Powstańcy warszawscy odnieśli w trakcie 63 dni walk wiele militarnych sukcesów

Czytaj dalej
Fot. Muzeum Powstania Warszawskiego
Mariusz Grabowski

Powstańcy warszawscy odnieśli w trakcie 63 dni walk wiele militarnych sukcesów

Mariusz Grabowski

W czasie trwającego dwa miesiące zrywu powstańcy pokazali, że potrafią gromić Niemców. Do historii przeszły m.in. heroiczna obrona Woli, walki o Stare Miasto i Powiśle.

Oto kilka największych powstańczych sukcesów militarnych.

Zajęcie magazynów na Stawkach
Zajęcie niemieckich magazynów na Stawkach było największym sukcesem pierwszego dnia walk w Warszawie. Zdobyto duże ilości mundurów, oporządzenia, butów, konserw, cukru i innych artykułów spożywczych. Wyczyn żołnierzy oddział por. Stanisława Janusza Sosabowskiego „Sasinka” z Oddziału Dyspozycyjnego „A” Kedywu Okręgu Warszawskiego uratował bowiem od głodu wielu warszawiaków.
„Nie wiedzieliśmy, co w tych magazynach się znajduje. Znaleźliśmy tam dwie rzeczy: żywność i masę niemieckich mundurów, tzw. panterek. >>Panterki<< zrobiły z nas coś w rodzaju umundurowanego wojska, a po drugie uratowały nas 30 sierpnia, podczas akcji przebicia do Śródmieścia” – wspominał w Stanisław Likiernik „Stach”.
Powstańcy utrzymali ten teren przez ponad tydzień. 9 sierpnia teren i magazynów na Stawkach zaczął przechodzić z rąk do rąk. Ostatecznie Stawek nie udało się utrzymać. 13 sierpnia Niemcy przypuścili potężne natarcie na północne i zachodnie linie obrony Starówki. Po kilku godzinach ciężkiej walki oddziały AK straciły ostatecznie Stawki. Pierścień wojsk niemieckich zamknął się wokół Starego Miasta.

Zdobycie Poczty Głównej
W drugim dniu powstania żołnierze dwóch plutonów z kompanii „Wigry” batalionu „Kiliński” zdobyli gmach Poczty Głównej przy placu Napoleona. Do atakujących przyłączyły się inne oddziały po zdobyciu wyznaczonych im obiektów.
Atak na pocztę 1 sierpnia załamał się pod silnym niemieckim ostrzałem, jednak powstańcy zdobyli w jego okolicach kilka budynków. Osamotniony w swoim rejonie niemiecki punkt oporu trzymał pod ostrzałem plac Napoleona i Świętokrzyską, zdobycie Poczty uznano za zadanie priorytetowe.
2 sierpnia ok. godz. 16 polskie oddziały przystąpiły do decydującego szturmu na Pocztę. Z rejonu ul. Świętokrzyskiej uderzyli żołnierze 1. i 2. kompanii „Kilińskiego”. Polacy błyskawicznie wybili wyłom w ceglanym murze, który oddzielał teren Poczty od posesji Świętokrzyska 17 i 19, po czym wdarli się na dziedziniec budynku administracyjnego.
Niemcy w zasadzie zaprzestali zorganizowanego oporu, broniąc się niewielkimi grupkami w poszczególnych pomieszczeniach gmachu. Wielu usiłowało się ukryć lub poddawało się przy pierwszej nadarzającej się okazji, odnotowano także przynajmniej jeden przypadek samobójstwa. W wartowni Witold Kieżun „Wypad” samodzielnie wziął do niewoli czternastu Niemców, zdobywając przy tym ręczny karabin maszynowy, 14 karabinów i 2 tys. sztuk amunicji. W górnych oknach Poczty zawisły polskie flagi, co wywołało entuzjazm wśród wojska oraz cywilów zamieszkujących pobliskie domy.
Liczbę zabitych Niemców szacowano na kilkudziesięciu. W ręce powstańców wpadły znaczne ilości broni i amunicji; niewykluczone, że była to największa tego typu jednorazowa zdobycz w czasie całego powstania.

