Przed walentynkami. O sercu naukowo

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Banas / Polska Press
Ryszard Tadeusiewicz, profesor AGH

Przed walentynkami. O sercu naukowo

Ryszard Tadeusiewicz, profesor AGH

W poniedziałek wypadają tzw. walentynki. Owo święto trochę bezkrytycznie przejęte zostało u nas z Zachodu w latach 90. ubiegłego wieku. Brytyjczycy uważają to święto za własny wymysł (opierając się na powieściach Waltera Scotta), ale w rzeczywistości funkcjonowało ono w Europie Południowej i Zachodniej przynajmniej od stu lat. Z kolei krytycy twierdzą (nie całkiem prawdziwie), że przyjęcie i świętowanie walentynek to przykład amerykanizacji naszej kultury.

Walentynki można lubić - lub nie, ale miłość, którą one gloryfikują, jest z pewnością czymś godnym gorącego poparcia i szerokiego upowszechnienia. Dlatego ja jestem ZA.

Chociaż mnie walentynkowych karteczek jakoś nikt nie wysyła, zupełnie nie wiem dlaczego? Czyżby to miało związek z faktem, że w tym roku kończę 75 lat?

Symbolem, który w kontekście walentynek się pojawia wszędzie (na kartkach, pudełkach czekoladek, opakowaniach różnych prezentów) jest serce. Lubię ten symbol, ale popularyzując naukę, nie mogę pominąć okazji, żeby tego i owego Państwu o sercu nie opowiedzieć. Naukowo.

Rola serca obecnie jest wszystkim znana. Wiemy, że dzięki jego pracy krąży w naszych tętnicach, naczyniach włosowatych i żyłach krew niosąca do wszystkich narządów i tkanek glukozę dającą energię, białka o różnym przeznaczeniu oraz tlen. Krążąca krew czyści nam także wszystkie organy, dzięki czemu usuwane są (przez nerki) trujące produkty przemiany materii, a przez płuca - dwutlenek węgla.

Dziś to wie każde dziecko, ale tę wiedzę uczeni zdobywali wolno i z trudem, bo tajemnice pracy serca niełatwo było prześledzić. Kiedyś opiszę długą i krętą drogę, jaką badania medyków, anatomów i fizjologów podążały w kierunku odkrycia, że to właśnie serce jest mechanizmem napędzającym krążenie krwi z jego wszystkimi konsekwencjami. Położyło tu zasługi wielu uczonych. Pierwszy był niewątpliwie Klaudiusz Galen, lekarz rzymski w latach 130 - 200, który jako pierwszy próbował opisać rolę serca. Potem naukę starożytnej Grecji i Rzymu przejęli i rozwijali Arabowie, i w XIII wieku swoją wiedzę o sercu przedstawiał Ibn al Nafis al Qurashi. Jego prace rozwinął kataloński lekarz Miguel Servetus w 1553 roku. Ale przysłowiową „kropkę nad i” postawił William Harvey, wydając w 1628 roku dzieło „Exercitatio Anatomica de Motu Cordis”.

To był początek współczesnej wiedzy o sercu i układzie krążenia, dzięki której na całym świecie udało się uratować miliony istnień ludzkich. Bo, niestety, serce - jak każdy narząd - może chorować, ale jego choroby mają szczególnie dramatyczny wymiar. Wynika to z faktu, że serce wykonuje niesłychanie wielką pracę, którą - mimo postępu inżynierii biomedycznej - nie mogą jeszcze przejąć urządzenia techniczne.

Podam kilka liczb, żeby uświadomić Państwu, jak wielka jest ta praca.

Objętość całej krwi w ciele człowieka to około 5 litrów. Tę ilość krwi serce przepompowuje w ciągu jednej minuty. W ciągu jednej godziny Twoje serce, Czytelniku, przepompuje 280 litrów krwi, co odpowiada objętości sporej wanny. W ciągu doby serce mogłoby napełnić spory basen, pompując 8.000 litrów krwi. W ciągu tygodnia, kiedy będziecie Państwo czekać na mój kolejny felieton, serce każdego z Was przepompuje 55.000 litrów. To pojemność dużej ciężarówki cysterny z przyczepą. Z kolei czekając na nadejście wiosny (około miesiąca od dziś), moglibyście pracą serca napełnić zbiorniki samolotu Boeing 747 przed lotem do Ameryki, pompując 240.000 litrów. I wreszcie przez rok, zanim przeczytacie mój kolejny walentynkowy felieton, przepompujecie w swoich sercach 2,9 mln litrów krwi. To tyle, co 5 dużych olimpijskich basenów.

Czy nie warto przynajmniej w walentynki uhonorować tak pracowitego narządu?

Ryszard Tadeusiewicz, profesor AGH

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.