Na otwarcie tarnogórskich podziemi czekała cała Polska [LINIA CZASU]

Czytaj dalej
Fot. Tomasz Klyta
Tomasz Klyta

Na otwarcie tarnogórskich podziemi czekała cała Polska [LINIA CZASU]

Tomasz Klyta

Turystyka Industrialna w Europie Zachodniej zaczęła zyskiwać na popularności na przełomie lat 70 i 80. Popularność ta dotarła również i do nas, czego przykładem może być chociażby Szlak Zabytków Techniki Województwa Śląskiego. Mało kto wie, że turystyka industrialna na Śląsku, zaczęła się w Tarnowskich Górach. O planach udostępnienia turystom podziemi Zabytkowej Kopalni Srebra, prasa pisała już w latach 30. Po II wojnie światowej, media jeszcze częściej podejmowały temat tego wyjątkowego w skali kraju projektu.

W latach 30. do Urzędu Miejskiego w Tarnowskich Górach przyszło pismo z Orbisu, jednego z najstarszych polskich biur podróży. Jego pracownicy zauważyli turystyczny potencjał miasta. Zwrócili uwagę m.in. na Dom Sedlaczka stojący na Rynku.

Głośno - już wówczas - było jednak o tarnogórskich podziemiach. Snuto pierwsze plany udostępnienia ich turystom. Inicjatorem i twórcą tej koncepcji był prof. Józef Piernikarczyk, historyk, który w swojej karierze odkrył m.in. Ordunek Górny (najstarszy zbiór praw górniczych w Tarnowskich Górach, pochodzący z 1528 r.)

Do grupy działającej na rzecz rozwoju turystyki industrialnej w mieście należeli również m.in.: Fryderyk Antes, ówczesny burmistrz Tarnowskich Gór (pierwszy polski włodarz miasta), Alfons Kopia, Jan Kompała, Józef Machwitz oraz Teodor Mosch.

O ambitnych planach powstających w Tarnowskich Górach, zaczęła pisać prasa. Najstarszy artykuł, znaleziony w zbiorach Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej, ukazał się w niemieckim piśmie „Ostdeutsche Morgenpost” w lutym 1938 roku. Artykuł opisywał koncepcję utworzenia muzeum w kopalni, której eksploatacja zakończyła się 25 lat wcześniej. Również w 1938 r. do Tarnowskich Gór przyjechała delegacja dziennikarzy krakowskich, którzy zwiedzili podziemia. Niedługo później powstał szereg reportaży w kilku pismach. Wkrótce później m.in. w „Światowidzie” lub „Ilustracji Polskiej’ powstały duże reportaże poświęcone Kopalni Srebra.

Z prasy przedwojennej, warto również odnotować artykuł poświęcony Sztolni Czarnego Pstrąga. Materiał ukazał się na początku 1939 r. w miesięczniku „7 groszy”. Tekst o groźnie brzmiącym tytule „Katastrofa łodzi w sztolni” opisuje wspomnienia Hermana Sygi, który wraz z dwójką braci i szwagrem udał się w 1903 r. na podziemną przejażdżkę łodzią. Sztolnia służyła wtedy jeszcze jako wodociąg, a do środka wpuścił ich dozorca, który odpowiadał za czyszczenie kanału. Autor tekstu nie ukrywa, że panowie zabrali na pokład 28-litrową beczkę piwa, która później okazała się być przyczyną „katastrofy” i spowodowała przewrócenie się łodzi. Panowie wpadli do wody i musieli przejść w ciemnościach kilka kilometrów.

Po wojnie wzrosło zainteresowanie prasy podziemiami
Druga wojna światowa przerwała przygotowania do szerokiego udostępnienia tarnogórskich podziemi turystom. Starania wznowiono tuż po zakończeniu walk. Pisał o tym m.in. Dziennik Zachodni w 1953 r. (jest to najstarszy artykuł Dziennika Zachodniego poświęcony kopalni, jaki SMZT ma w swoich archiwach).

„W warunkach ustroju ludowego bardziej niż kiedykolwiek w przeszłości zależy nam na dokumentach i pamiątkach minionej historii narodu, zwłaszcza historii pisanej krwią najszerszych mas ludowych Śląska[...]. Dziś gdy Polska Ludowa nadała zawodowi górniczemu najwyższą godność, musimy zrobić wszystko, by zapewnić stały dostęp młodzieży do tego pięknego zawodu. Nic tak nie przemówi do młodej wyobraźni przyszłych górników jak zwiedzanie kopalni, nieskrępowane niczym obcowanie z konkretną rzeczywistością podziemi” - można przeczytać w artykule Dziennika Zachodniego z 15 marca 1953 r.

– Przedwojenny styl pisania o tarnogórskich podziemiach różni się od tego z lat 50. Wcześniej dziennikarze pisali przede wszystkim wspaniałe reportaże o unikatowości pozostałości po górnictwie kruszcowym. Później, coraz większe emocje wzbudzało zbliżające się udostępnienie podziemi turystom. Nie brakowało tam wręcz demagogii, próbującej określić te wydarzenia jako sukces socjalistycznej ojczyzny. W żadnym przypadku nie przyćmiło to jednak meritum sprawy - zaznacza Irena Kulisz, członkini SMZT.

Powojenna prasa zauważała także ciekawostki ze świata gwiazd. Przykładem może być kolejny tekst zamieszczony w DZ pod koniec 1959 r. W artykule możemy przeczytać wspomnienia Andrzeja Wajdy, już wtedy uznanego reżysera, który opisywał swoje „niezapomniane przeżycia” z podziemnej przejażdżki łódką (Sztolnię Czarnego Pstrąga otwarto już w 1957 r.). Z kolei Słowo Powszechne, jako pierwsze użyło nazwy „Podziemna Wenecja”. Do dziś jest to popularne określenie Sztolni Czarnego Pstrąga.

Teraz czekamy jeszcze na listę UNESCO
Duży boom na pisanie o tarnogórskich podziemiach nastąpił w latach 70. Wtedy otwarto dla turystów Zabytkową Kopalnię Srebra oraz muzeum. Niestety, krótko potem zaprzestano archiwizować artykuły prasowe.

– W zbiorach już teraz mamy setki materiałów, które były zbierane od lat 30 do końca lat 60. Teraz ciągle zbieramy nowe, a tematem wiodącym są oczywiście starania, o wpisanie tarnogórskich podziemi na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO - mówi Grzegorz Rudnicki, rzecznik prasowy SMZT.

Tomasz Klyta

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.