Wyzwolenie „Gęsiówki”
5 sierpnia 1944 roku, żołnierze batalionu "Zośka" Armii Krajowej zdobyli tzw. „Gęsiówkę", warowny obóz koncentracyjny-więzienie dla Żydów, przy ul. Gęsiej na Woli, na terenie zburzonego w 1943 r. getta warszawskiego. Z uwolnionych więźniów (348 Żydów - obywateli kilku państw) utworzony został całkowicie ochotniczy oddział żydowski, który w zasadzie wszedł w skład harcerskiego batalionu „Zośka".
Mówiąc precyzyjnie, atak na obóz przeprowadzili żołnierze plutonów Alek i Felek „Zośki”, decydującą jednak rolę odegrał zdobyczny czołg Pantera, dowodzony przez Wacława Micutę. Czołgiem kierował Zdzisław Moszczeński „Ryk”, celowniczym działa był Jan Bagiński-Myszkowski „Bajon”, radio-strzelcem Jan Zenka „Walek”, zamkowym zaś Witold Bartnicki „Wiktor Kadłubek”.
Niemcy nie dostrzegli narysowanej na czołgu biało-czerwonej szachownicy i lilijki – sądzili, że ul. Okopową jedzie ich pojazd. Ten nagle skręcił pod kątem prostym na wysokości byłej ul. Smoczej, zmiótł znajdujące się po drodze dwie barykady, ogniem działa zlikwidował dwie wieże strażnicze i po chwili wyłamał bramę obozu. Załoga niemiecka uciekła w popłochu, szukając schronienia w budynkach Pawiaka.
Dzięki zdobyciu „Gęsiówki” nie tylko uratowano życie więźniów, lecz także polepszono połączenie powstańcze Śródmieścia ze Starym Miastem, wcześniej ostrzeliwane przez załogę obozu – tłumaczy Brodacki. Zdobyto też znaczne ilości broni, amunicji oraz wojskowego wyposażenia. Akcja miała też ogromne znaczenie propagandowe.

Zdobycie PAST-y przy Zielnej
20 sierpnia 1944 r. biało-czerwona flaga zawisła na gmachu Polskiej Akcyjnej Spółki Telefonicznej (PAST-y) przy ul. Zielnej. Zdobycie tego budynku było jednym z największych sukcesów Powstania.
Już od początku zrywu żołnierze Armii Krajowej podejmowali próby zdobycia tego gmach, obsadzonego przez niemieckich snajperów. Budynek był przed wojną drugim po Prudentialu najwyższym w Warszawie. Aby pokonać niemiecką załogę, powstańcy podpalali gmach za pomocą miotaczy ognia, zrobionych ze strażackich motopomp. Ostatecznie 20 sierpnia 1944 r. żołnierze batalionu „Kiliński”, przy wsparciu innych oddziałów powstańczych, pokonali silnie uzbrojonych Niemców i zdobyli PAST-ę. Do polskiej niewoli dostało się ponad 110 niemieckich żołnierzy.
Bohaterami tej akcji nie byli tylko żołnierze AK. Podczas przygotowań do ostatecznego szturmu trzeba było zamontować ładunek w mieszkaniu cywilnej kobiety. Kpt. Jerzy Ludwik Skupieński „Jotes” osobiście przekazał jej tę wieść. Tak to wspominał: „Spotkałem starszą, bardzo przyjemną panią, na której twarzy rysowało się głębokie zaniepokojenie. Czyżby wiedziała, o co chodzi? Nie, nie wiedziała, ale przeczuwała. Wiedziałem, że po wybuchu niewiele zostanie z tego mieszkania. Nie zdziwiła się ani nie protestowała. Zaimponowała mi swoją postawą”.
Opanowanie przez powstańców tego budynku to jeden z symboli heroicznej walki o oswobodzenie stolicy. Sam budynek przy Zielnej został bardzo poważnie zniszczony. Pozostał w rękach powstańców – wraz z otaczającym go obszarem Śródmieścia Północnego – do dnia kapitulacji.

