Pani Inga żadnej pracy się nie boi - nawet jeździ traktorem!

Czytaj dalej
Fot. Szymon Kamczyk
Szymon Kamczyk

Pani Inga żadnej pracy się nie boi - nawet jeździ traktorem!

Szymon Kamczyk

Tegorocznymi starostami dożynek w Baranowicach byli Inga i Józef Nowakowie. Małżeństwo od lat zajmuje się pracą na roli, a pani Inga znana jest również miejscowej społeczności jako przewodnicząca zarządu dzielnicy. W tym roku chce przekazać pałeczkę młodym.

Pani Inga to kobieta pracująca. Nie boi się prac na polu, w gospodarstwie, a także pracy społecznej – z ludźmi. Mieszkańcy Baranowic nie raz wiedzieli ją, kierującą traktorem na polu czy jadącą z tucznikami na skup. – Mam prawo jazdy na traktor i nie jest to dla mnie nic nadzwyczajnego. Uważam, że w gospodarstwie przydatne są wszelkie umiejętności, niezależnie od płci – śmieje się pani Inga, pokazując traktor, pieszczotliwie nazywany przez Nowaków „ciapkiem”.

Mieszkanie za czytanie

Dożynki w Żorach nie należą do rzadkości. Swoje własne Święto Plonów organizuje większość dzielnic. W tym roku postanowiliśmy jednak zahaczyć w Baranowicach, by pokazać pracę państwa Nowak. Okazją była ich funkcja na tegorocznych dożynkach i zakończenie 18-letniej działalności społecznej pani Ingi. W listopadzie mają odbyć się wybory do rad dzielnic. – Chcę, aby teraz młodzi zaangażowali się w pracę społeczną w dzielnicy, dlatego nie będę już brać udziału w tegorocznych wyborach – zapewnia Inga Nowak, zdaniem której, największe sukcesy ostatnich lat w dzielnicy to m.in. wyremontowane nawierzchnie dróg i powstanie Koła Gospodyń Wiejskich.

Inga i Józef Nowakowie zajmują się rolnictwem praktycznie od urodzenia. – W moim rodzinnym domu było gospodarstwo, a później ożeniłem się i od tego czasu z żoną pracujemy na roli w Baranowicach. Żona skończyła Technikum Rolnicze w Ornontowicach, a wcześniej jeszcze pracowała w mleczarni w Rybniku. W 1977 roku rodzice przepisali jej gospodarstwo. Potem się poznaliśmy – mówi pan Józef, który oprócz pracy na roli, przepracował też 25 lat na kopalni.

Nowakowie mają nieco ponad 4 ha pola, na którym sieją zboże. Sadzą też ekologiczne ziemniaki, bez sztucznych nawozów, co skutkuje zdecydowanie lepszym smakiem, niż w przypadku ziemniaków dostępnych w marketach. W tym roku na polu Nowaków królowała pszenica, pszenżyto i owies. Zebrali ponad 10 ton pszenicy, 2,5 tony pszenżyta, 4 tony jęczmienia i 3 tony mieszanki z owsem. – To był wyjątkowy rok. Choć zbiory na wiosnę nie były duże, pole obrodziło na jesień. Zboża wykorzystujemy głównie jako paszę w naszym gospodarstwie. Hodujemy 15 świń i dwie jałówki. Kiedyś mieliśmy krowy mleczne, ale ze względu na obostrzenia w przepisach daliśmy sobie z tym spokój. Podobnie z bykami, bo były niebezpieczne – wspomina Józef Nowak.

W gospodarstwie pomagają też córki. Nieobce są im prace na polu czy pomoc przy trzodzie. Wieloletnie tradycje rolnicze rodziny Nowaków zostały w tym roku uhonorowane. Państwo Inga i Józef zostali starostami dożynek. – Proponowano mi to wcześniej, ale ze względu na wiele obowiązków organizacyjnych odmawiałam. W tym roku uznałam, że przed zakończeniem pracy społecznej dam się namówić – podkreśla pani Inga, która wraz z mężem w podziękowaniu otrzymała pamiątkową statuetkę.

Szymon Kamczyk

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.