Marcin Zasada

Pierwsza śląska metropolia miała powstać w Bytomiu, Zabrzu i Gliwicach

Gliwice stadion 1925 Gliwice stadion 1925
Marcin Zasada

Niemiecka idea śląskiego trójmiasta, Tripolis, składającego się z Bytomia, Gliwic i Zabrza, to jeden z najciekawszych i najwcześniejszych projektów metropolitalnych w historii regionu. Niemcy planowali zrealizować go po poplebiscytowym podziale Górnego Śląska. Niestety, do dziś z przedwojennego Tripolis zachowały się jedynie fantastyczne, niezrealizowane koncepcje architektoniczne i urbanistyczne.

W oczekiwaniu na finalne stworzenie metropolii w naszej aglomeracji (jest ustawa, samorządy są już gotowe, by z niej skorzystać – piszemy o tym dziś w Dzienniku Zachodnim), warto przypomnieć, jak skończyła pierwsza idea „małej metropolii”.

90 lat temu połączone siły i potencjały Beuthen, Gleiwitz oraz Hindenburga miały być niemiecką ekspozycją gospodarności i nowoczesności, przeciwwagą dla pnących się ku górze, polskich już wtedy Katowic.

Serce Tripolis ulokowano tam, gdzie jeszcze niedawno rozciągała się największa wieś ówczesnej Europy – w Zabrzu całkiem słusznie zauważono największy potencjał rozwojowy, sprzyjający urbanistycznym eksperymentom o nieosiągalnej dziś skali (Bytom i Gliwice były już dawno ukształtowanymi miastami).

Na konkurs rozpisany w 1928 roku, mający wyłonić nowe centrum dzisiejszego Zabrza, wpłynęły prace od najwybitniejszych niemieckich architektów – Maxa Berga, Paula Bonatza oraz Hansa Poelziga. Wszystkie trzy koncepcje do dziś zachwycają rozmachem i wizjonerstwem. Uznano jednak, że najpełniej charakter tego przedsięwzięcia oddaje projekt Poelziga, wybitnego przedstawiciela wczesnego modernizmu, budowniczego m.in. wrocławskiego Pawilonu Czterech Kopuł, obecnej siedziby Uniwersytetu Goethego we Frankfurcie czy autora scenografii do słynnego filmu „Der Golem”.

Na dzisiejszym placu Wolności, w bliskim sąsiedztwie dworca kolejowego w Zabrzu Poelzig zaprojektował serce przyszłego Tripolis – m.in. z teatrem miejskim, kinem, dwoma placami, budynkami administracyjnymi, handlowymi i usługowymi.
Niestety, projekty nigdy nie został zrealizowany, głównie z powodów finansowych (kryzys ekonomiczny). Inna sprawa, że w latach 30., po dojściu Hitlera do władzy, tego typu inwestycje zeszły na dalszy plan, zaś styl modernistyczny przestał podobać się nowej władzy.

Ten sam los spotkał zabrzański dworzec – supernowoczesny, mający pełnić rolę najbardziej okazałej stacji granicznej, z sześcioma peronami i zadaszoną halą.

Fascynująca była też ta metropolitalna koncepcja: napowietrznej kolejki, która miała połączyć trzy miasta. Od razu nasuwają się podobieństwa z Wuppertaler Schwebebahn, czyli z podwieszaną koleją jednoszynową uruchomioną dwie dekady wcześniej w rzeczonym Wuppertalu (ta, rzecz jasna, działa do dziś).

Trudno wyobrażać sobie, że ewentualna trójmiejska kolej wyglądałaby tak, jak na rycinie. Tak czy inaczej, nigdy tego oryginalnego pomysłu nie został urzeczywistniony. Co więcej, w niemieckiej prasie bywał on później przedmiotem kpin adresowanych do samorządowców z Bytomia, Gliwic i Zabrza, którzy przez swoje partykularne interesy mieli storpedować ideę Tripolis, w tym śląskiej Schwebebahn.

Niezrealizowanych projektów metropolitalnych sporo było również w samym Bytomiu i Gliwicach: ratusze obu miast, szkoła wyższa w Bytomiu czy niezwykły, w pełni zadaszony stadion piłkarski w Gliwicach. A tak na marginesie, niezmiennie dziwi nas, dlaczego władze samorządowe Bytomia, Gliwic i Zabrza nigdy nie spróbowały skorzystać z dawnego pomysłu „małej metropolii”, naturalnej przeciwwagi dla „stołecznych” Katowic.

Marcin Zasada

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.