Oto poligon dla polskiej kolei. Tutaj pociągi biją rekordy prędkości [WIDEO]

Czytaj dalej
Michał Wroński, Patryk Drabek

Oto poligon dla polskiej kolei. Tutaj pociągi biją rekordy prędkości [WIDEO]

Michał Wroński, Patryk Drabek

Dwieście kilometrów na godzinę – dokładnie tyle „wykręcił” podczas niedawnych testów prędkościowych na Centralnej Magistrali Kolejowej Dart, czyli jeden z dwóch nowych nabytków PKP Intercity. Produkowany przez bydgoskie zakłady Pesa pociąg zacznie regularne kursy z pasażerami w grudniu. Podobnie zresztą jak wytwarzane przez konsorcjum Stadler-Newag składy typu Flirt3. One również za kilka tygodni testowane będą na granicy województwa śląskiego i świętokrzyskiego. Tutejszy odcinek CMK to jedyny w swoim rodzaju kolejowy poligon w Polsce. Co jest w nim takiego niezwykłego?

Odpowiedź jest krótka: brak ograniczających swobodną jazdę przystanków. Liczący ponad 33,6 km fragment CMK między Górą Włodowską w województwie śląskim, a położonymi w woj. świętokrzyskim Psarami to najdłuższy na całej magistrali odcinek bez stacji pośrednich. Nie ma na nim również żadnych kolizyjnych skrzyżowań z przecinającymi CMK-ę drogami.

- W związku z tym dla rozpędzenia i hamowania składu pociągu bądź lokomotywy, w ramach badań testowych, jest to najdłuższy odcinek, gdzie można rozwinąć maksymalną prędkość – tłumaczy Jacek Karniewski z Zespołu Prasowego PKP Polskie Linie Kolejowe.

Tę największą osiągnął tu w listopadzie 2013 roku Pendolino, który właśnie na odcinku Psary – Góra Włodowska pomknął z szybkością 293 km na godzinę, co stanowi rekord prędkości w historii polskiej kolei. W najbliższym czasie z całą pewnością nie zostanie pobity, bo ani szykujący się do testów Flirt3, ani składy przewoźników regionalnych nie mają możliwości, by zbliżyć się do takiego rezultatu.

Podczas testów nie chodzi jednak o to, aby bić rekordy. Ich celem jest sprawdzenie jak pociąg zachowuje się przy określonych prędkościach.

- Mierzone są przyśpieszenia we wszystkich wymaganych punktach pojazdu, następnie zmierzone sygnały poddaje się obróbce statystycznej, porównuje się z wartościami dopuszczalnymi i sprawdza, czy pociąg zachowuje warunki bezpieczeństwa – wyjaśnia Grzegorz Wysocki z Instytutu Kolejnictwa (pracownicy tej instytucji zawsze uczestniczą w testach).

Dla przewoźników, specjalistów z zakresu kolejnictwa i producentów taboru rozciągający się na styku śląskiego i świętokrzyskiego odcinek CMK to istny dar losu. Co jednak sądzą na ten temat mieszkańcy położonych wzdłuż magistrali miejscowości? W poszukiwaniu odpowiedzi na to pytanie postanowiliśmy zatem zajrzeć do Góry Włodowskiej.

Jadąc z Katowic, tak naprawdę nie wiemy czy to jeszcze powiat myszkowski czy już powiat zawierciański. Tuż przy torach, dosłownie w odległości 50-60 metrów od Centralnej Magistrali Kolejowej, znajduje się niewielkie osiedle.

- To ulica Kolejowa w Górze Włodowskiej - uśmiechają się mieszkańcy. Zadbane ogródki i domy, a z tyłu garaże. Teren jest otoczony lasami i znajduje się w sąsiedztwie CMK.

- Wcześniej pracowaliśmy na kolei. Mieszkamy tutaj już ponad 30 lat i pociągi nam nie przeszkadzają. Teraz nie ma zresztą takiego ruchu, chociaż pociągi - w tym Pendolino - często tędy przejeżdżają. Tory są jednak wyremontowane i tych przejazdów praktycznie nie słyszymy - mówi Władysława Michalska.

- Mieszkanie nawet 50 metrów od CMK nie jest straszne - przekonuje jej mąż, Jan Michalski, a warto dodać, że państwo Michalscy są jedną z 12 rodzin, które mieszkają na tym osiedlu. Wszystkie są związane z kolejnictwem.

- Już jestem tak przyzwyczajona do pociągów, że nic mi nie przeszkadza - mówi Krystyna Sławczyk. - Jak ktoś przyjeżdża do nas z rodziny, to słyszy te pociągi, ale my nie zwracamy na nie uwagi. Jesteśmy do tego przyzwyczajeni i nie robi to na nas wrażenia - dodaje z uśmiechem mieszkanka Góry Włodowskiej.

Nieco dalej, na szlaku kolejowym Góra Włodowska - Psary, znajduje się też niewielka Zawada Pilicka. To już gmina Irządze, a komendant gminny ZOSP Adam Jura podkreśla, że z testowaniem pociągów na tym odcinku nie ma problemu.

- Moim zdaniem te nowsze jeżdżą ciszej niż tradycyjne - tłumaczy mieszkaniec Zawady Pilickiej.

Najszybsze pociągi są w Azji
Obecnie najszybszy pociąg świata jeździ w Chinach. Na trasie z Szanghaju potrafi osiągnąć prędkość 431 km na godzinę. Także w Chinach znajduje się najwięcej odcinków kolei dużych prędkości – już trzy lata temu ich łączna długość zbliżyła się do 10 tysięcy kilometrów.
Jeśli idzie o szybkość, to na zdystansowanie Chińczyków nadzieje mają Japończycy. W kwietniu tego roku na torze testowym w Yamanashi pociąg o nazwie Maglev osiągnął szybkość 603 km na godzinę!

Gdzie pojadą nowe pociągi PKP Intercity?
Darty będą kursować na trasach z Białegostoku i Lublina przez Warszawę do Wrocławia (przez Łódź) oraz do Bielska Białą (przez Częstochowę i Katowice). Z kolei Flirty3 pojawić się mają na liniach: Warszawa - Bydgoszcz, Olsztyn - Kraków (przez Warszawę i Kielce), Gdynia - Katowice (przez Łódź i Bydgoszcz) oraz Kraków - Szczecin (przez Łódź, Kutno i Poznań).

Michał Wroński, Patryk Drabek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.