Katarzyna Gruchlik

Porody domowe dziś już nie są rzadkością. Opowieści kobiet, które się na nie zdecydowały

Na 370 tysięcy porodów w Polsce zaledwie 350 odbywa się poza szpitalem. To nie tylko porody domowe, ale i sytuacje, gdy mama nie zdąży na czas do sz Fot. 123RF Na 370 tysięcy porodów w Polsce zaledwie 350 odbywa się poza szpitalem. To nie tylko porody domowe, ale i sytuacje, gdy mama nie zdąży na czas do szpitala
Katarzyna Gruchlik

Poród w domu. Tak rodziły nasze babki, może mamy. Potem przez lata dzieci rodziły się w szpitalu. Od kilku lat moda na porody domowe powraca.

Coraz częściej kobiety chcą rodzić we własnym domu ze wsparciem położnej. W Holandii kobiety są zachęcane przez lekarzy do porodów w domu. Stanowią one 40 procent wszystkich porodów w tym kraju i są refundowane. W 2014 młoda pisarka i blogerka Ruth Iorio, mieszkająca w USA, zrelacjonowała taki swój poród na Facebooku, Instagramie i Twitterze.

A w Polsce? Na początek kilka słów historii. Po II wojnie światowej w Polsce zakazano porodów w domu. Od lat 50. ubiegłego wieku kobiety rodzą w szpitalach. Dziś to się zmienia. Ale już 26 lat temu powstał pierwszy w Polsce „Dom narodzin” - w Łomiankach koło Warszawy. Podobnych przyszpitalnych domów powstaje coraz więcej. Niewykluczone, że wkrótce będzie i w woj. śląskim, bo dom narodzin powstanie przy szpitalu w Mysłowicach.

W Polsce 350 takich porodów

W Polsce przyjmowanych jest 370 tysięcy porodów rocznie, z czego 346 odbywa się poza szpitalem. W tej statystyce, oprócz porodów domowych lub w domu porodowym, są także przypadki, gdy kobiety nie zdążyły dotrzeć na czas do szpitala. Choć od 7 kwietnia 2011 r. obowiązuje rozporządzenie ministra zdrowia o tak zwanym standardzie okołoporodowym, z którego wynika, że kobieta ma prawo wyboru miejsca porodu i poród może odbywać się w jej domu, to porody te stanowią niewielki odsetek. Z danych Stowarzyszenia Dobrze Urodzeni wynika, że w 2010 r. w woj. śląskim w zaciszu domowym przyszło na świat jedynie sześcioro dzieci. W 2015 roku było ich 12. A obecnie? Martyna Mączka, położna z mysłowickiego szpitala, zrzeszona w Stowarzyszeniu Dobrze Urodzeni, w duecie z położną Anną Wojtylą od pięciu lat przyjmują porody domowe. Miesięcznie około pięciu.

- Porody domowe przyjmujemy regularnie i coraz częściej. Rodzące są bardzo świadome - mówi Martyna Mączka. - Decydują się na to przede wszystkim kobiety przekonane, że są w stanie zrobić to same, bo każda z nas jest inna - dodaje Mączka.

Kobiety szukają położnych, które umożliwią im poród siłami natury, bez znieczulenia. Dokonają formalności i przeprowadzą przez cały poród. - Przybywa także pań, których pierwszy poród w ogóle odbywa się w domu - mówi Mączka.

Wokalistka Reni Jusis swoje drugie dziecko zdecydowała się urodzić w domu. Opowiedziała o tym z jednych wywiadów. Jak twierdziła, było to doznanie niemal duchowe, po którym czuła w sobie ogrom siły, którą mogłaby przenosić góry.

Gdy zaczynają się dolegliwości porodowe, kobiety nie muszą się przemieszczać. Znają osobę, która będzie z nimi rodzić. Wszystko odbywa się w poczuciu zaufania i bezpieczeństwa. - Mało który szpital może zapewnić pacjentce taki komfort, jak ona sama sobie w domu - zapewnia Martyna Mączka.

Pozostało jeszcze 62% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Katarzyna Gruchlik

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.