„Mała” PAST-a w polskich rękach
Dwa dni po zwycięstwie na Zielnej, 22 sierpnia, polskie oddziały zdobyły też gmach tzw. Małej PAST-y (tzw. podstację telefonów) przy ul. Piusa XI 19. Był to silny bastion niemiecki z dobrze uzbrojoną 120-osobową załogą. Kilkakrotne próby zdobycia budynku w pierwszym tygodniu sierpnia nie powiodły się. Umocniony gmach „Małej PAST-y” stanowił dotkliwy cierń na opanowanym przez powstańców terenie. Szczególnie zagrożone było skrzyżowanie ulic Mokotowskiej, Kruczej i Piusa XI, a także Marszałkowska w rejonie dzisiejszego Placu Konstytucji.
Na dowódcę grupy szturmowej wyznaczony został kpt. Franciszek Malik „Piorun”, Cichociemny. Podporządkowano mu wydzielone grupy bojowe batalionu „Ruczaj” oraz kompanię „Stojewicza” (Tadeusza Kuliczkowskiego). W akcji wzięli też udział żołnierze z batalionu „Golski”. O godz. 9 rano rozpoczęto próby podpalenia budynku frontowego Centrali Telefonicznej przy użyciu specjalnie skonstruowanego miotacza benzyny. Niemieccy strzelcy wyborowi dwukrotnie uszkodzili sprzęt, przerywając tym samym akcję. Walka przeciągała się bez skutku, choć powstańcy użyli granatników i piata. O godz. 17 załoga budynku wywiesiła żółtą flagę na znak skrajnego niebezpieczeństwa i próbował uciec.
Wychodzących Niemców zauważyli jednak powstańcy z punktu obserwacyjnego. Oblegający budynek żołnierze „Ruczaja” uderzyli od frontu, wdarli się do środka, biorąc jeńców i uwalniając zakładników. Do gmachu wpadli też powstańcy z innych oddziałów. Niemcy, którzy przebijali się do swoich w rozproszonych grupach, zostali wyłapani, a część z nich poległa. W walkach o „Małą” PAST-ę poległo ok. 20 powstańców, zaś straty wroga były większe: zginęło ok. 30 Niemców, a 76 dostało się do niewoli. Zdobyto sporo broni i amunicji. We wrześniu gmach „Telefonów" stał się ostatnią kwaterą Komendy Głównej AK.

Przebicie się „Zośki” do Śródmieścia
W nocy z 30 na 31 sierpnia kilkudziesięciu powstańców z kompania „Rudy” ppor. Andrzeja Romockiego „Morro” dokonało rzeczy niemożliwej. Odcięci od oddziału, zdani tylko na własne siły, podjęli nadludzki wysiłek, aby przebić się z kapitulującego Starego Miasta do Śródmieścia.

Powstańcy przebijali się przez kościół św. Antoniego, Bibliotekę Zamoyskich, Ogród Saski, Palmiarnię, Gmach Giełdy, ul. Królewską i Zielną. Kryli się w piwnicach, Przez cały dzień Niemcy przeszukiwali rejon – wrzucali granaty do piwnic, ostrzeliwali z ckm-ów piwnice przez okienka, wchodzili do piwnic i nasłuchiwali, wreszcie kuli w ścianach – co powstańcy odczytali jako próbę założenia miny.

Po zmroku przekradli się przez Park Saski do kontrolowanych przez powstańców ruin giełdy na Królewskiej. Dla zmylenia przeciwnika żołnierze głośno mówili po niemiecku. Przydały się zdobyte na Stawkach niemieckie panterki. Ranny w twarz „Morro” przewodził przesuwającej się kolumnie. Jego kompania okazała się jedynym oddziałem, który przeszedł na południe miasta drogą „naziemną”, a nie kanałami. Sam dowódca został awansowany do stopnia porucznika. Zginął 15 września 1944 r., podczas lądowania pierwszego zwiadu berlingowców na Górnym Czerniakowie.

Mariusz Grabowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.