Najszybszy na świecie mikroprocesor ma bliżej z Bytomia do USA niż do Warszawy

Czytaj dalej
Fot. mat. prasowe/Digital Core Design
Elżbieta Kazibut-Twórz

Najszybszy na świecie mikroprocesor ma bliżej z Bytomia do USA niż do Warszawy

Elżbieta Kazibut-Twórz

Rozmowa z Jackiem Hanke, prezesem firmy Digital Core Design.

O pana firmie mówi się, że macie swój udział w skoku technologicznym nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Szybko Wam to poszło, bo już po roku od startu byliście wśród 15 wiodących firm na rynku elektroniki. Jak się robi taki biznes? Mieliście dokładny plan, cel, kierunek czy też trochę „nosa”, a może „farta”?
Myślę, że tzw. time-to-market z pewnością mieliśmy dobry, bo pod koniec lat 90. XX wieku rynek IP Core dopiero się tworzył, a Digital Core Design była jedną z pierwszych firm w tym biznesie. Nie zmienia to jednak faktu, że nowa firma, do tego położona z dala od światowego centrum elektroniki, musiała czymś się wyróżnić na tle konkurencji. Tym czymś była w naszym przypadku jakość i innowacyjność. Od początku realizowaliśmy strategię, że nie będziemy konkurować ceną, ale przede wszystkim jakością. Bo zawsze znajdzie się firma z Chin czy Indii, która zaoferuje niższą cenę. Dlatego DCD od samego początku oferowała więcej niż konkurencja: wyższą wydajność, mniejsze zużycie energii, efektywne wykorzystanie zasobów. Ta prosta strategia okazała się kluczem do sukcesu, bowiem w niespełna rok pozyskaliśmy pierwszego klienta, który przyciągnął kolejnych, a ci następnych.

Jacek Hanke, Tomasz Krzyżak, Piotr Kandora - konstruktorzy najszybszego na świecie procesora DQ80251. Warto również dodać, bo o tym głośno, że także 32-bitowego procesora D32PRO. Ale wszystko to brzmi trochę jak z powieści Kurta Vonneguta o człowieku „infundybułowanym chronosynklastycznie”. Przeciętny Kowalski, a podejrzewam, że i wielu przedsiębiorców innych branż, potraktuje to jak fantastykę. Proszę „sprowadzić nas na ziemię”... Do czego i komu służą procesory? Są takie dobre, bo szybkie?
Jesteśmy przecież na ziemi. Firma Digital Core Design w ciągu 18 lat działalności zaprojektowała ponad 70 różnych architektur, które znajdują zastosowanie praktycznie w każdej gałęzi elektroniki. Wśród nich jest między innymi najszybszy na świecie procesor przemysłowy z rodziny 8051 - wspomniany DQ80251. Jest on ponad 75 razy bardziej wydajny od standardu stworzonego przez firmę Intel. Gdy w 2012 roku dziennikarze pytali, czy to największy sukces w historii firmy, odpowiedziałem, że na ten sukces cały czas pracujmy. I rzeczywiście, rok temu zaprezentowaliśmy pierwszy w historii Polski komercyjny procesor 32-bitowy. Jest to w pełni autorska konstrukcja, bazująca na ponad dwóch dekadach doświadczenia naszych inżynierów przy projektowaniu IP Core. W procesorze zawarliśmy nasze najlepsze rozwiązania, które z powodzeniem są wykorzystywane w kilkuset milionach urządzeń na całym świecie. D32PRO jest rozwiązaniem sprawdzonym w krzemie, w pełni skalowalnym, dzięki czemu może pracować z maksymalną wydajnością lub przy minimalnym zużyciu energii. Dodatkowo, wraz z procesorem, oferujemy też klientom zestaw użytecznych peryferii, takich jak USB, Ethernet, CAN i tym podobne... oraz odpowiednie oprogramowanie służące do pracy z procesorem.

