Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Nadzieja muzyki alternatywnej mieszka w Gliwicach

Czytaj dalej
Agnieszka Pastor

Nadzieja muzyki alternatywnej mieszka w Gliwicach

Agnieszka Pastor

Erith swoje utwory tworzy w Gliwicach i trzeba przyznać, że wychodzi jej to całkiem nieźle. Martyna Biłogan – bo to o niej mowa, to 21–letnia Ślązaczka, która swoją muzyką przenosi nas w świat baśni. Ma na swoim koncie występy min. na OFIfeście, Festiwalu Filmów Niezależnych Kiloff, Ars Cameralis i na Europejskich Targach Muzycznych Gazety CJG. Na koncertach czaruje słuchaczy magiczną różdżką, tworząc aranżacje na żywo. W muzyce szuka ucieczki i jak sama mówi uwalnia wtedy swoje prawdziwe oblicze. Poznajcie Erith, nadzieję polskiej muzyki alternatywnej.

Polska Björk i męskie alter ego Nicolasa Jaara. To chyba miłe być porównywaną do takich artystów.

Tak, zdecydowanie miłe, zwłaszcza, że to artyści na wysokim poziomie. Traktuję to jako komplement.

Masz bardzo nietypowy pseudonim. Skąd ten pomysł?
Lata temu, szukałam nicku do gry online, wpadłam na Erith i od tego czasu cokolwiek robiłam w sieci, to właśnie pod tym pseudonimem.

Jest bardzo baśniowy, zresztą tak jak Twoja muzyka.
Bardzo ciężko jest określać to co się robi, opisywać. Myślę, że nie tylko ja mam z tym problem. To co o tej pory stworzyłam jest po to, żeby słuchacze mogli poczuć się swobodniej. Codzienność wyciska, wycieńcza.

A muzyka to forma ucieczki?
Tak, chciałabym aby moja muzyka była ucieczką, wyzwoleniem. Lubię przemycać elementy orientu. Na każdym koncercie liczę na to, że uda mi się sprawić, by publiczność czuła to co ja na scenie, jakbyśmy wszyscy nagle mogli niewinnie więcej.

Jak to wszystko się zaczęło?
Zależy, które „wszystko”. Od dziecka lubiłam śpiewać, tworzyć do szuflady, potem w zespole szkolnym. Jako Erith zaczęłam od In the Way. Zainteresowało się kilka osób. Zauważyłam, że to się podoba, że może coś w tym jest.

22 maja zeszłego roku wrzuciłaś do sieci swój pierwszy utwór. Nie bałaś się krytyki?
Hm.. Właściwie już nie pamiętam jak to wyglądało. Tliła się we mnie nadzieja, bo zanim opublikowałam nagranie, grałam tę piosenkę kilku osobom i je poruszyła. Wiedziałam, że pierwsze nagranie na sprzęcie, którego nie zdążyłam jeszcze poznać, może dawać do życzenia technicznie, ale chyba nikt specjalnie się tym nie przejął. Teraz nabrałam wprawy, wiele się nauczyłam. Każda piosenka to nowa lekcja.

Jak wspominasz swój występ na Europejskich Targach Muzycznych Gazety CJG w Warszawie?
Bardzo mi się podobało. Czułam, że to kolejny etap, zwłaszcza jeśli chodzi o swobodę na scenie. Bardzo dobrze wspominam też publikę. To była dobra noc.

To niesamowite, że Twoje aranżacje powstają na żywo.
Na koncertach loopuję gitarę i wokal. Czasem jest sporo ścieżek. Wtedy muszę się skupić. Potem jednak wszystko biegnie płynnie. Wtedy jestem zadowolona.

To na pewno niezła trema, co?
Nie wiem, czy to co czuję to trema, czy po prostu ekscytacja. Myślę, że przeważa to drugie. Zdarzało mi się w życiu czuć tremę i to było nieprzyjemne uczucie. To jest dobre, wydziela się sporo endorfin. Najlepiej się czuję, gdy widzę, że publiczności jest dobrze.

To wszystko robisz sama. Nie łatwiej byłoby grać w duecie? Czy boisz się różnicy zdań?
Łatwiej grać i tworzyć mi samotnie. Myślę, że czasem z muzyką jest trochę tak jak z malowaniem obrazów. Ciężko byłoby trzem artystom malować na jednym płótnie. Byłoby mi przykro, gdyby ktoś szedł ze mną na kompromis i grał to co mi się podoba, a temu komuś niekoniecznie.

