Norwegia. Droga trolli, platformy widokowe, architektura. Anna Dudzińska, Dobrze zaprojektowane

Czytaj dalej
Dorota Niećko

Norwegia. Droga trolli, platformy widokowe, architektura. Anna Dudzińska, Dobrze zaprojektowane

Dorota Niećko

Jedna z największych atrakcji Norwegii to Trollstigen, Droga Trolli, w dosłownym tłumaczeniu „drabina trolli”. Dziś polecamy... cały kraj. Owszem, cały kraj. Tu miłośnicy dobrej architektury czują się doskonale.

Miejsce, gdzie inaczej brzmi wiatr, a nawet morze szumi inaczej. W surowym norweskim klimacie mamy wspaniałą architekturę, idealnie wtopioną w przyrodę. - Jest to wyjątkowe miejsce również dla architekta, którego pasjonują podróże szlakiem pięknych realizacji - mówi Ewa P. Porębska, architekt, redaktor naczelna czasopisma „Architektura - Murator”, nasza dzisiejsza przewodniczka.

- Tak doskonałą relację krajobrazu z architekturą widziałam chyba tylko tam, w czasie podróży narodowymi szlakami turystycznymi - dodaje Porębska. Rewolucyjny pomysł Norwegów polega na tym, że za rządowe pieniądze powstaje architektura wzdłuż najpopularniejszych szlaków turystycznych. Przyrodę oglądać można z awangardowo zaprojektowanych ścieżek i punktów widokowych.

Tak jest na przykład na niesamowitej Drodze Trolli, otwartej jeszcze w 1936 toku. Łączy ona duże masywy górskie, a jej nachylenie sięga nawet 12 proc. Wijąca się stromo ścieżka składa się z jedenastu serpentyn, w większości zakręcających pod kątem niemal 180 stopni.

Porębska: - Na tej tzw. Drabinie Trolli oddano do użytku m.in. platformę widokową, która jest dziełem architektów pracowni Reiulf Ramstad. Jest to zresztą największa pojedyncza inwestycja w związana z narodowymi szlakami turystycznymi.

Kawiarnie, punkty widokowe, sklep z pamiątkami, w wśród nich - oczywiście - trolle. Bo to jedyne miejsce na świecie, gdzie mogą państwo zobaczyć znak drogowy „Uwaga, trolle”, no i oczywiście podziwiać architekturę. Jeżeli… w ogóle ją dostrzeżecie.

- Bo to są bardzo proste środki architektoniczne. Cement, kamień i szkło, wszystko dośc brutalistyczne - powiedziałabym - ale w zetknięciu z krajobrazem, który też jest bardzo surowy i brutalny, robi to wspaniałe wrażenie - zachwyca się Porębska.

A jeśli tego byłoby mało, można jeszcze zwiedzić niezwykły hotel. Raczej zwiedzić, niż w nim zamieszkać. Na wszelki wypadek nawet nie zerkam do cennika hotelu Juvet Landscape Hotel w miejscowości Valldal. Jest to bowiem obiekt z tytułem najlepszego małego hotelu na świecie.

- To 10 niewielkich drewnianych kubików, z których każdy jedną ścianę ma całkowicie przeszkloną, otwartą w sposób nieograniczony na krajobraz - opisuje nasza przewodniczka. - Nie ulega wątpliwości, że mamy do czynienia z architekturą odpowiadającą najbardziej wysmakowanym gustom.

Dorota Niećko

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.