Plastikowa Maryjka na wodę oraz ciupaga. Pamiątki spod Jasnej Góry

Czytaj dalej
Janusz Strzelczyk

Plastikowa Maryjka na wodę oraz ciupaga. Pamiątki spod Jasnej Góry

Janusz Strzelczyk

Pamiątki z Jasnej Góry to dewocjonalia z najwyższej półki, ale też tandetne obrazki. Pątnicy i turyści, przybywający z całego świata do sanktuarium w Częstochowie, nie spodziewają się, że nabywane przez nich dewocjonalia wyprodukowano w Chinach.

Nie wyróżniają się wysoką jakością, za to są bardzo tanie i to przede wszystkim decyduje o popycie. Niektórzy rodzimi wytwórcy dewocjonaliów już przegrali z dalekowschodnią konkurencją, zaś inni czują na plecach jej oddech. Jak wygląda typowa pamiątka z duchowej stolicy Polski? Sprawdziłem.

- Bardzo trudno konkurować z plastikowym towarem sprowadzanym na kilogramy z Chin - potwierdza Jan Szopa, producent dewocjonaliów spod Częstochowy. - Jeszcze dobre, drewniane różańce jakoś się bronią - dodaje.

Największy handel pamiątkami z Częstochowy, czyli praktycznie z Jasnej Góry, jest na targowisku przy ul. św. Barbary - vis-à-vis sanktuarium - prowadzącej zresztą do sanktuarium św. Barbary. Stoi tam kilkadziesiąt drewnianych kramów. Są rozmaite obrazy Matki Boskiej, nie tylko Madonny Częstochowskiej. Najdroższe, ze świecącymi lampkami, kosztują 250 zł. Sporo jest portretów papieża Jana Pawła II w różnych pozach. Mniej - papieża Franciszka. Trudno znaleźć portret Benedykta XVI. Ale nawet gdy był urzędującym papieżem, na jego portrety nie było popytu.

Chętnie kupowane przez pątników są kompozycje kolorowych zdjęć świętych, papieża, Maryi, przyklejone do deseczek ozdobionych wypalanymi szlaczkami w podhalańskim stylu. Góralszczyzny jest tu zresztą więcej. Zakopiańskie laski można kupić w Częstochowie bez kłopotu za 7-8 zł. Za tę samą cenę są plastykowe, kolorowe butelki na wodę święconą w kształcie Matki Bożej z Dzieciątkiem w koronach.

Do butelek pielgrzymi nalewają wodę święconą czerpaną z pojemnika na dziedzińcu sanktuarium jasnogórskiego albo z cudownego źródełka w kościele św. Barbary, blisko targowiska. Ta woda jest wyjątkowa. Legenda mówi, że w 1430 r. banda rabusiów napadła na jasnogórski klasztor i ukradła Cudowną Ikonę Matki Bożej. Konie ciągnące wóz ze skradzionym obrazem nie chciały jednak dalej iść, więc bandyci ikonę pocięli mieczem, połamali i porzucili. W miejscu tym wytrysnęło źródełko, w którym paulini obraz obmyli, a następnie udali się z nim do Krakowa, gdzie został poddany odnowie. Tej właśnie renowacji zawdzięcza swój obecny wygląd. Początkowo został tu postawiony drewniany krzyż, następnie kapliczka.

Na straganach pod Jasną Górą można też wybierać w różańcach, medalikach. Plastykowa makieta klasztoru może być złota, srebrna, biała. Dla kierowców są świecące w ciemnościach breloczki z wizerunkiem patrona automobilistów, św. Krzysztofa. Nie brakuje płyt kompaktowych. Z jednego straganu płynie religijna pieśń, a z drugiego disco polo.

Obok różnych wydań Biblii leżą przepowiednie królowej Saby, chaldejskie i egipskie senniki, sensacyjne relacje zza światów z cyklu „życie po życiu”. I dziesiątki zabawek - od pistoletów, kajdanek po długopisy. Bardzo chętnie są kupowane złote papieskie róże. Są wzorowane na tej oryginalnej, umieszczonej przy Cudownym Obrazie Matki Boskiej Częstochowskiej. Te na targowisku są plastikowe.