Wydaje mi się, że świetnie brzmiałabyś w duecie, szczególnie damsko-męskim. Widzisz się na scenie z jakimś polskim artystą?
Jeśli chodzi o duety, często myślę sobie, że „szkoda tych wokalistów, lepiej brzmieliby osobno”. Oczywiście to nie reguła. Sama nie wiem jak poradziłabym sobie w duecie. Duety damsko-męskie chyba zwyczajnie mnie nie zachwycają.

Twoja muzyka to baśń. Kiedy Cię słucham przypomina mi się okres dzieciństwa i bajkowy świat z książek. Co Cię inspiruje do śpiewania baśni?
Człowiek to zbiór doświadczeń, które z kolei kształtują nasze myśli. Wiele rzeczy dzieje się w podświadomości. Gdy piszę po prostu przenoszę na papier to co nagle wpadnie, to co chcę powiedzieć. Tak jakby na chwilę, wychodziło ze mnie to najgłębsze „ja”.

Więc każdy z utworów to inna opowiedziana historia. Który z nich ma dla Ciebie największe znaczenie?
Każdy utwór jest dla mnie ważny. Wkładam w piosenki część mnie samej, którą potem za ich pośrednictwem oddaje innym. To dla mnie bardzo ważne, bo wiem, że to ludziom, oraz mi samej, pomaga otworzyć się na różne, specyficzne bodźce. Każda piosenka dostarcza ich różną miarę, ale każdy może wziąć ile chce dla siebie.

Jesteś przykładem, że Śląsk jest w stanie inspirować - to przecież kopalnia wrażliwców: Rojek, Coals, The Dumplings.
Myślę, że Śląsk może wpływać na wyobraźnię, ale nie mniej niż inne miejsca. Tak, rzeczywiście mamy tutaj bardzo dużo twórczych osób, które zresztą bardzo doceniam. Myślę jednak, że z wrażliwców, których wymieniłaś, najwięcej ze Śląska wyciągnął Rojek. Wystarczy przeczytać jego biografię by się o tym przekonać. Pała do tego miejsca ogromnym sentymentem i rzeczywiście te doświadczenia mają swoje odniesienie w jego tekstach.

Od zawsze wiedziałaś, że wymieszanie elektroniki i folku to właśnie to co Ci w duszy gra?
Nie, kiedyś to w ogóle nie przyszłoby mi do głowy. To przyszło etapowo. Zwłaszcza wtedy, gdy zdałam sobie sprawę z tego, że zacznę grać sama. W dodatku brzmienia elektroniczne i to co można z nimi zrobić, robi na mnie wrażenie. Cieszę się, że to daje mi możliwość, aby wyrażać to co czuję.

W takim razie przyznaj się , czego słuchała Martyna 10 lat temu?
10 lat temu.. miałam 11 lat, prawie 12. Podstawówka. W podstawówce niczego nie słuchałam. To był dziwny okres, w którym wydawało mi się, że muzyka, która mogłaby mi się podobać nie istnieje. Myślałam, że coś nie tak ze mną, że czegoś mi brakuje. Dopiero w gimnazjum poznałam zespoły, które zrobiły na mnie wrażenie, właśnie Myslovitz, Mike Oldfield, Alice in Chains...

,,Każdy z nas kocha ten czas, pędzi z nami, pędzi z aniołami…”. Jak to było z tym pierwszym kawałkiem?
Wymyśliłam go mniej więcej w 4 klasie podstawówki. Pisząc tę piosenkę, wyobrażałam sobie anioły przelatujące z prędkością światła po ulicach na których jeździłam na rowerze. Za nimi powstawała tajemnicza smuga. Znaczyło to, że tu były, ale nikt ich nie zdążył zauważyć.

Co chcesz przekazać swoim słuchaczom?
Chciałabym, żeby robili to co lubią, to w czym czują się dobrze. Nigdy nie rezygnowali ze swoich pasji. I żeby wspierali w tym innych . To jest nam wszystkim bardzo potrzebne.

Gdzie i kim jest Erith w marcu 2017 roku?
Żyję tym co jest w tej chwili oraz co mój menager wpisuje mi w kalendarz. A przyszłość? Wolę się nad nią nie zastanawiać. Muzyka jest teraz. Zawsze będzie teraz, a od muzyki wszystko się zaczęło.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Dziennika Zachodniego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Zachodniego
  • codzienne e-wydanie Dziennika Zachodniego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Agnieszka Pastor

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.