A jeszcze bardziej konkretnie? Co dostaje klient, który kupi procesor? Co z niego ma?
Klient otrzymuje uniwersalne rozwiązanie, które można wykorzystać w każdym urządzeniu wyposażonym w elektronikę. Pewnie pani zapyta - w jakim? Trudno „wyliczać” wszystkie, ale mówiąc w uproszczeniu - począwszy od elektronicznych zabawek, przez elektronikę użytkową, aparaturę medyczną, e-dowody, urządzenia audio-video, a także motoryzację, przemysł lotniczy, na satelitach kończąc. We wszystkich tych urządzeniach pracują nasze procesory, a z każdym dniem przybywa obszarów potencjalnego wykorzystania procesorów projektowanych w Bytomiu.

Wróćmy do początków - do roku 1999, gdy trzech absolwentów Politechniki Śląskiej zdecydowało się założyć własną firmę. Start-upy dziś są na topie i mają wsparcie. Ale przełom wieków - przynajmniej w Polsce - taki nie był. Co zdecydowało, że nie szukaliście pracy najemnej - może na uczelni, a może w jakiejś firmie o światowej marce?
Pod koniec studiów rzeczywiście stanęliśmy przed koniecznością podjęcia decyzji dotyczącej naszej przyszłości. Owszem, pojawiły się ciekawe oferty pracy dla zagranicznych firm, które młodym ludziom mogły namieszać w głowach. Ale pomyśleliśmy, że skoro tak duże firmy są zainteresowane naszymi umiejętnościami, to dlaczego nie spróbować pracy na własny rachunek? Tym bardziej że pod koniec studiów usłyszeliśmy o konkursie organizowanym przez Wojewódzki Urząd Pracy, w którym miano wybrać najlepszy biznesplan. Fundatorem nagród był jeden z największych banków w Polsce, a nasz projekt mieli oceniać eksperci z Polskiej Akademii Nauk. Pomyśleliśmy więc, że będzie to doskonała okazja, by zweryfikować nasze plany. Co ciekawe, w ekspertyzie, którą otrzymaliśmy z PAN, przeczytaliśmy, że branża IP Core jest bardzo perspektywiczna i czeka ją rozwój, ale… nie w Polsce. Wbrew tej opinii wygraliśmy konkurs i zgarnęliśmy główną nagrodę - dwa telefony komórkowe i dwie książki do podziału na trzech. Jak więc widać, obecnie wsparcie dla start-upów różni się „delikatnie” od tego z lat 90. XX wieku.

Dzisiaj młodzi, zdolni i ambitni ludzie również szukają swojej szansy - z równą determinacją jak kilkanaście lat temu. Co mają robić, czego im trzeba - prócz wiedzy, żeby odnieśli taki sukces jak wy?
Najważniejsze, by robili to, co czują, że sprawia im przyjemność. Nie warto słuchać statystyków, doradców czy czarnoksiężników, którzy „wiedzą lepiej”. W czasach mojej młodości mówiono, że studia z marketingu zapewnią najlepszą zawodową przyszłość. Mnie i moich kolegów od dziecka interesowała jednak elektronika, więc nie wyobrażałem sobie, żeby studiować coś innego. Z kolei teraz powtarza się, że studia ścisłe, najlepiej z informatyki - to gwarancja sukcesu zawodowego. Pozwolę sobie nie zgodzić się z tą tezą. Człowiek, który został programistą czy informatykiem tylko dlatego, że „na tym się zarabia” - bardzo szybko zostanie zweryfikowany przez rynek. Dlatego tak ważne jest, by specjalizować się w tym, co sprawia nam przyjemność, i robić to, co lubimy. Świetny i wykształcony lekarz, hydraulik, programista czy humanista z pewnością lepiej sobie poradzi w życiu i będzie bardziej wartościowy dla rozwoju społecznego niż ktoś, kto wprawdzie „ma papiery”, ale nie ma pasji w tym, co robi.