W dobrym gatunku i guście można kupić pamiątki w sklepach, w jasnogórskich halach Claromontana. Współczesne ikony, w srebrnych oprawach, olejne obrazy Chrystusa kosztują po kilkaset złotych. Najtańsze są plastykowe różańce w kształcie obrączki i miniaturowe figurki św. Antoniego w pudełeczkach.

Pamiątki, jeśli już na coś z tej przedziwnej oferty się zdecydujemy, można poświęcić na dziedzińcu klasztoru.

Ulica św. Barbary od wieków jest miejscem handlowym. Nie tylko zresztą dewocjonaliami tu handlowano. Ale kiedyś były to wyroby dobrej jakości, nie serie spod sztancy. - Na ul. św. Barbary sprzedawano dewocjonalia rodzimych rzemieślników - wspomina Władysław Ratusiński, częstochowski artysta malarz. - Wytwarzaniem zajmowali się mieszkańcy. Związana z tym jest m.in. bogata historia malarzy i rzemieślników cechowych oraz tych, którzy do cechu nie należeli, czyli tzw. partaczy - opowiada.

Obok prac artystów, którzy profesjonalnie zajmowali się sztuką dewocyjną z pokolenia na pokolenie, ze względu na olbrzymie zapotrzebowanie powstawały też dewocjonalia amatorskie, w duchu sztuki ludowej oraz produkcje niskiej jakości, co budziło zaniepokojenie paulinów, zatroskanych o wierne oddawanie wizerunku Matki Boskiej.

Kupcy z targowiska przy św. Barbary narzekają, że interes kiepsko idzie. Nawet w szczycie pielgrzymkowym. - Plajtujemy - narzekają. Handel idzie tylko kilka miesięcy w roku - od połowy maja do końca września. Reszta roku to martwy okres, a i tak klientów z roku na rok ubywa.

Handlarze wyjaśniają, że dziś większość pątników nie dociera na Jasną Górę w pieszych pielgrzymkach. Przywożeni są do sanktuarium autokarami, które zatrzymują się albo przy Domu Pielgrzyma, albo przy ulicy 7 Kamienic. Przyjeżdżający w zorganizowanych grupach wszystko mają zapewnione. Mają również swoich własnych przewodników, którzy pokażą, gdzie najlepiej - niekoniecznie najtaniej - kupić pamiątki, tym samym przeciętny pielgrzym mało się sam przemieszcza, na czym tracą niehandlujący w bezpośrednim sąsiedztwie Jasnej Góry drobni i lokalni sprzedawcy.

Poza tym wielu pielgrzymów uważa, że medalik czy różaniec kupiony w sklepiku u wejścia do bazyliki jasnogórskiej ma większą wartość niż ten kupiony na straganie. Kiedyś handlowało się przed wejściem do klasztoru, potem tam, gdzie jest parking przy ul. 7 Kamienic. Teren przed klasztorem jest własnością paulinów. Straż klasztorna i strażnicy miejscy pilnują, żeby nikt, kto nie ma zezwolenia klasztoru, nie handlował w tym miejscu. Na terenie należącym do klasztoru, w niedziele, w dni, w których przybywa więcej pielgrzymek, otwierają swoje stragany wydawnictwa religijne.

Przy 7 Kamienic jest parking, też klasztorny. Miejsce to oddało klasztorowi miasto na cele kultu religijnego. Na turystę, pielgrzyma czyhają na jasnogórskich błoniach przypinacze cynowych krzyżyków ze wstążeczką. Przeganiani przez Straż Miejską rychło wracają. Namolnie usiłują sprzedać krzyżyki. Udaje im się skusić zagranicznych turystów, którzy sądzą, że kupują pamiątkę z błogosławieństwem klasztoru. Niektórzy myślą, że jest to podarunek i nie chcą płacić. Tymczasem w sanktuarium można przeczytać ulotki przestrzegające przed przypinaczami i innymi pokątnymi sprzedawcami pamiątek wokół klasztoru.

***
Portrety Jana Pawła II
cieszą się niezmiennie dużym powodzeniem. Są łączone z sylwetą klasztoru jasnogórskiego, z wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej.
Zakupione dewocjonalia można poświęcić na Jasnej Górze. Poświęcenie odbywa się na dziedzińcu klasztornym. Dewocjonalia,
ułożone na specjalnie ustawionym do tego celu stole, święcą ojcowie paulini.

Janusz Strzelczyk

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.