Pożegnanie z rupieciami, czyli Koleje Śląskie idą na zakupy [LINIA CZASU]

Czytaj dalej
Michał Wroński

Pożegnanie z rupieciami, czyli Koleje Śląskie idą na zakupy [LINIA CZASU]

Michał Wroński

Koleje Śląskie szykują się do wielkiej wymiany taboru. Jak ustaliliśmy, w najbliższych tygodniach samorządowa spółka ogłosi przetarg na zakup 17 nowych pociągów. Zastąpią one większość z wynajmowanych od Przewozów Regionalnych i mocno już wysłużonych pojazdów typu EN57, mało pochlebnie nazywanych "kiblami".

Przedstawiciele przewoźnika na razie nie ujawniają jakie parametry powinny spełniać przyszłe pociągi. Przyznają jednak, że z całą pewnością nie będą to "piętrusy", choć zamiar ich zakupu spółka oficjalnie sygnalizowała jeszcze kilka miesięcy temu. - Ostatecznie po przeanalizowaniu sprawy uznaliśmy, że to byłoby niewskazane - poinformował nas Michał Wawrzaszek, rzecznik prasowy Kolei Śląskich.

Jest w czym wybierać. I to też może być kłopotem
Niezależnie od tego, jaki konkretnie model pociągu wybiorą Koleje Śląskie, z całą pewnością będzie to już zupełnie inna klasa pojazdów niż "kible", których produkcja zakończyła się na początku lat 90. minionego stulecia. Dzisiaj standardem są już klimatyzowane wnętrza, monitoring, systemy informacji pasażerskiej i platformy ułatwiające wsiadanie niepełnosprawnym. I takie pojazdy oferują wszyscy czołowi gracze na polskim rynku producentów taboru kolejowego. A jest ich już całkiem sporo. Bydgoska Pesa, nowosądecki Newag, czy położone w Siedlcach zakłady szwajcarskiego Stadlera - każda z tych firm może pochwalić się licznymi zamówieniami na rynek krajowy i zagraniczny.

Z punktu widzenia przewoźnika (ale także pasażerów) dobrze by jednak było, aby nowe pociągi nie były zbyt... nowe. O co chodzi? O to, że już dzisiaj liczący przeszło 60 pojazdów tabor Kolei Śląskich składa się z dziesięciu typów pojazdów (niektóre z nich to wprawdzie różne wersje tego samego modelu, ale zawsze). To w dużej mierze spuścizna po roku 2012, gdy szykujący się do przejęcia obsługi całości połączeń w regionie przewoźnik zbierał z rynku wszystko, co było w stanie jeździć, choć także później kolejarze raczej partiami kompletowali swój tabor. Jedynym wyjątkiem były kupione w bydgoskiej Pesie Elfy (przewoźnik ma dziewięć pojazdów 4-członowych i sześć 6-członowych) oraz wspominane już EN57, których ma na stanie aż 23 (plus kilka jego zmodernizowanych wersji).

Taka różnorodność komplikuje serwis, a nieraz także bieżącą pracę operacyjną, czego dowodem była sytuacja sprzed kilku dni, gdy mimo panującego w pociągach tłoku nie dało się doczepić do nich dodatkowych jednostek. Powód? Okazały się być niekompatybilne z tymi, które już były w akcji. Może zatem przy okazji następnych zakupów nie szukać kolejnych nowinek, a postawić na sprawdzone rozwiązania?

Nowiutkie pociągi na stare torowiska? Bez sensu
Ostatnim nabytkiem Kolei Śląskich są trzy wyprodukowane przez Newag Impulsy, które trafiły do przewoźnika jesienią. Spółka ostrzyła sobie zęby na kolejne trzy takie pojazdy, ale ostatecznie marszałek, który współfinansował ten zakup, tydzień temu przekazał pociągi Przewozom Regionalnym (tym samym, od których składy dzierżawią Koleje Śląskie). Można je będzie teraz oglądać na połączeniach międzywojewódzkich z z Częstochowy i Katowic do Kielc, a także z Rybnika i Katowic do Krakowa.

- W związku z tym, że tzw. styki (połączenia na granicy województw) realizują Przewozy Regionalne, nastąpił taki podział tych pociągów - wyjaśnił Stanisław Dąbrowa, odpowiedzialny w zarządzie województwa za sprawy transportu.

Te trzy składy dla Kolei Śląskich są "stracone" na przynajmniej trzy lata. Umowa między samorządem województwa, a Przewozami Regionalnymi obowiązywać będzie bowiem jeszcze do roku 2018. Co potem? Nie wiadomo. Nie wiadomo też zatem, co stanie się z trzema Impulsami. Po prawdzie zresztą istotniejsze jest nie to pod czyim szyldem te pociągi jeżdżą, ale na jakich trasach. Wypuszczenie nowiutkich składów na linię z Rybnika i Katowic do Krakowa jest jak najbardziej uzasadnione wizerunkowo, lecz w niczym nie skróci to kompromitującego czasu przejazdu (dziś na pokonanie ok. 70 km pociągi potrzebują ponad dwóch godzin). Co gorsza, raczej nie ma szans, że taki stan rzeczy rychło się zmieni, gdyż prowadzony przez PKP PLK remont niemiłosiernie się ślimaczy i dziś w branży można usłyszeć, że w najlepszym razie modernizacja zostanie ukończona w roku 2018. Pytanie, czy do tego czasu ktokolwiek będzie chciał jeszcze na tym odcinku korzystać z usług kolei, skoro busy pokonują ten dystans w 80 minut, a bilety wcale nie są droższe niż te na pociąg. Stanisław Dąbrowa ma świadomość tej pułapki, ale - jak tłumaczy - trasy zostały wskazane we wniosku, jaki samorządowcy złożyli w Brukseli (zakup został w dużej mierze sfinansowany z unijnych pieniędzy), a to oznacza, że przez najbliższe pięć lat będą musiały kursować po wskazanych liniach.

