Pacjenci udają udar i uczą studentów medycyny. Śląski Uniwersytet Medyczny tak szkoli przyszłych lekarzy

Czytaj dalej
Fot. Agata Pustułka
Agata Pustułka

Pacjenci udają udar i uczą studentów medycyny. Śląski Uniwersytet Medyczny tak szkoli przyszłych lekarzy

Agata Pustułka

Jak „zagrać” udar? Łatwiej od choroby wrzodowej ? Zapalenia płuc? Najlepiej wychodzi zwykłe wkurzenie na służbę zdrowia, bo to ma każdy przećwiczone w rzeczywistym życiu niejeden raz ... W ten sposób Śląski Uniwersytet Medyczny szkoli przyszłych lekarzy.

Mateusz przyszedł z „tatą” do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej bardzo zdenerwowany. Nie ukrywa tych nerwów. Mówi podniesionym głosem. Domaga się szybkiej reakcji.

- Odgrywam scenę typową dla polskich przychodni. Studenci, którzy akurat mają zajęcia, muszą odpowiednio zareagować. Przede wszystkim fachowo zająć się „ojcem”, który ma podejrzenie udaru, a poza tym muszą mnie spacyfikować, bo niewykluczone, że zaraz zrobię awanturę - uśmiecha się Mateusz.

Pacjent standaryzowany, pacjent empatyczny

Na co dzień studiuje psychologię, ale kilka razy w miesiącu staje się właściwie aktorem amatorem, zakontraktowanym przez Śląski Uniwersytet Medyczny w ramach programu standaryzowanego/symulowanego pacjenta. Jego zadaniem jest „odtworzenie w sposób realistyczny historii i przebiegu choroby, naśladując objawy i emocjonalne reakcje prawdziwego pacjenta”.

Gdy uniwersytet rozpoczął nabór, dał jasno do zrozumienia kogo potrzebuje: osób empatycznych, lubiących kontakt z młodymi ludźmi, pracę w zespole, dyspozycyjnych i otwartych na rozwój. Oczywiście takich, którzy będą działać w myśl określonego scenariusza, ale na tyle kreatywnych, by czasem zaimprowizować „stosownie do sytuacji i potrzeb sesji symulacyjnej”. Nie ukrywano, że potrzeba osób wyrozumiałych i cierpliwych, bo przecież biorą udział w edukacji studentów i diagnostyka może się przedłużyć. Zgłosiło się nadspodziewanie wielu chętnych.

Część zrezygnowała, bo jednak SUM nie zaoferował „gwiazdorskich gaży” (projekt jest finansowany z unijnych pieniędzy), a część nie spełniała wymogów. Prowadzono bardzo profesjonalną selekcję kandydatów. Na polu bitwy o wykształcenie następców doktora House’a zostali m.in. śpiewak operowy, prywatny przedsiębiorca, emerytowana księgowa i student psychologii, który swoje aktorskie doświadczenia zamierza wykorzystać w pracy naukowej.

Pozostało jeszcze 76% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Agata Pustułka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.