Grażyna Starzak

O. Leon Knabit: Umartwianie to nie cel Wielkiego Postu

O. Leon Knabit: Umartwianie to nie cel Wielkiego Postu
Grażyna Starzak

Kościół właśnie jest na trudne czasy. Trzeba tylko pamiętać o przesłaniu Bożym na czas pandemii, wojen czy rozmaitych kataklizmów - mówi o. Leon Knabit.

Niektórym Wielki Post kojarzy się niemal wyłącznie z tym, żeby się w tym czasie nie objadać.
W Środę Popielcową, w kościołach, czytany jest fragment Ewangelii Świętego Mateusza, który wskazuje trzy elementy Wielkiego Postu: modlitwę, jałmużnę i poszczenie w dosłownym sensie. Niektórzy uważają, że dobrze przeżyją ten czas, odmawiając sobie na przykład słodyczy. Warto to zrobić, ale wówczas będzie to tylko gimnastyka silnej woli. Natomiast, jeżeli połączymy ją z dwoma pozostałymi elementami, czyli z dbaniem o modlitwę, o łączność z Chrystusem oraz o wrażliwość na potrzeby bliźniego - to dochodzimy do istoty Wielkiego Postu.

Jak zatem dobry chrześcijanin powinien przeżyć Wielki Post?
„Gdy jestem z Tobą, nie cieszy mnie ziemia” - mówi Psalm 73. A to oznacza, że Bóg zaspokaja wszystkie potrzeby i pragnienia ludzkiego serca. Zatem ja, z miłości dla Niego, po to, aby żyć z Nim w jak największej zażyłości, używam rzeczy doczesnych tylko w takim wymiarze, w jakim są mi one niezbędne. Zarówno wypoczynek, nauka, jedzenie, itd., mogą mnie zbliżać do Boga, ale mogą mnie też oddalać. W Wielkim Poście, ale nie tylko wtedy, chodzi o to, by być gotowym zrezygnować z jakichś dóbr, jeśli ta rezygnacja pomoże mi jeszcze bardziej zaprzyjaźnić się z Jezusem. Potem trzeba to od razu przekonwertować na program pomocy bliźniemu. Nasze życie nie może być jak zachowanie małego kotka, który liże swoje futerko i dba o to, by być czystym i białym. Swoimi decyzjami mam pomagać drugiemu człowiekowi. Post, wyrzeczenia, muszą być nakierowane na bliźnich. Czterdzieści lat błąkania się Izraelitów po pustyni miało uczynić naród wybrany nowymi ludźmi. To samo ma z nami zrobić Wielki Post. I zrobi, jeśli tylko otworzymy się na działanie Boga. A stawka jest wielka - nasze zbawienie.

Pojmowany dosłownie post ma w Polsce długą tradycję. Król Bolesław Chrobry kazał wybijać zęby tym, którzy jedli mięso w zakazane dni. Ale przecież „Wielki Post nie jest tylko dla postu” - jak mówi ojciec Leon
.
Ano tak. Odmawianie sobie czegoś w czasie postu, na przykład jedzenia, powinno mnie kierować na drugiego człowieka. Post i jałmużna to dwa elementy, które się dopełniają. Razem przeżywane powodują, że trudno zamknąć się w takiej autokreacji. Jałmużnę trzeba rozumieć szeroko, nie tylko jako wrzucenie pieniążka do puszki - chociaż i to ma swoje znaczenie. Chrześcijanie pierwszych wieków, jeżeli pościli i czegoś nie jedli, to zaoszczędzone pieniądze ofiarowywali biednym. Jałmużna to jest również troska o bliźniego, który jest obok mnie i potrzebuje mojej obecności i pomocy.

Jak to powinno wyglądać w praktyce?
Bardzo prosto. Jeśli np. ograniczam posiłki w czasie Wielkiego Postu, to te zaoszczędzone na jedzeniu pieniądze mogę przekazać tym, którzy ich potrzebują bardziej ode mnie. Chodzi o to, by zawsze było odniesienie do drugiego człowieka. Bo jeśli robimy coś tylko dla siebie, to nie jest to w porządku.