Wam pasji nie brakuje, nie muszę nawet pytać, czy firma ma się dobrze... Liczba co najmniej 300 mln urządzeń elektronicznych na całym świecie, w których wasze procesory znalazły zastosowanie, mówi sama za siebie i robi wrażenie. Osiedliście na laurach czy ciągle „dorzucacie” kolejne dziesiątki i setki innowacyjnych rozwiązań oraz markowych klientów?
Specyfika branży elektronicznej polega na tym, że cechuje ją permanentny rozwój. Tak już jest, że ten, kto nie idzie do przodu, traci dystans do pozostałych. Dlatego nawet teraz, gdy otrzymaliśmy prestiżowe wyróżnienia jak Polski Produkt Przyszłości czy Teraz Polska dla D32PRO, cały czas pracujemy nad nowymi rozwiązaniami. Myślę, że szczególnie nasz najnowszy projekt, nad którym pracujemy czeka świetlana przyszłość. CryptOne, czyli bezwzględnie bezpieczny kryptoporesor to rozwiązanie przełomowe, którego próżno szukać gdziekolwiek na świecie.

Myśli pan o świetlanej przyszłości również w Polsce, czy tak jak dotychczas na świecie?
Niczego nie można wykluczyć, może oprócz niemal stuprocentowej pewności, że ten polski kryptoprocesor jest absolutnie wyjątkowy i to po prostu nie może zostać niezauważone.

Dlaczego tak pan sądzi, na podstawie jakich przesłanek? Proszę powiedzieć coś więcej o waszym najnowszym projekcie?
CryptOne, bo tak właśnie nazywa się ten najnowszy kryptoprocesor, bazuje na mocy obliczeniowej D32PRO i opatentowanych przez polskich naukowców rozwiązaniach kryptograficznych. Będzie to rozwiązanie unikalne w skali światowej, chociażby dlatego, że nasz kryptoprocesor jest odpowiedzią na rozwój komputerów kwantowych. W jednym z ostatnich raportów amerykańskiej agencji rządowej NSA podkreśla się, że stworzenie komputerów kwantowych będzie końcem tradycyjnej kryptografii. Tymczasem nasz procesor - jeszcze przed prezentacją tych komputerów - będzie odporny na tego typu zagrożenie. Jest to możliwe dzięki wykorzystaniu zupełnie nowej metody kryptograficznej, która w połączeniu z pierwszym polskim komercyjnym procesorem 32-bitowym pozwoli na stworzenie CryptOne - absolutnie bezpiecznego kryptoprocesora.

Najszybszy na świecie mikroprocesor ma bliżej z Bytomia do USA niż do Warszawy
mat. prasowe/Digital Core Design

Znów wyprzedzacie epokę? To porozmawiajmy o technologicznej przyszłości... W jakim kierunku zmierzamy, jeśli chodzi o technologiczne przyspieszenie? Dokąd dojdziemy? A może już dziś możemy to sobie zaplanować, chociażby w sensie biznesowym?
Sądzę, że prawdziwy ruch w elektronicznym biznesie jest dopiero przed nami. Zacznie się on wówczas, gdy powszechnie stosowane będą urządzenia inteligentne. Wtedy będzie miała miejsce kulminacyjna liczba zastosowań mikroprocesorów wbudowanych, dzięki którym urządzenia inteligentne komunikują się z internetem. Zresztą, już teraz świat dąży do tego, żeby na przykład karta kredytowa podawała „na zawołanie” stan konta albo lodówka „sama zamawiała” w internetowych sklepach ulubione produkty właściciela, który w tym czasie będzie się cieszył z jazdy swoim w pełni interaktywnym samochodem.