- Gdy przygotowywano wniosek o unijne dofinansowanie nikt nie spodziewał się, że prace na linii z Katowic do Krakowa będą się tak przedłużać - przyznaje Dąbrowa. Zaznacza jednak, że jeśli potwierdzą się najgorsze scenariusze i pociągi między Śląskiem, a Małopolską będą wozić powietrze zamiast pasażerów, to być może trzeba będzie się zastanowić nad podjęciem negocjacji z Brukselą w sprawie ewentualnego przekierowania składów na inne linie.

Czym jeżdżą Koleje Śląskie?

Flirt (EN 75):
Koleje Śląskie mają cztery takie pojazdy. Użytkują je od roku 2011 (od roku 2008 korzystał z nich śląski zakład Przewozów Regionalnych). Wyprodukowane przez szwajcarskie zakłady Stadlera czteroczłonowe pojazdy mają 183 miejsca siedzące i 284 stojących. Zdolne są osiągać prędkość 160 km na godzinę. Pojazdy ważą 118 ton, mają 74 m długości. Są klimatyzowane, przystosowane do potrzeb niepełnosprawnych (mają rampę i miejsca dla wózków inwalidzkich).

Elf (22 WE - EN 76):
KŚ posiadają dziewięć czteroczłonowych pojazdów tego typu. Każdy z nich posiada 200 miejsc siedzących i 250 stojących. Wyprodukowane przez bydgoskie zakłady PESA pojazdy są klimatyzowane, przystosowane są do potrzeb osób niepełnoprawnych (posiadają rampy, miejsca do postawienia wózków. Mogą osiągać prędkość 160 km na godzinę.

Elf (27 Web):
KŚ posiadają sześć takich pojazdów. Od wcześniejszego modelu różnią się tym, że mają sześć członów i zdolne są pomieścić odpowiednio więcej pasażerów – 281 na miejscach siedzących i 270 na stojących. Wyposażone są w system informacji pasażerskiej i monitoring. Przystosowane są do potrzeb osób niepełnosprawnych. W służbie od roku 2013. Mogą osiągać 160 km na godzinę.

Impuls (36 Wea):
KŚ od jesieni ubiegłego roku posiadają trzy takie składy. Wyprodukowany przez zakłady NEWAG trzyczłonowy „Impuls” mieści 156 miejsc siedzących i 120 stojących. Prędkość maksymalna – 160 km na godzinę.

Impuls (35 WE):
KŚ mają jeden taki pojazd. Sześcioczłonowy skład jest w służbie od listopada 2012 roku. Klimatyzowany. Przystosowany do potrzeb niepełnoprawnych. Ma ponad 280 miejsc siedzących i 319 stojących. Może osiągać prędkość 160 km na godzinę.

EZT 14 WE:
KŚ mają dwa takie składy. Wyprodukowane przez NEWAG składy weszły do służby w grudniu 2012 roku. Pojazdy mają dwie windy ułatwiające wsiadanie osobom niepełnoprawnym, cztery miejsca do przypięcia wózków inwalidzkich oraz osiem stojaków na rowery. Mają 184 miejsca siedzące i 255 stojących. Prędkość maksymalna – 110 km na godzinę.

EN 57:
KŚ mają 23 takie pojazdy. Produkowane w latach 1966 – 1993. Trzyczłonowe składy mają nieco ponad 200 miejsc siedzących i blisko 200 stojących. Prędkość maksymalna – 110 km na godzinę.

EN 57 AKŚ:
Zmodernizowana wersja poprzednika. W trakcie modernizacji zmieniono czoło pociągu, wprowadzono ergonomiczną kabinę maszynisty, wymieniono silniki na asynchroniczne, zmodernizowano przedział pasażerski. Trzyczłonowy pojazd może osiągać 120 km na godzinę. Mieści 160 miejsc siedzących. Przystosowany do potrzeb niepełnoprawnych.

EN 57 KM:
Jak wyżej. Różnice: modernizację wykonał ZNTK Mińsk Mazowiecki. Osiąga 110 km na godzinę.

EN71 AKŚ:
Zmodernizowana wersja EN71 (bliźniaka EN57), który produkowany był w latach 1966 – 67. Zmodernizowany przez NEWAG.

Szynobusy:
KŚ posiadają jeden szynobus wyprodukowany przez NEWAG (ma 190 miejsc siedzących, prędkość maksymalna 120 km na godzinę, w służbie od grudnia 2012 roku) oraz dwa spalinowe autobusy szynowe 212 M – SA 109 (mają 180 miejsc, w tym ponad 70 siedzących, maksymalna prędkość eksploatacyjna to 100 km na godzinę, przystosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych i do przewozu rowerów).

Michał Wroński

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.