Opolskie. Absurd w POZ. Pacjent prędzej wyzdrowieje, niż dowie się, że miał koronawirusa

Czytaj dalej
Fot. pixabay.com
Mirela Mazurkiewicz

Opolskie. Absurd w POZ. Pacjent prędzej wyzdrowieje, niż dowie się, że miał koronawirusa

Mirela Mazurkiewicz

30-letnia opolanka, z objawami grypy, zgłosiła się do lekarza pierwszego kontaktu. Skierowania na test nie dostała. Gdy straciła węch i smak było już prawie pewne, że to koronawirus. I wtedy nastąpił niespodziewany zwrot akcji. Takich przypadków jest więcej.

- Siostra źle się poczuła w ostatnim tygodniu października. Miała suchy kaszel i była tak osłabiona, że wyjście do toalety było dla niej prawdziwą wyprawą - relacjonuje pani Edyta z Opola. - Do tego dochodził ból głowy i umiarkowana gorączka. Kataru nie miała, więc nie wyglądało to na zwykłe przeziębienie.

Opolanka mieszkała razem z innymi współlokatorami. Jeden z nich miał kontakt z osobą, u której potwierdzono zakażenie. - Lekarka pierwszego kontaktu zapisała jej przez telefon leki przeciwgorączkowe i kazała poleżeć - relacjonuje pani Edyta. - Siostra od razu wyprowadziła się z mieszkania, żeby nie narażać współlokatorów. Kiedy straciła węch i smak, mieliśmy już niemal pewność, że to koronawirus.

Lekarka - przy drugiej teleporadzie - stwierdziła, że siostra pewnie faktycznie się zakaziła, ale na testy nie ma sensu jej kierować, bo nim przyjdzie wynik, to ona już będzie zdrowa. Takich ludzi, jak ona nie ma więc w statystykach. Tylko od ich odpowiedzialności zależy, czy będą się izolować, czy - gdy poczują się lepiej - pójdą na zakupy i będą zakażać innych.

- Mój znajomy miał klasyczne objawy, ale chorował łagodnie. Uznał, że zrobienie testu wrzuci go w tryby państwowej machiny, a z tym są tylko kłopoty - relacjonuje jeden z czytelników. - Na zrobienie testu trzeba czekać nawet 4 dni, na wynik - drugie tyle, albo dłużej. Dlatego on lekarzowi o swoich podejrzeniach nie powiedział. Zakłada maseczkę i załatwia sprawy na mieście, nie kalkulując jakie to ryzyko dla innych.

Do redakcji zadzwonił też czytelnik, którego żona prawdopodobnie jest zakażona. Pobrano od niej wymaz, ale na wynik testu czeka już blisko tydzień.

- Główny inspektor sanitarny, ministerstwo zdrowia i Państwowy Zakład Higieny wydali swoje zalecenia dla lekarzy POZ, ale z kierowaniem na testy jest sporo zamieszania - przyznaje internista z Opola z wieloletnim doświadczeniem. - Gdyby trafił do mnie pacjent z gorączką i kaszlem, podejrzewałbym w pierwszej kolejności infekcję górnych dróg oddechowych. Ale są też objawy typowe dla koronawirusa, jak duszności, suchy, duszący kaszel, utrata węchu lub smaku oraz niemoc, czasami tak potężna, że trudno usiedzieć na krześle. Wtedy pacjent powinien być skierowany na test.

Tyle w teorii. Teoria jednak, jak to często bywa, rozmija się z rzeczywistością. - To nie jest tak, że ja kieruję pacjenta na test i w ciągu kilku godzin jest od niego pobierany wymaz. Czeka się na to kilka dni. Jeśli dodamy do tego czas, który potrzebuje laboratorium na zbadanie próbki, to może się okazać, że ten test jest tylko sztuką dla sztuki, bo pacjent przeszedł zakażenie i już nikomu nie zagraża.

- Pacjent, który ma skierowanie na wymaz, czuje nad sobą bat sanepidu, więc siedzi w domu. Chociażby z obawy przed karami. Ci, którzy są poza systemem robią, co chcą, a trudno mi uwierzyć, że wszyscy zachowają się tak ostrożnie jak moja siostra i sami na siebie nałożą kwarantannę - mówi pani Edyta. - W taki sposób to my jeszcze długo możemy walczyć z epidemią.

Zapytaliśmy w we wtorek (3.11) Opolski Urząd Wojewódzki m.in. o to, ile testów na koronawirusa wykonuje się dziennie w regionie, jak długa jest kolejka do testowania oraz jak długo czeka się na wynik. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Mirela Mazurkiewicz

Komentarze

4
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

sundance

Rad jestem z komentarzy poprzedników, bo już myślałem, że mam wyjątkowego pecha, a tu widzę norma. Od poniedziałku usiłuję się umówić na wymaz po otrzymaniu skierowania z POZ. W Lomie kazali dzwonić następnego dnia rano, by umawiać się na środę. Mimo użycia automatu do dzwonienia (ponad 600 prób połączenia) linia była cały czas zajęta. To samo z punktami przy szpitalach w Strzelcach Opolskich / Kędzierzynie - Koźlu - linia wiecznie zajęta. Jedynie gdzie udało się dodzwonić to szpital w Ozimku, gdzie dostałem informację, że brak testów i proszę próbować po 13 (!) listopada. Loma w Oleśnie (drugie miejsce gdzie udało mi się porozmawiać z człowiekiem) dostaje 30 testów na dzień i czy wymaz zostanie pobrany zależy czy zmieścimy się w kolejce. No ekstra. Pojadę w ciemno 70km, by zaraz wracać, bo kolejka stoi nie wiadomo, od której rano... I miej jeszcze zdrowie by tam stać, gdy kieruje się tam zwykle ludzi z objawami. Ze zwykłej kalkulacji wynika, że nawet gdyby dzisiaj się udało zrobić wymaz to nałożona kwarantanna skończy się szybciej niż przyjdzie wynik testu. Ale wg TVP i tweetów ministrów przecież wszystko jest w porządku i działa jak należy...

iwonaciura80

Dokładnie ja od3dni próbuje się wszędzie dodzwonić albo brak testów albo nonstop telefon jest zajęty.A czuje się gorzej i zgłosiłam to w przychodni że niestety nie jestem w stanie sama pojechać na test.Efekt mam czekać na telefon od pani doktor kiedy ewentualnie karetka przyjedzie mi zrobić wymaz.

jacekkasztelewicz

Brak możliwości zrobienia wymazu: MSWiA Krakowska: jak w piątek dowiozą testy to będziemy rejestrować; Wojskowy Wróblewskiego: na najbliższe 8 dni brak ożliwości rejestracji; Waryńskiego kontener - dostają max 40 testów;
LOMA - jak masz szczęście to się dodzwonisz ale już nie dostaniesz terminu.

To jest totalny skandal - rzecznik NFZ podwinął ogon i jest nieosiągalny.

KOMPLETNE zero zrobienia wymazu na czas.

natka1211

Można by jeszcze dopytać UW o możliwość zwiększenia liczby wykonywanych testów, ponieważ Opolszczyzna, jako jedyne województwo w Polsce może się "poszczycić" ponad 95 procentami pozytywnych wyników. WHO określiło, że dla właściwego określenia ilości zakażonych w populacji, testów powinno być tyle, aby pozytywne było max. 5 procent.
U nas jest jakby odwrotnie, to jest niebezpieczne dla społeczeństwa.
Nie rozumiem czy Pan wojewoda się tym po prostu nie przejmuje, czy może nie ma możliwości działania przez odgórne zaniedbania...

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.