubiegać się o przyrzeczenie umowy dzierżawy, zainteresowany podmiot musi złożyć wniosek, wskazując teren jaki go interesuje oraz zaakceptować warunki ewentualnych przyszłych opłat za dzierżawę. Jednak nadleśnictwo nie decyduje w tej sprawie samo. Dopiero po uzyskaniu zgody dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach, nadleśniczy może zawrzeć umowę - tłumaczy Mariusz Kowalski, rzecznik prasowy Nadleśnictwa Siewierz. - Podkreślamy jednocześnie, że nadleśnictwo nie jest tą instytucją, która wydaje zgody na budowę kopalni. Może być to możliwe dopiero po zmianie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego oraz wydaniu przedsiębiorstwu koncesji na wydobycie. Są to procedury administracyjne obwarowane ścisłymi rygorami. Wymagają np. opiniowania wielu instytucji, oceny środowiskowej, konsultacji społecznych, zgody rady gminy itd. Nie można więc przesądzać, że inwestor doprowadzi do zmiany miejscowego planu, że uzyska koncesję na wydobycie cynku i ołowiu i że kopalnia w ogóle powstanie - dodaje.

Koncesja na poszukiwanie złoża

Obecnie Rathdowney działa na podstawie koncesji na poszukiwanie i rozpoznawanie złoża. Aby firma mogła ubiegać się o koncesję na wydobycie, musi zostać dokończony raport oceny oddziaływania na środowisko. Inwestor pracuje nad nim. Kolejnym krokiem będzie zmiana planu zagospodarowania przestrzennego w gminie, w której kopalnia będzie miała powstać. Warto podkreślić fakt, że żadna z gmin nie popiera budowy kopalni. Władze Zawiercia zapewniają, że są przeciwne takiej inwestycji. Nie planują przeprowadzania referendum w tej sprawie.

Gminy są przeciwne kopalni

- Prezydent Zawiercia Łukasz Konarski jest przeciwny budowie kopalni rud cynku i ołowiu na terenie gminy. To efekt wielu rozmów z mieszkańcami. Uchwały w tej sprawie podejmowała także Rada Miejska w Zawierciu. Ostatni raz w 2015 roku. Radni wskazywali, że wyrażają stanowczy sprzeciw - mówi Patryk Drabek, naczelnik Wydziału Komunikacji Społecznej w Urzędzie Miejskim w Zawierciu. - Możemy działać na podstawie obowiązującego prawa. Koncesję na wydobycie rud cynku i ołowiu wydaje Minister Środowiska - dodaje.

Zdecydowany sprzeciw wyraża także gmina Poręba. Stanowisko burmistrza Ryszarda Spyry nie uległo zmianie. Gmina prowadzi akcje informacyjne dla mieszkańców, które mają przedstawiać negatywne skutki związane z budową kopalni rud cynku i ołowiu na terenie powiatu zawierciańskiego.

- Jestem zdecydowanie przeciwny budowie kopalni. Moje zdanie w tej kwestii nie zmieniło się. Zrobię wszystko, co w mocy gminy Poręba, aby nie dopuścić do tej inwestycji. Nie wierzę, że nie będzie żadnych negatywnych skutków dla środowiska. Nie dam się nabrać, na krótkotrwałe korzyści przedstawiane przez inwestora. Trzeba brać pod uwagę przyszłość i to, co pozostanie po tej inwestycji. Prowadzimy akcję informacyjną dla mieszkańców. Razem ze stowarzyszeniem "Nie dla Kopalni" organizujemy spotkania informacyjne. Chcemy, aby mieszkańcy poznali drugą stronę medalu. Nie tylko tę przedstawianą przez inwestora - mówi Ryszard Spyra, burmistrz Poręby.

Do tej pory niewyraźne stanowisko wyrażała gmina Ogrodzieniec, która nigdy nie wyrażała zdecydowanego sprzeciwu wobec budowy kopalni. W 2018 roku w wyborach samorządowych zmieniły się władze samorządowe. Burmistrzem została Anna Pilarczyk-Sprycha.

- Jesteśmy zdecydowanie przeciwni budowie kopalni na naszym terenie. Nie chcemy jej. Chcemy rozwijać turystykę w gminie, a budowa kopalni nie idzie z tym w parze - mówi Anna Pilarczyk-Sprycha, burmistrz gminy Ogrodzieniec.

Firma Rathdowney złożyła w Nadleśnictwie Siewierz wniosek o przyrzeczenie dzierżawy gruntów. Jakich? Tego inwestor nie chce zdradzić. Gminy Zawiercie, Poręba i Ogrodzieniec są zdecydowanie przeciwne tej inwestycji. Gmina Łazy podkreśla, że o budowie pozwoli zadecydować mieszkańcom.

Łazy zapowiadają referendum

Najmniej jednoznaczne stanowisko w sprawie budowy kopalni rud cynku i ołowiu zajmuje obecnie gmina Łazy. To właśnie ją inwestor uważa za najbardziej prawdopodobną lokalizację. W gminie Łazy o inwestycji zadecydują mieszkańcy.

- W tej sprawie muszą wypowiedzieć się mieszkańcy. W razie potrzeby zrobią to w referendum. Reguluje to uchwała z 2013 roku. Jeśli mieszkańcy nie będą chcieli budowy kopalni, to myślę, że inwestor uszanuje ich wolę. Uważam też, że firma Rathdowney będzie musiała wcześniej wytłumaczyć mieszkańcom wiele kwestii związanych z inwestycją i odpowiedzieć na wiele pytań - przyznaje Maciej Kaczyński, burmistrz Łaz.

Stowarzyszenie ostrzega mieszkańców

O zagrożeniach związanych z budową kopalni rud cynku i ołowiu na terenie powiatu zawierciańskiego od kilku lat informuje stowarzyszenie "Nie dla kopalni". Współpracuje ono z gminami przeciwnymi inwestycji oraz lokalnymi przedsiębiorcami. Chce, aby informacje na temat negatywnych skutków inwestycji dotarły do jak największej liczby osób. W najbliższych planach jest przeprowadzenie szerokiej kampanii informacyjnej, która odbędzie się w okolicach października i listopada.

Pod powiatem jest zbiornik wody pitnej - co z nim?

- Ponadto, działamy na polu administracyjnym, weryfikujemy informacje przekazywane przez Rathdowney. Zagrożeń jest wiele. Wody gruntowe po budowie kopalni na pewno opadną. Pod powiatem znajduje się natomiast zbiornik wody, z którego korzystają gminy. To woda bardzo dobrej jakości. Rocznie wykorzystywanych jest około 12 milionów m3 tej wody. Firma Rathdowney chce natomiast wypompowywać rocznie około 60 mln m3 wody z tego zbiornika, aby dostać się do złoża. W sytuacji suszy to marnotrawstwo. Powinniśmy przecież dbać o to, aby złoża wody wystarczyły nam na jak najdłuższy okres czasu - mówi Marek Szeles, prezes stowarzyszenia "Nie dla kopalni". - Warto także dodać, że firma chce zatrudnić około 400 osób. Wiadomo już, że kadra zarządzająca pochodzić będzie z Irlandii. Górników w powiecie zawierciańskim nie ma zbyt wielu. A za kilka lat wygaszona ma zostać kopalnia Pomorzany. Wyjdzie z niej praktycznie gotowa załoga dla kopalni rud cynku i ołowiu. Miejsc pracy dla mieszkańców powiatu będzie tak naprawdę niewiele - dodaje.

Paulina Musialska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.