Na blogu przedszkolaków cały świat może oglądać "kolorowego wulkana” [WIDEO]

Czytaj dalej
Fot. Katarzyna Domagała-Szymonek
Katarzyna Domagała-Szymonek

Na blogu przedszkolaków cały świat może oglądać "kolorowego wulkana” [WIDEO]

Katarzyna Domagała-Szymonek

W Śląskiem mieszkają najmłodsi blogerzy w kraju. To trzy i czterolatki z Publicznego Przedszkola nr 16 w Czarkowie pod Pszczyną. Projekt, który kilka lat temu stworzyła nauczycielka z placówki, chwali Fundacja Dzieci Niczyje

Czarków to mała wieś pod Pszczyną (ponad 2 tys. mieszkańców). Działa tam ośrodek zdrowia, apteka, kościół. Jest drużyna piłkarska - LKS Czarków. Ostatnie ligowe zmagania chłopaki zakończyli porażką ze Zniczem Jankowice 0-3. Do tego na własnym boisku! We wsi prężnie działa też Zespół Szkolno - Przedszkolny. I to właśnie najmłodsze przedszkolaki z Przedszkola Publicznego nr 16 spowodują, że o Czarkowie niebawem usłyszy cała Polska. Trzy i czterolatki najprawdopodobniej są grupą najmłodszych blogerów w kraju! Jeśli nie na świecie!

Wulkan oraz inne eksperymenty
przedszkolakitworza.blogspot.com - to pod tym adresem znajduje się blog grupy 16 rezolutnych maluchów. Choć jeszcze nie potrafią czytać ani pisać, to wkładają ogrom sił w przygotowywanie zamieszczanych tam wpisów. Nad całością czuwa Daria Hristova-Kosobudzka, nauczycielka z czarkowskiego przedszkola, która cztery lata temu wpadła na pomysł założenia wraz ze swoimi wychowankami internetowego bloga. Przedszkolaki z grupy Motylków, są już kolejnymi, których wpisy zobaczymy w sieci. Jednym z ostatnich jest opis i zdjęcia z zajęć, na których dzieci poznawały prehistoryczny świat dinozaurów. Między innym budowały wulkan.

- Chce pani zobaczyć tego wulkana? Możemy go zrobić! - zachęca urocza Zuzia, i od razu sięga po plastelinę, dwa plastikowe kubki, płyn do mycia naczyń, ocet i barwnik. - Co z tego wyjdzie? - dopytujemy. - Czerwona lawa, czyli ogień! Ale nie jest do jedzenia! Niedobra była - precyzuje jej kolega Miłosz.

Wkład maluchów w przygotowanie bloga, to dla nich doskonała lekcja odpowiedzialności, systematyczności, do tego wszystko w formie przyjemnej zabawy. Po pierwsze muszą wziąć udział w zajęciach. Wiedzą, co będą na nich robić, więc powinny się odpowiednio przygotować. Nieraz razem z wychowawczynią decydują o tematach, które znajdą się w sieci. Pani pozwala im też wybrać zdjęcia zamieszczane na stronie. Już doskonale wiedzą jak ustawiać się do zdjęcia. Dla wielu dzieciaków możliwość pokazywania rodzicom w domu, co robiły w przedszkolu jest ogromną frajdą. Dzięki temu mają okazję pochwalić się swoimi osiągnięciami.

- Ale dzisiaj nie będę się chwalić! Dzisiaj nie chcę tego robić! - od razu wcina się Zuzia, która słucha naszej rozmowy. Jednak kiedy przychodzi dzień, w którym dziewczynka ma ochotę na chwalenie się, przed ekran monitora zaprasza całą rodzinę. Wtedy obok niej, poza rodzicami, zasiada babcia, ciocia, wujek, dziadek. Wszyscy podziwiają jej prace. Bowiem okazało się, że blog jest też doskonałym motywatorem do rodzinnego spędzania czasu. Często nie kończy się tylko na oglądaniu strony, a na odtwarzaniu zabaw organizowanych w przedszkolu.

- W domu dzieci chcą uczyć rodziców, tego, czego same nauczyły się w przedszkolu. Dzięki temu dorośli poświęcają im swój czas, a to najcenniejsza rzecz - przyznaje pani Daria. Blog jest też wyjątkowo pomocy przy nadrabianiu zaległości u bardziej chorowitych maluchów. Tak było z Mikołajem, który cały styczeń był chory, przez co nie mógł chodzić do przedszkola.

- W domu mogliśmy podglądać, co robili jego koledzy. To bardzo ułatwiało mi pracę z synem - przyznaje Urszula Szłapa, mama 4 - latka. Dla niej ogromnym plusem jest też wirtualne archiwizowanie prac jej dziecka. - Zawsze możemy do nich wrócić - zaznacza. - Nie oszukujmy się, syn wykonuje tyle prac plastycznych, że nie jesteśmy w stanie wszystkich zachować. Pewnie żaden rodzic nie jest. W końcu wylądowałyby w koszu na śmieci, a tak są dostępne na blogu.

Motywator okiem eksperta

Archiwizowanie prac przedszkolaków było głównym celem bloga na początku jego działania. Przez lata idea sporo ewoluowała.

- Tabel czy laptop ma być wstępem do dalszej pracy. W przedszkolu dzieci mają minimalny kontakt z tymi urządzeniami. Prowadząc z nimi blog staram się pokazać im, jak w dobry sposób korzystać z interentu i wyszukiwać w nim wyłącznie pożyteczne rzeczy. Widzę, że mimo powszechnego dostępu do sieci, nadal nie wszyscy potrafią to zrobić - wyjaśnia pani Daria. A dzisiaj internet, oglądanie filmów na laptopie czy granie na tablecie jest nierozłączną częścią dzieciństwa.

Doskonale wie o tym Fundacja Dzieci Niczyje, która kilka miesięcy temu rozpoczęła kampanię Mama Tata Tabet. Rodziców prosi o zastanowienie kto wychowuje ich dzieci - oni sami czy tytułowy tablet. Bowiem ich badania pokazały, że ponad 40 proc. dzieci poniżej drugiego roku życia już korzysta z tabletów i smartfonów, a blisko 30 proc. z nich sięga po nie każdego dnia. W przypadku 3-latków jest to aż 62 proc. z nich. Fundacja tłumaczy, że aby korzystanie z dobrodziejstw interentu i tego typu urządzeń powinny być zachowane pewne reguły.

- Najważniejsze to umiar, odpowiednie dobieranie treści, kontrolowanie przez rodziców co ogląda dziecko czy pokazywanie im pozytywnych zastosowań urządzeń i internetu, i ten projekt pozwala spełnić te wymagania - przyznaje Łukasz Wojtasik z FDN, koordynator programu Dziecko w Sieci. Wskazuje też na zachowanie prywatność małych blogerów. - Przeglądając blog od razu rzuca się w oczy, że na zdjęciach nie ma całego wizerunku dzieci, a jedynie ich rączki i prace, jakie wykonują. To bardzo dobre rozwiązanie. Pozwala na zachowanie anonimowości i bezpieczeństwa - zaznacza.

Katarzyna Domagała-Szymonek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.