PKP Cargo kupiło drony do walki ze złodziejami węgla. Policjanci twierdzą, że nie tędy droga [WIDEO]

Czytaj dalej
Fot. Maciej Gapiński
Michał Nowak

PKP Cargo kupiło drony do walki ze złodziejami węgla. Policjanci twierdzą, że nie tędy droga [WIDEO]

Michał Nowak

W Bielszowicach kradną węgiel ze składów. Robią to od dawna i nikogo się nie boją. PKP Cargo próbuje walczyć z problemem i kupuje drony, które mają wypatrywać złodziei na rampie kolejowej. Czy to rzeczywiście pomoże? Policjanci są raczej sceptyczni i mówią, że drony wiele nie pomogą. Mają podstawy, żeby tak twierdzić.

Ostatnio głośno zrobiło się o tym, że PKP Cargo „rozdaje” węgiel za darmo. Wprawdzie największy w Polsce przewoźnik kolejowy nie daje takiego przyzwolenia, ale można odnieść nieco inne wrażenie odwiedzając rampę kolejową w Bieszlowicach. Składy z węglem stoją tam długimi godzinami, a złodzieje regularnie dokonują usypów. Węgiel nie jest sprzątany z ziemi i każdy może go załadować do worka o dowolnej porze dnia i nocy.

Teren ma być dozorowany przez drony, które PKP Cargo ostatnio zakupiło. Ale zdaniem policji, to nie rozwiąże problemu. Postanowiliśmy sami sprawdzić jak wygląda sytuacja w Bielszowicach.

Teren rampy kolejowej usytuowany jest między autostradą A4 a osiedlem domków fińskich. Pojechaliśmy w to miejsce z funkcjonariuszami policji: asp. Arkadiuszem Ciozakiem oraz podinsp. Januszem Berdą – komendantem komisariatu IV, pod który podlegają tereny w Bielszowicach.

Na stację PKP wjechaliśmy prywatnymi samochodami tuż po godzinie 10. Nikt nie próbował nas wylegitymować. Po drodze przejechaliśmy jeszcze przez zadrzewiony teren, na którym podczas kradzieży węgla ustawiają się „czujki”, czyli obserwatorzy wypatrujący radiowozów i samochodów Straży Ochrony Kolei.

Na miejscu nie ma szlabanów ani tabliczek informujących o zakazie wstępu. Auta zaparkowaliśmy obok składów z węglem, tuż przy górce usypanego z wagonu miału. Obok leżały worki, pozostawione przez ludzi trudniących się kradzieżami węgla. Nad głowami słupy oświetleniowe, idealne do zamontowania kamer monitoringu, oraz… ani jednego drona w powietrzu.

Węgiel sprzątają tylko złodzieje

Problem kradzieży węgla istnieje tutaj od piętnastu, a może i dwudziestu lat – mówi komendant Janusz Berda. Jak twierdzi, drony zakupione przez PKP Cargo mogą przynieść chwilową poprawę sytuacji, ale problem kradzieży węgla nie zniknie.

Rampa kolejowa znajduje się w pobliżu KWK Bielszowice. Kopalnia załadowuje węgiel na składy, które czekają na stacji na podpięcie lokomotywy i wyruszenie w dalszą drogę. Teren kopalni jest wygrodzony i pilnowany przez ochronę, więc załadowany na wagony węgiel jest bezpieczny. Problem zaczyna się w momencie, gdy węgiel zostaje wywieziony na rampę. Czasem składy wyładowane po brzegi węglem stoją tam nawet po kilkadziesiąt godzin. Składów jest kilka, a teren w ogóle nie jest ogrodzony. Wokół leżą kopy węgla, które nie wysypały się z wagonów przez przypadek, lecz zostały usypane przez złodziei. Nikt tego nie sprząta.

