Religia obowiązkowa? Resort oświaty nie zareagował na apel abp. Skworca

Czytaj dalej
Fot. Arkadiusz Dembiński
Teresa Semik

Religia obowiązkowa? Resort oświaty nie zareagował na apel abp. Skworca

Teresa Semik

Metropolita katowicki abp Wiktor Skworc zaapelował do Ministerstwa Edukacji Narodowej, by wprowadziło regulacje prawne nakładające na uczniów obowiązek uczestniczenia w lekcji religii lub etyki. W niektórych szkołach w katechezie uczestniczy zaledwie połowa uczniów.

Religia wróciła do szkół w 1990 roku na fali przemian ustrojowych i od tego czasu nie przestaje budzić emocji. Nadal ma wielu zwolenników nauczania jej w salkach katechetycznych, w bliskości sacrum, a nie w szkolnym zgiełku.

Szymon Hołownia, znany publicysta katolicki, a obecnie kandydat na prezydenta RP, napisał niedawno, że „wychowanie religijne dzieci w rodzinach katolickich to obowiązek rodziców. Władze kościelne niepotrzebnie wyręczają rodziców, narzucając państwu lekcje religii w szkołach”.

W homilii na 2020 rok, w uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki, 1 stycznia, abp Wiktor Skworc nadał wprowadzeniu katechezy do szkoły przed prawie 30 laty wręcz „charakter opatrznościowy”. Szkoła ma bowiem kształcić i wychowywać, a religia „ustawia nie tylko relację człowieka do Boga, również relacje międzyludzkie”.- Religia niesie w sobie wartości niezbędne w wychowaniu. Bez nich zachowanie pokoju nie będzie możliwe - przekonywał metropolita katowicki.

Dziś rodzice decydują o wychowaniu religijnym niepełnoletnich dzieci. W formie pisemnej wyrażają życzenie, czy dziec-ko pójdzie na religię, etykę, czy w tym czasie będzie miało wolne. Taką deklarację składa także pełnoletni uczeń. Lekcje religii i etyki nie są obowiązkowe, jednak po pisemnej deklaracji - już tak. Są uczniowie, którzy uczęszczają i na religię, i na etykę, bo mają taką możliwość.

W poprzednim roku szkolnym religia była nauczana w 3292 szkołach województwa śląskiego (szkół bez religii było 634), a etyka w zaledwie 419 szkołach.

Metropolita katowicki upomniał się także o nauczanie obowiązkowe etyki. Brak kształcenia etycznego młodych Polaków prowadzi według niego do po-wstania „pokolenia nihilistów” - ludzi nie tylko nieuznających „wartości religijnych, ale również humanistycznych, wspólnych wspólnocie narodowej i całej ludzkiej rodzinie”. Jego niepokojącym symptomem jest „nasilające się zjawisko przemocy szkolnej”.

Co drugi uczeń na religii

Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego w Polsce właśnie upublicznił wyniki badań do-tyczące katechezy w szkole. Wskazują na coraz mniejsze nią zainteresowanie. Na przykład w Zagłębiu co czwarty uczeń nie chodzi na lekcje religii, i gorzej pod tym względem wypada tylko archidiecezja warszawska. Są to, oczywiście, dane statystyczne - rzeczywistość jest bardziej skomplikowana.

W renomowanym IV LO im. Staszica w Sosnowcu na religię nie chodzi ponad połowa licealistów. Na 544 uczniów tej szkoły z katechezy zrezygnowało już 334. Z lekcji etyki korzystają 52 osoby - stosunkowo dużo.

Już kilka lat temu w szkołach ponadpodstawowych nastąpił drastyczny spadek liczby uczniów na lekcjach religii. Dyrekcje mają problem nie tylko z wpisaniem lekcji religii do planu zajęć, ale też z tym, co zrobić z uczniami, którzy na religię nie idą, a trzeba zapewnić im opiekę. Jeśli religia wypada w środku dnia, przeważnie obowiązkowo siedzą w bibliotece pod opieką nauczyciela. Odrabiają lekcje, a nawet ucinają sobie drzemkę, bo przygotowano dla nich miejsca do leżenia.

Z danych za ubiegły rok szkolny Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego wynika też, że z wszystkich diecezji województwa śląskiego najlepiej wypadły diecezja częstochowska i archidiecezja katowicka. Odsetek uczniów na lekcjach religii we wszystkich typach placówek edukacyjnych w częstochowskiej wyniósł 94,3 proc., a w katowickiej 90 proc.

Zajrzeliśmy więc do III LO im. Mickiewicza w Katowicach. Jest tam 752 uczniów, a na religię nie chodzi 353. Etykę wybrało 29.

W VIII LO im. Skłodowskiej w Katowicach uczniów jest 678, z religii wypisało się 251. Etykę wybrało 10 osób.

W szkołach branżowych te dane są jeszcze mniej optymistyczne dla katechetów, bo ich lekcje omija już co drugi uczeń. I tak, przykładowo, w Zespole Szkół Zawodowych im. Miel-czarskiego w Katowicach na 264 uczniów na religię nie chodzi prawie połowa - 127. Etyki nie ma w planie. Podobnie jest w Zespole Szkół Zawodowych nr 3 im. Kocura w Katowicach: na 111 uczniów na religię nie chodzi 55. Etyki też nie ma, bo nikt nie jest nią zainteresowany.

W Częstochowie zajrzeliśmy do II LO im. Traugutta. Spośród 602 licealistów z religii zrezygnowało 132. Etyki nie ma.

Za pomocą statystyki moż-na pokazać coś, co jednocześnie jest prawdą i fałszem.

