MZDiT zasłużył na złotą siekierę? Pod topór tym razem idą drzewa na Tysiącleciu

Czytaj dalej
Fot. Bartłomiej Romanek
Bartłomiej Romanek, Piotr Ciastek

MZDiT zasłużył na złotą siekierę? Pod topór tym razem idą drzewa na Tysiącleciu

Bartłomiej Romanek, Piotr Ciastek

Marcin Maranda, lider Stowarzyszenia Mieszkańcy Częstochowy planuje w przyszłym tygodniu przekazać na ręce dyrekcji Miejskiego Zarządu Dróg i Transportu Złotą Siekierę i tytuł Szkodnika 5-lecia. To „nagroda” za politykę zarządu dróg i miasta, dotyczącą inwestycji drogowych w mieście, przy okazji których wycinane są kolejne drzewa.

Tak było na przykład w przypadku remontu ulicy Warszawskiej. Polityka miasta co do terenów zielonych od dawna zaskakuje mieszkańców i różnego rodzaju organizacje. Z jednej strony prezydent Krzysztof Matyjaszczyk zapoczątkował akcję sadzenia drzew wymierzoną w „lex Szyszko”, ale z drugiej strony podczas budowy nowych dróg pod topór idą drzewa, których długo nie zastąpią nowe nasadzenia. Na dodatek Częstochowę strasznie dotknęła nieoczekiwana śnieżyca w kwietniu, po której miasto straciło nawet kilka procent zieleni.

– Tak dla inwestycji, nie dla rzezi drzew – mówił podczas happeningu zorganizowanego na skrzyżowaniu al. Armii Krajowej i ul. PCK, Marcin Maranda. Miejsce wybrano nieprzypadkowo. MZDiT planuje modernizację Armii Krajowej, a według Mieszkańców Częstochowy, projekt zakłada wycinkę nawet kilkudziesięciu drzew.

W ramach happeningu, postawiono drzewo zielonych serc – na imitacji dwumetrowego drzewa mieszkańcy wieszali zielone serca z hasłem „nie wycinajcie drzew” i podpisem. Mieszkańcy Częstochowy wysłali również specjalne apele do kilkunastu różnych instytucji.

Na odpowiedź miasta nie trzeba było długo czekać. Jak tłumaczył podczas zwołanego we wtorek spotkania wiceprezydent Częstochowy Mirosław Soborak, nie ma jeszcze mowy o tym, że zapadły ostateczne decyzje, co do kształtu zieleni na remontowanej Armii Krajowej, a miastu już przypisuje się niecne intencje wobec zieleni miejskiej.

– Ani ja, ani prezydent Matyjaszczyk nie chodzimy po mieście z wyszczerzonymi zębami, żeby te drzewa niszczyć. Obowiązuje zasada kompensacji, czyli ile usuniemy, z żalem, to co najmniej tyle musi zwrócić – mówił Mirosław Soborak. Z pierwszych wyliczeń wynika, że do ścięcia jest 146 drzew, ale możliwe, że będzie to „tylko” 80. W zamian za to dodatkowo dosadzone zostaną 284 drzewa. Planuje się też 5 tys. m kw. krzewów i 1200 m kw. byliny.

To zdaniem miasta zrekompensuje wycinkę, która będzie spowodowana tym, że większość drzew posadzona została w śladzie kanału deszczowego, który musi zostać wyremontowany. Obecnie drzewa niszczą go i jak twierdzi wiceprezydent dochodzi do podtopień piwnic bloków mieszkalnych i zalewania skrzyżowań. Jak zapewniają miejscy urzędnicy projektant musi zrobić wszystko, by jak najwięcej drzew uratować. Inwestycja najprawdopodobniej ruszy w przyszłym roku i potrwa nawet dwa lata. Wtedy przekonamy się, jaki będzie końcowy bilans zieleni.

Bartłomiej Romanek, Piotr Ciastek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.