Pyrzowice: Rekordowe lato. I wielkie kolejki do kontroli

Czytaj dalej
Dorota Niećko

Pyrzowice: Rekordowe lato. I wielkie kolejki do kontroli

Dorota Niećko

Pół miliona pasażerów w miesiąc to latem norma. Ale pasażer, który zanim wyleci na wakacje, musi odstać swoje najpierw w kolejce do odprawy, a potem kontroli, i tak narzeka. I trudno się dziwić.

„Gigantyczna ilość ludzi, czekającą na swoje loty w porównaniu do ilości otwartych bramek. Porażka.” „Dwie bramki otwarte na pięć dostępnych. A tam to norma”. „Stanowiska kontroli osobistej całkiem zamknięte o 8 rano”. Tak pasażerowie opisują swoją wizytę na lotnisku w Pyrzowicach latem 2017 . Prócz pytania: dlaczego nie ma tu darmowej strefy kiss&fly, drugi dyżurny zarzut do czwartego portu lotniczego kraju to: dlaczego tak długo trzeba stać w kolejce do kontroli?

Rzecz w tym, że nie dość że terminal A, skąd odlatuje sporo czarterów jest rok po remoncie, jest tu więcej bramek i punktów kontroli, co kłopot kolejek miało rozwiązać (a terminal B też nie jest mały), to jeszcze od marca kontrolą zajmują się ochroniarze Poczty Polskiej. Już kiedy zaczynali pracę, internauci wieszczyli, że będzie źle. Dziś pasażerowie liczą, ile taśm jest pustych.

Dla przypomnienia: przed Pocztą Polską kontrolą bezpieczeństwa w Pyrzowicach zajmowała się firma Gwarant (była pierwszą spółką w Polsce, która zastąpiła straż graniczną), a lotnisko ze współpracy było zadowolone. Pod koniec 2016 roku rząd zapowiedział, że nie chce, aby porty lotnicze ochraniały prywatne firmy. W styczniu 2017 przetarg wygrała Poczta Polska. Gwarant odwołał się, sprawa trafiła do Krajowej Izby Odwoławczej. Podnosił, że PP nie spełnia jednego z warunków przetargu - chodziło o „należyte” wykonywanie wcześniej podobnych usług na innym lotnisku. Poczta, razem z firmą Stekop zajmowała się tym w latach 2012-2015 w Modlinie. - I były na nich skargi, kary umowne - mówi jeden z byłych pracowników kontroli. KIO jednak odwołanie oddaliła. Ochroniarze poczty w marcu rozpoczęli pracę. Czy kolejki spowodowane są tylko zmianą operatora? Zarząd portu wskazuje inną przyczynę: ten sezon jest dla lotniska rekordowy. - W lipcu po raz pierwszy z siatki połączeń skorzystało ponad 500 tys. pasażerów w skali miesiąca, wynik ten powtórzymy w sierpniu - przyznaje Piotr Adamczyk z biura prasowego Katowice Airport. - W ciągu doby obsługiwanych jest nawet 19 tys. pasażerów, 150 startów i lądowań. Jesteśmy w szczycie sezonu i ze względu na skalę ruchu, jest to ten moment w roku, w którym należy liczyć się z czasowym występowaniem dłuższych kolejek do odprawy biletowo-bagażowej, kontroli bezpieczeństw, czy też dokumentów, dotyczy to wszystkich, większych, europejskich lotnisk.

Ale że kolejki są spowodowane nie tylko wzmożonym ruchem, uważają sami pracownicy kontroli na lotnisku. Kiedy w marcu pisaliśmy, że PP będzie kontrolować pasażerów w Pyrzowicach, zarząd Poczty zapewniał, że jakość ich oferty wynika m.in. ze standardów zatrudnienia - dają umowy o pracę. Ochroniarze: - Część osób zatrudniona jest na umowę zlecenia - mówią, zastrzegając anonimowość (w umowach mają nakaz poufności). - Poczta nie miała tylu pracowników, ilu potrzeba. Według specyfikacji potrzebuje 100 osób, a ma 60-70. Dlatego, choć w umowie zapisano, że czynnych ma być 10 bramek, nigdy tyle nie jest. Zdarza się, że pocztowcom pomaga służba ochrony lotniska. Jesteśmy przemęczeni. Dziwne, że nie reaguje Urząd Lotnictwa Cywilnego.

Pyrzowice: Rekordowe lato. I wielkie kolejki do kontroli

ULC zapewnia jednak, że skarg nie ma. A czy są kontrole? - Wszystkie lotniska objęte są kontrolami w zakresie ochrony - mówi Marta Chylińska z biura prezesa ULC. - Są realizowane zgodnie z wcześniej sporządzonym harmonogramem, który jest dokumentem niejawnym o klauzuli „zastrzeżone”. Nadzór nad kontrolą bezpieczeństwa jest stale sprawowany przez Straż Graniczną, a ewentualne naruszenia przekazywane do Urzędu. W 2017 roku wpłynęła jedna skarga na prowadzenie kontroli bezpieczeństwa w porcie Katowice-Pyrzowice.

Zarząd Poczty Polskiej też nie ma sobie nic do zarzucenia.

- Na lotnisku Katowice - Pyrzowice zatrudniamy tylu operatorów kontroli bezpieczeństwa, ilu jest niezbędnych do prawidłowej realizacji kontraktu - czytamy w mejlu, przesłanym do redakcji przez biuro prasowe (poczta nie ma rzecznika). - W praktyce jest to zdecydowanie większa liczba pracowników niż wynikająca z umowy. Pracowników zatrudniamy przede wszystkim na podstawie umowy o pracę. W przypadku wystąpienia nieprzewidzianych potrzeb, przewidujemy również alternatywne rozwiązania związane z możliwością doraźnego zatrudniania na podstawie umowy cywilno - prawnej. Rozwiązania te są podyktowane troską o bezpieczeństwo pasażerów i koniecznością elastycznego dostosowania się do dynamicznie rosnącego ruchu pasażerskiego. Liczba operatorów kontroli bezpieczeństwa na jednej zmianie oraz liczba bramek kontroli bezpieczeństwa jednocześnie czynnych na lotnisku uzależniona jest od potrzeb portu.

Czy pasażerom, którzy stoją w kolejce, te wyjaśnienia wystarczą? Zarząd lotniska zapewnia, że dba o nich. - Nieustannie pracujemy nad tym, by czas oczekiwania skrócić do niezbędnego minimum - mówi Piotr Adamczyk.

Dorota Niećko

Redaktor. Zajmuję się piątkowym wydaniem magazynowym Dziennika Zachodniego. Ale również piszę: o architekturze, komunikacji i transporcie, o rozwoju miast - tym zrównoważonym, a także lotnictwie oraz podróżach - tych dalekich i bliskich. Zimą - również o nartach. Znam dobrze atuty i wady Katowic i innych miast Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. Lubię odkrywać mniej znane miejsca woj. śląskiego. Lubię odkrywać uroki miasta jako pieszy i pasażer komunikacji publicznej. W wolnym czasie na ogół jestem w podróży

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.