W jakim więc kierunku będzie postępował rozwój? Jesteśmy świadkami „dorastania” nowego, elektronicznego świata?
Na to pytanie nie sposób jednoznacznie odpowiedzieć, bowiem to, co teraz rozbudza wyobraźnię milionów, może za chwilę być zastąpione przez zupełnie nowe pomysły. Dlatego też takie specjalizacje jak Smart City, Internet of Things czy też systemy ADAS dla branży automotive będą w najbliższych latach napędzać „elektroniczny wyścig zbrojeń”. Jednak moim zdaniem specjalizacją, która nie tylko połączy te wszystkie kwestie, ale z pewnością je wyprzedzi, będzie bezpieczeństwo. Już teraz coraz częściej mówi się, że Internet of Things zastępuje Insecurity of Things. Bezpieczeństwo jest bezcenne, a ostatnio nasilające się ataki hakerskie uzmysławiają nam to coraz bardziej dobitnie. Dlatego też raz jeszcze warto podkreślić doniosłość naszego najnowszego produktu, czyli kryptoprocesora CryptOne, który zapewnia bezpieczeństwo „u podstaw”, a więc na najniższym poziomie implementacji. Im szybciej takie rozwiązania wykorzystamy, tym lepiej dla bezpieczeństwa rozwoju technologicznego. Każdy, kto był w tym roku w Hanowerze - czy to na targach informatycznych CeBIT, czy na Hannover Messe, mógł na własne oczy zobaczyć, że kwestie związane z bezpieczeństwem stają się kluczowym zagadnieniem dla biznesu elektronicznego i całej branży IT. A nasz polski CryptOne to będzie bezwzględnie bezpieczny kryptoprocesor, który można wykorzystać na przykład w e-dowodach, w paszportach biometrycznych, pojazdach autonomicznych i wszędzie, gdzie elektronika idzie w parze z bezpieczeństwem. Jeśli chodzi o „elektroniczny świat”... No cóż, dziś jedynym ograniczeniem możliwości zastosowań procesorów wbudowanych jest tylko nasza wyobraźnia.

A wyobraża pan sobie inne, być może lepsze miejsce dla waszej firmy niż Bytom? Albo inaczej... Jak „widać” z Bytomia wielki świat najnowszych technologii?
Bytom zapewnia nam doskonałą perspektywę na świat nowych technologii. To właśnie tutaj, w Bytomiu, na Śląsku, niemal dwie dekady temu założyliśmy firmę Digital Core Design. Świetna lokalizacja, dostęp do dwóch międzynarodowych lotnisk, sąsiedztwo autostrad A1 i A4 oraz przede wszystkim dostęp do świetnie wyszkolonych studentów i absolwentów Politechniki Śląskiej czy Akademii Górniczo-Hutniczej - to najważniejsze czynniki zapewniające rozwój naszej firmy na globalnym rynku elektroniki.

Jak to możliwe, że nieduża pod względem liczby zatrudnionych pracowników firma...
(uśmiech) Zaliczamy się do mikrofirm...

No właśnie, a jesteście globalnym graczem... Do tego nie potrzeba szklanych biurowców, setek ludzi, „wypasionych” laboratoriów?
To, co ma być „wypasione”, mamy... A potrzeba przede wszystkim - jak ktoś kiedyś powiedział - „potęgi umysłu”. W globalnych koncernach samą konstrukcją urządzenia zajmuje się zawsze wąska grupa specjalistów. Tysiące ludzi pracują potem tylko nad jego rozbudową i oprogramowywaniem. To sprawia, że zespół w małej firmie wcale nie musi być słabszy od teamów w wielkich przedsiębiorstwach. Może być nawet lepszy, bo to zależy od potencjału, wiedzy i pasji inżynierów.

No to jeszcze plany - na pięć, dziesięć lat... A może - jako firma, która „jedzie” w czołówce światowego technologicznego peletonu - patrzycie jeszcze dalej?
Znamy swoje miejsce w szeregu i dlatego w czołówce światowego peletonu znajdują się raczej firmy pokroju Apple, Samsung, GE czy Toyota. Co nie zmienia faktu, że chociażby wśród tych wyżej wymienionych są klienci Digital Core Design… Dlatego nasze plany na kolejne lata i dekady są dość proste - będziemy dalej projektować innowacyjne procesory. D32PRO jest świetnym produktem, który bez problemu może mierzyć się ze światową konkurencją. CryptOne będzie zupełnie nowym otwarciem, nie tylko w historii firmy. Dlatego też to właśnie te dwa produkty powinny w najbliższych latach decydować o rozwoju firmy. Jak pokazują prawie dwie dekady działalności naszej spółki, po premierze naszego IP Core konkurenci potrzebowali 3-4 lat, by zaprezentować rozwiązanie o podobnej wydajności. Tak więc z perspektywy naszych najnowszych produktów, mamy solidną przewagę, którą… systematycznie powiększamy, bowiem prace nad nowymi produktami cały czas trwają.

Elżbieta Kazibut-Twórz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.