PKP regularnie informuje policję o usypach, ale na tym praktycznie sprawa kończy. Winnych trudno jest złapać na gorącym uczynku, bo otwarcie wagonu zajmuje kilka sekund. Można go otworzyć obojętnie kiedy, usypać węgiel i uciec – zauważa Arkadiusz Ciozak. - Ponieważ węgla z ziemi nikt nie zbiera, złodzieje przyjeżdżają później, załadowują kilka worków i uciekają. Policjanci musieliby patrolować teren przez 24 godziny na dobę, żeby złapać ich za rękę – mówi policjant. Dodajmy, że drony nie są w stanie latać bez przerwy dłużej niż kilkanaście minut.

Jak podkreślają policjanci, największym problemem jest fakt, że usypanego węgla nikt nie sprząta. Dlaczego tak jest? PKP Cargo zawile tłumaczy tę sprawę: - Aktualnie jesteśmy w trakcie wypracowywania optymalnego rozwiązania aby zminimalizować skalę tego zjawiska. Jest to sprawa o tyle skomplikowana, że wymaga koordynacji kliku podmiotów, np. PKP PLK, które jest właścicielem tej infrastruktury kolejowej, PKP S.A, oraz właścicieli przewożonych towarów – czytamy w przesłanym do nas komunikacie PKP Cargo.

Mówiąc prościej – i bardziej nieoficjalnie - węgiel usypany z wagonów PKP Cargo nie jest już własnością PKP Cargo. Dlatego przewoźnik nie poczuwa się do obowiązku sprzątania usypów.

Dokonanie usypu jest zaś banalnie proste. Wagony nie są zabezpieczone kłódkami. Część jest odrutowana, co mogłoby być dobrym zabezpieczeniem, gdyby pociągi były w ciągłym ruchu. Wagony jednak stoją długimi godzinami, a złodzieje są cierpliwi - nawet jeśli węgiel odjedzie z rampy, to za moment przyjedzie następny skład. – Patrząc na skalę problemu, lepsze od dronów byłoby ogrodzenie terenu i zainstalowanie stałego monitoringu – twierdzi komendant Berda.

Niektórzy kradzież przypłacili życiem

Zdarzają się przypadki, że złodzieje są przyłapywani na gorącym uczynku przez patrole policji albo SOK-u. Niestety, niczego ich to nie uczy, bo kradzież węgla w ilościach sięgających nawet tony, ze względu na wartość jest traktowana jako wkroczenie, a nie przestępstwo. Dlatego najdotkliwszą karą może być mandat w wysokości do 500 złotych lub skierowanie wniosku do sądu.

Co gorsza, fama o łatwym dostępie do węgla na rampie w Bielszowicach rozniosła się już poza granice Rudy Śląskiej. Węgiel kradną ludzie mieszkający w bezpośrednim sąsiedztwie rampy, jak i osoby z innych miast. Taka sytuacja wkrótce sprawi, że na terenach PKP wykształcą się „mafie węglowe”, o ile już do tego nie doszło.

Kradzież węgla może być również niebezpieczna dla życia człowieka. Obrazuje to przypadek dwóch mężczyzn z Zabrza, którzy zmarli podczas kradzieży w Bielszowicach. – Zrzucali oni węgiel z pociągu, kiedy ten nagle ruszył. Żeby nie spaść chwycili się przewodów trakcji i zginęli na miejscu – przypomina Arkadiusz Ciozak.

PKP Cargo podkreśla, że problem dostrzega i stara się przeciwdziałać. Drony to tylko część wprowadzonych zabezpieczeń do walki z kradzieżami ładunków. Innym działaniem jest powołanie wewnątrz spółki specjalnego Zespołu Operacyjnego, którego podstawowym celem jest ograniczanie strat z tytułu kradzieży ładunków. Czy działania PKP Cargo przyniosą efekty? Na to liczą policjanci, którzy bez odpowiedniego zabezpieczenia terenu niewiele mogą zrobić. A będą mieć ręce pełne roboty, bo zbliża się sezon grzewczy, czyli okres, w którym najczęściej dochodzi do kradzieży węgla.

Michał Nowak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.