A skoro mówimy o praktyce - od czego można zrobić sobie „post” w Wielkim Poście?
Są tacy, którzy nie otwierają komputera, nie włączają telewizji, nie chodzą do kina przez cały Wielki Post. Wiadomości przeczytają w gazecie. Uczniowie, studenci mogą zobowiązać się sami przed sobą, że nie będą ściągać, podpowiadać. Będą fair play w rozmaitych grach, nie oszukując, a czasem nawet pomagając słabszemu wygrać. Chodzi o to, żeby Panu Jezusowi dać więcej czasu niż zwykle, żeby więcej myśleć o Bogu i o swoim zbawieniu.

Tradycja nakazuje, by w Wielkim Poście milkły kościelne organy, wesołe śpiewy, nie urządzano radosnych zabaw. Zwyczaje wielkopostne dotyczyły także stroju. Miał być skromny i w stonowanych kolorach. Dzisiaj zbytnie umartwianie się w Wielkim Poście uważane jest za relikt przeszłości.
Umartwianie się nie jest celem. Jeśli doprowadzi do większej zażyłości z Chrystusem, to wtedy spełnia swoje zadanie. Post na przykład ma przyczyniać się do lepszego funkcjonowania całego człowieka. Ja widzę, że ludzie często źle rozumieją ideę postu. Najpierw nie jedzą niemal nic, a potem obżerają się ponad miarę. W tym miejscu dygresja. Nasz patron, Święty Benedykt, mawiał, że życie mnichów, całe powinno być jak Wielki Post. Co miał na myśli? Ano to, żeby być opanowanym, jeśli chodzi o używanie dóbr tego świata. Myślę, że ta wskazówka może się przydać także świeckim. I nie jest to sprzeczne z tym, żeby mieć i używać. Można i trzeba, ale z roztropnością, z umiarem. Rozrywka też mieści się w ramach życia człowieka. Praca, rozrywka są jak radość i cierpienie. Jak światło i cień. Mówią, że bez cienia to tylko robi się operacje. A dla uzyskania pełnego kształtu rzeczy musi być i światło, i cień. A więc posiadanie rzeczy, zabawa - tak, ale i jednocześnie kontrolowanie swojego stosunku do nich. A nawiązując do zwyczajów wielkopostnych wspomnę, że jak wynika z badań socjologicznych, wśród indywidualnych praktyk religijnych Polaków najczęstszym okazuje się właśnie nieuczestniczenie w zabawach czy spotkaniach towarzyskich w Wielkim Poście. Tak się u nas utarło, że zabawy zwykle kończą się albo o północy, albo nad ranem w Środę Popielcową.

W jednej z homilii mówił Ojciec, że konieczne jest, aby w Wielkim Poście człowiek potrafił się zatrzymać. Jak?
Każdy z nas potrzebuje czerwonego światła na swojej drodze. Szczególnie w tych trudnych czasach. Od momentu grzechu pierworodnego jednym z elementów pokuty było wstrzymanie się od zdobycia jakiegoś dobra, takie zatrzymanie się. Trzeba znać umiar we wszystkim. W jedzeniu i w piciu, ale także w pracy, w odpoczynku. Jeśli na przykład nie przerwę swojej pracy na jakiś czas, nawet jeśli bardzo ją lubię, to prędzej czy później się wypalę. Kardynał Stefan Wyszyński mówił, że niedziela musi być wolna dla każdego. Tłumaczył, że jeśli ktoś będzie pracował w niedzielę, to nie będzie w stanie pracować w poniedziałek i we wtorek. I miał rację. Bez zatrzymania się człowiek straci siły.

