Rekompensaty za prąd będą małe i nie "od ręki". Eksperci nie zostawiają na pomyśle suchej nitki

Czytaj dalej
Fot. Fot. Mikolaj Suchan / Polskapres
Anna Janik

Rekompensaty za prąd będą małe i nie "od ręki". Eksperci nie zostawiają na pomyśle suchej nitki

Anna Janik

Od 34 do 306 zł - tyle będzie wynosiła rekompensata od rządu za wyższe rachunki za prąd. Pieniądze dostaniemy jednak dopiero w 2021 roku i to dopiero po złożeniu odpowiedniego wniosku.

Politycy PiS ogłosili, że projekt ustawy o rekompensatach za droższy prąd jest już gotowy. Przewiduje on, że gospodarstwa domowe, w zależności od zużycia energii oraz dochodu osoby, na którą wystawiony jest rachunek za prąd dostaną od 34,08 zł do 306,75 zł zwrotu.

Ale pieniądze dostaniemy dopiero po 15 marca 2021 r. i to nie do ręki, bo sprzedawca prądu odliczy rekompensatę od rachunku. W dodatku, żeby móc na to liczyć trzeba będzie złożyć formularz w firmie energetycznej. I to tylko u tych dostawców, którzy nie gwarantowali klientom w umowach stałej ceny przez określony czas. Zwrot nie będzie nam przysługiwał także, jeżeli w naszym domu jest zarejestrowany nasz biznes.

Z kolei, żeby załapać się na rekompensatę nasz dochód za 2019 r. nie może przekroczyć 85 528 zł (I próg podatkowy). Odpowiednie musi być też zużycie energii. To kryterium nie będzie raczej dla nikogo wykluczające, bo progiem uprawniającym do uzyskania rekompensaty jest zużycie prądu przekraczające 63 kWh rocznie. To bardzo niska wartość, bo według danych GUS przeciętna rodzina 2+2 zużywa rocznie od 1900 do 2500 kWh prądu.

Co ważne, wsparcie państwa przewidziano jednak tylko w odniesieniu do cen prądu za ten rok (przypomnijmy, że średni rachunek w 3-osobowej rodzinie w przypadku takich koncernów jak Energa, PGE, i Tauron wzrósł w tym roku o ok. 9 zł). To oznacza, że jeżeli w przyszłym roku energia zdrożeje, dopłaty nie dostaniemy.

Co o pomyśle rekompensat za prąd mówią eksperci? O tym przeczytasz w dalszej cześci artykułu.

Pozostało jeszcze 56% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Anna Janik

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

misiekle

Czyli po pierwsze przez konieczność składania tych wniosków liczą na to, że część (jak praktyka pokazuje dość spora) odbiorców po prostu nie będzie o tym wiedziała, cześć sprawę prześpi, a jeszcze część po prostu uzna, że to za skomplikowane w stosunku do zysku. Może właśnie o to chodzi, żeby chwalić się wyborcom, że jako kolejna pomoc obywatelom daliśmy rekompensaty, a że realna dostępność do niej będzie bardzo utrudniona, to już nie ma chyba większego znaczenia. Po drugie już teraz w "zakładach energetycznych" kolejki są czasami na kilka godzin czekania, a co będzie pod koniec roku, jak teoretycznie każdy odbiorca będzie chciał złożyć wniosek ? Kolejki mogą sięgać dni, a nie godzin. Podobnie było z przystępowaniem do OFE - jak rządowi bardziej korzystne, bardziej zależało na przystępowaniu do OFE w ZUS'ie, to jako domyślne wskazali ZUS, a jak do innego towarzystwa, to trzeba było pisać podanie. Teraz w związku z likwidacją OFE jak rządowi bardziej zależy na pozyskaniu opłaty przekształceniowej, to domyślne jest przenoszenie środków do innego towarzystwa, a do ZUS'u znów trzeba będzie pisać podanie. I od zawsze tak w kółko - w zależności co rządowi bardziej się opłaca, jest bardziej korzystne "marketingowo", to ta opcja jest domyślna, czytaj nic nie trzeba robić.

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.