Wyniki badań katechezy zdecydowanie podwyższają np. najmłodsze dzieci.

W lekcjach religii Kościoła rzymskokatolickiego uczestniczy w Katowicach w tym roku szkolnym 22 935 uczniów i przedszkolaków. W lekcjach innych wyznań 142, na ogólną liczbę 35 141 uczniów i wychowanków. A to znaczy, że jakieś 65 procent korzysta z katechezy. Katowicom daleko więc do statystycznych 90 proc. diecezji katowickiej, o których informuje raport Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego w Polsce.

I tak, przykładowo, w Szkole Podstawowej nr 33 im. Ligonia na katowickim osiedlu Witosa na 801 uczniów nie chodzi na religię 54, za to etyka jest tam oblegana - korzysta z tych lekcji 110 uczniów.

Dla porównania, w Szkole Podstawowej nr 16 im. Konop-nickiej w Bytomiu spośród 368 uczniów na religię nie chodzi 24. Etyki nie ma.

- Młodzi nie uświadamiają sobie jeszcze w pełni, czym są lekcje religii i jakim dobrem owocują teraz i w przyszłości - podkreślił metropolita katowicki w homilii wygłoszonej w katowickiej archikatedrze. Apelował do rodziców, by nie ulegali presji dzieci i nie wycofywali deklaracji ich uczestnictwa w lekcjach religii.

Abp Skworc zwrócił się też do Ministerstwa Edukacji Narodowej o zmianę istniejących regulacji prawnych, tak by lekcje religii oraz etyki były w szkole obowiązkowe dla wszystkich. Te lekcje mają być „odpowiedzią na poczucie zagubienia, dezorientacji, niezadowolenia i braku poczucia sensu wśród młodego pokolenia, czego krańcowym wyrazem są samobójstwa młodocianych”.

MEN jeszcze nie zabrało głosu w tej sprawie. Senator Dorota Tobiszowska (PiS), prawnik, uważa, że religia powinna być w szkole obowiązkowa, bo wiedzy nigdy za dużo. - Wybór wiary jest sprawą indywidualną, nikt nikomu jej nie narzuca, ale by uczeń dokonał świadomego wyboru, musi mieć wiedzę. To jest ten fundament - wyjaśnia.

Z kolei posłanka Krystyna Szumilas (PO), nauczycielka, minister edukacji narodowej w rządzie Donalda Tuska, stawia pytania: Rozumiem troskę Kościoła o frekwencję na lekcjach religii, ale w związku z tym rodzą się pytania, czy obowiązkowe lekcje wpłyną na poziom kształcenia, będą dla uczniów mobilizujące i autentyczne? Czy Kościół bierze pod uwagę to, że po wprowadzeniu obowiązkowej lekcji religii na państwie spoczywać będzie obowiązek przygotowania podstaw programowych? Teraz te podstawy katechezy opracowuje Kościół.

Kadra jest, choć nie zawsze dostatecznie przekonująca dla uczniów, skoro oni ciągle odchodzą. W poprzednim roku szkolnym mieliśmy w województwie śląskim 4690 nauczycieli religii i tylko 468 nauczycieli etyki. Dla porównania: matematyków było w szkołach 7386 (matematyka jest cztery razy w tygodniu, religia - dwa) i 8135 polonistów (język polski jest 4-5 razy w tygodniu).

Szukanie bata?

W skali kraju zajęcia religii nie odbywają się obecnie w 1747 szkołach. W roku 2016/2017 szkół bez religii było 1388. Jak przekonuje Anna Ostrowska, rzecznik prasowy MEN, problem dotyczy głównie szkół niepublicznych: w roku 2016/2017 nie były organizowane zajęcia z religii w 866 z nich, a obecnie w 808.

Religię usunięto ze szkół w 1961 roku, a jej lekcje do 1990 r. były prowadzone przy parafiach w salkach katechetycznych. Przeniesiono je do szkół niemal automatycznie i wielu młodych ludzi trafiło na te lekcje z przypadku, a nie z wolnego wyboru. Co więcej, przychodzili także niewierzący, bez oparcia religijnego w domu rodzinnym. Uczniowie szybko się zorientowali, że za niechodzenie na religię nic im właściwie nie grozi i tylko dobry katecheta może ich zatrzymać w klasie.

Puste ławki w szkole muszą dziś niepokoić Kościół oraz nauczycieli religii. Muszą skłonić do refleksji. Ocena z religii miała być zachętą, przysłowiową marchewką. Nie podziałała. Czy szukanie bata będzie teraz rozwiązaniem?

Teresa Semik

Komentarze

2
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

misiekle

Poczekajmy, poczekajmy, to jeszcze jak ilość wiernych w kościołach spadnie bardziej, to wprowadzą obowiązek (pod groźbą kary) uczęszczania na mszę.

Józef Brzozowski

I bardzo dobrze że resort oświaty nie zareagował na apel arcybiskupa. Bo ten apel był na poziomie zindoktrynowanego moherowego bereta.

Coraz mniej dzieci chodzi na religię, więc próbują przymusu. Mam nadzieję że to im się nie uda. Przymus do religii, tak jak przymus do jakiegoś światopoglądu, powinien być karalny.

Uważam, że każda organizacja wewnętrzne szkolenia powinna prowadzić we własnym zakresie, Kościół katolicki również. Chcą prowadzić katechezę w szkole – proszę bardzo. Ale za wynajem salki niech płacą; i swoim katechetom również.

Świadomy mam nadzieję obywatel, Józef Brzozowski Żory

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.