Z moich obserwacji wynika, że Wielki Post coraz rzadziej bywa czasem poświęconym na modlitwę, refleksję. Zgadza się Ojciec?
Też to widzę. Tymczasem modlitwa, refleksja jest dzisiaj bardziej potrzebna niż kiedykolwiek wcześniej. Przypomina o tym papież Franciszek prosząc katolików o modlitwę, post, a także inne uczynki pokutne w intencji pokoju na Ukrainie i na świecie. Ojciec Święty zachęca, by wierni w tej intencji pomodlili się z bliskimi i sąsiadami podczas mszy św. Dlatego zachęcam do przeżywania Wielkiego Postu całymi rodzinami, jako czasu opanowania, umiaru, ograniczenia przyjemności, ale także jako okazję do głębszej refleksji. Na przykład do zastanowienia się nad swoim stosunkiem do tego, co się posiada. To można zrobić w oparciu o „szkielet” wielkopostnych ćwiczeń - Drogę Krzyżową, Gorzkie Żale, rekolekcje, spowiedź. Chodzi o „ustawienie” całego swojego ja. Czy naprawdę Jezus jest dla mnie tym, który mnie kocha? Który za mnie umarł na krzyżu? Któremu na mnie naprawdę zależy? W takim razie, jeśli wskazuje trudną drogę, to tylko po to, żeby przeszedłszy ten trudny odcinek, cieszyć się zwycięstwem w chwale. Wszystko, każdy sport, każde osiągnięcie, uczenie się do egzaminu, żeby zdobyć licencjat czy magisterium, jest wymagające. Ile się człowiek natrudzi. Ale to trzeba wszystko robić z pogodą ducha. „Nie zwieszaj głowy jak sitowie” mówi Pismo Święte, ale bądź pogodny, jasny, radosny. Nie okazuj ludziom, że pościsz, ale pość z prostotą. Nie przypinajmy sobie łatki, że katolik to człowiek umartwiony, poszczący, akuratny. Ale tak postępujmy, żeby patrząc na nas, ludzie widzieli, że ten człowiek rzeczywiście serio traktuje Boga i serio traktuje ludzi. Siebie samego też. Bo miłość zaczyna się od siebie.

W Wielkim Poście katolik powinien podjąć przynajmniej jedno postanowienie.
Nie tylko podjąć, ale i go dotrzymać, a jeśli się zagapi i coś mu nie wyjdzie, natychmiast ma wrócić i ciągnąć dalej. Czasem ktoś go zniechęca: „No to nie rób wcale”. Nie, nie, nie. Nie słuchać takich podszeptów. Napisz to sobie gdzieś i pamiętaj. Ja na przykład nie odmawiam sobie słodyczy, bo i tak nie przejadam się nimi, ale słyszałem, że dzieci, a nawet całe rodziny, bardzo na serio rezygnują w Wielkim Poście ze słodyczy. Kiedyś chciałem poczęstować kogoś czekoladą i usłyszałem: „A to zostawimy na po Wielkim Poście, bo teraz nie jemy nic słodkiego”.

A zdarzyło się Ojcu nie dotrzymać postanowienia w Wielkim Poście?
Od czasu do czasu jakieś zapomnienia były, owszem.

I co wtedy?
Zamiast się przejmować, lamentować, jak tylko się zorientowałem, natychmiast starałem się to zrobić lepiej i jeszcze sobie coś dołożyć. W klasztorze jest taki zwyczaj, że w Wielkim Poście można poprosić tylko o dwa posiłki dziennie. Na przykład śniadanie i obiad, albo obiad i kolację. Bez żadnego deseru. Do tego jeszcze adoracja, Droga Krzyżowa codziennie, wstrzymanie się od opowiadania dowcipów i w ogóle więcej milczenia. Wielki Post to też jest dobra okazja, żeby jakieś problemy wyprostować, żeby wygasły jakieś nieporozumienia.

Wielki Post, czas pokuty to przygotowanie do przeżycia najważniejszych i najradośniejszych dla chrześcijan Świąt Wielkanocnych. W tym roku jednak mogą nie być tak radosne. Trudne czasy przed nami, Ojcze…
Ależ Kościół właśnie jest na trudne czasy. Trzeba tylko pamiętać o przesłaniu Bożym na czas pandemii, wojen czy rozmaitych kataklizmów. O tym, co głosił Jezus od początku swego nauczania: „Nawróćcie się!”. I to nie byle jak, na chwilę, ale tak na „mur beton”, na stałe. Przez prawdziwszą, nie dewocyjną modlitwę w domu i w kościele i przez postępowanie pełne uczciwości, prawdy, rzeczywistej troski o potrzebującego człowieka. Powinniśmy być takimi, by ci zniechęceni czy stojący z daleka musieli się zastanowić, co jest w tych ludziach, którzy żyją Chrystusem. Wtedy zaczną wracać. A jeśli znów zawiedziemy i zejdziemy do rutyny i bylejakości, Pan Bóg nie ustąpi. Ma jeszcze tyle wirusów, tyle innych sposobów, by przekonać człowieka i to nieraz w sposób twardy, że nie warto dawać Bogu świeczki i diabłu ogarka. Trzeba wytężyć wszystkie siły, by odbudować choć część normalności. Trzeba być wrażliwym na potrzeby chwili i myśleć o przyszłości. Bóg wie, po co to wszystko. Przetrzymamy. Wyjdziemy mocniejsi!

Grażyna Starzak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.