Mariusz Parkitny

Prokuratura ma już dowody na zabójców „Skorupy”

Krzysztof S. ps. Skorupa zdołał dobiec do komisariatu w Dąbiu po ataku maczetą. Zmarł w karetce. Na zdjęciu usuwanie śladów krwi jakie zostawił. Krzysztof S. ps. Skorupa zdołał dobiec do komisariatu w Dąbiu po ataku maczetą. Zmarł w karetce. Na zdjęciu usuwanie śladów krwi jakie zostawił.
Mariusz Parkitny

To była bardzo trudna sprawa. Zatrzymani nie chcieli współpracować z policją. Jeden z podejrzanych nawet dwukrotnie uciekał.

To będzie proces podwyższonego ryzyka. Na ławie oskarżonych zasiądą osoby, o których prokuratura mówi, że chciały wyeliminować konkurencję w szczecińskim półświatku. Dlatego zginął Krzysztof S. ps. Skorupa. Śmiertelny cios został zadany maczetą. O zabójstwo z pobudek zasługujących na szczególne potępienie prokuratura oskarżyła dwie osoby. Na ławie oskarżonych zasiądzie jednak dziesięciu mężczyzn oskarżonych o zacieranie śladów, czy udział w pobiciu.

Sukces prokuratury

Śledztwo przeciwko Tomaszowi K. i jego kompanom to koronkowa robota prokuratorów ze szczecińskiego specwydziału ds. zwalczania zorganizowanej przestępczości Prokuratury Krajowej, którym zarządza prok. Aldona Lema. To tu trafiają najpoważniejsze sprawy kryminalne.

Tomasza K., jednego z głównych oskarżonych w sprawie zabójstwa „Skorupy” udało się odnaleźć i szybko sprowadzić z Norwegii. Z czasem okazało się, że grupa ma na koncie inne przestępstwa. Te wątki zostały wyłączone do odrębnego postępowania.

- To było trudne śledztwo, związane także ze współpracą międzynarodową. Wykrycie wszystkich sprawców zabójstwa Krzysztofa S. oraz osób, które udzielili im pomocy po popełnieniu przestępstwa, w celu utrudnienia postępowania karnego, było możliwe dzięki sprawnym działaniom podjętym przez funkcjonariuszy z Wydziału w Szczecinie Centralnego Biura Śledczego Policji, jak również szybkim i efektywnym czynnościom prokuratorów z Zachodniopomorskiego Wydziału Zamiejscowego do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Szczecinie. Doprowadziły one do ekstradycji jednego z zabójców - oskarżonego Tomasza K., który ukrywał się na terenie Norwegii. Akt oskarżenia wysłaliśmy już do sądu - mówi nam prok. Lema.

Tomasz K. ma ponoć pseudonim Scarface, czyli człowiek z blizną. Niczym jeden z czarnych bohaterów Bonda. Ponoć dwukrotnie próbował uciekać norweskim policjantom. Od miesięcy przebywa już w szczecińskim areszcie po ekstradycji z Norwegii.

Eliminacja

Według ustaleń specgrupy, oskarżeni działali z zamiarem zabójstwa byłego boksera. W akcie oskarżenia pada nawet zwrot „wyeliminowanie” konkurencji. Głównym podejrzanym grozi dożywocie.

- Działali z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie, to jest wyeliminowanie jako osoby stanowiącej konkurencję dla strefy wpływów przestępczych. Sprawcy najpierw pobili pokrzywdzonego, a gdy zaczął uciekać, dogonili go i po raz kolejny zadawali ciosy rękoma oraz pałkami. Jeden ze sprawców, któremu zarzuciliśmy przestępstwo zabójstwa, zadał cios narzędziem identyfikowanym jako maczeta - mówi prok. Lema.

Powodem jatki była walka o wpływy z gier hazardowych, które od pewnego czasu są jednym z głównych źródeł utrzymania szczecińskiego półświatka. 18 lutego 2016 r. Krzysztof S. wraz z bratem zjawił się w salonie przy ul. Goleniowskiej. Rozmowa miała dotyczyć ochrony lokalu. Ponoć bokser miał proponować, że wstawi tam maszyny swojego zleceniodawcy. Gdy spotkał się z odmową doszło do szamotaniny. Błyskawicznie przed salonem pojawiła się grupa mężczyzn uzbrojona m.in. w maczetę.

Zarzuty

Zarzut zabójstwa ma dwóch mężczyzn, w tym Tomasz K. Potem wyłapywano kolejne osoby, m.in. w Wolinie.

- Kolejnych dwóch sprawców oskarżono o udział w pobiciu ze skutkiem śmiertelnym. Oskarżono również pięć osób, którym zarzucono utrudnianie śledztwa, a jedną osobę o posiadanie broni i amunicji - wylicza prok. Lema.

Broniąc się przed napastnikami, Krzysztof S. zranił nożem jednego z nich. Mężczyzna trafił do szpitala. Tam zatrzymali go policjanci z CBŚP. Nie chciał mówić co się stało. Krzysztofowi S. próbował pomagać jego brat, ale obaj nie mieli szans.

Epilog

Cztery miesiące po zabójstwie „Skorupy” na ulicy Sławomira w Szczecinie doszło do kolejnych porachunków. Dla ofiary, 26-letniego Marka G. skończyło się to m.in. otwartym złamaniem kości. Zaatakowało go trzech sprawców. Używali m.in. pałki teleskopowej. Dwóch podejrzanych złapano, choć pobity nie chciał współpracować z policją.

- Obie strony były reprezentantami środowisk, które od kilku miesięcy ścierały się w bójkach na terenie miasta czego kulminacyjnym zdarzeniem było zabójstwo Krzysztofa S. w Dąbiu - ujawniło Centralne Biuro Śledcze Policji.

Twierdzi, że napastnicy byli związani ze środowiskami kibolskimi.

Według CBŚP po sprawie z ul. Sławomira „na terenie miasta nie odnotowano żadnych poważniejszych zdarzeń, mogących świadczyć o ścieraniu się grup przestępczych w walce o wpływy”.

Od wydania tego komunikatu minęło kilka miesięcy. W tym czasie doszło do kilku porachunków w światku gangsterskim, nie tak brutalnych jak zabójstwo „Skorupy”. Próby tworzenia gangów podejmowane są na nowo, choć to na razie niewielkie grupki rywalizujące ze sobą.

Mariusz Parkitny

Dziennikarz Głosu Szczecińskiego od prawie dwóch dekad. Także ww.gs24.pl, szczecin.naszemiasto.pl, Nasze Miasto Szczecin, Trendy. Z wykształcenia prawnik. Zajmuję się najczęściej sprawami wymiaru sprawiedliwości: relacjami z procesów, opisywaniem śledztw. Interesują mnie też sprawy Szczecina. Czasem przyglądam się też naszej polityce.
Znajdziecie mnie też na Facebooku, Twitterze i Instagramie.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.