Rynek w Katowicach w końcu na finiszu. Jak się zmieniał? [ZDJĘCIA DAWNIEJ i DZIŚ]

Czytaj dalej
Justyna Przybytek - Pawlik

Rynek w Katowicach w końcu na finiszu. Jak się zmieniał? [ZDJĘCIA DAWNIEJ i DZIŚ]

Justyna Przybytek - Pawlik

Po czterech latach od rozpoczęcia dobiega końca wielka przebudowa centrum Katowic na osi rondo – rynek. Dziś rozpoczynają się odbiory nowego rynku w centrum stolicy aglomeracji. Nie wiadomo, ile potrwają, jest jednak szansa, że jeszcze w tym miesiącu uda się „otworzyć” centralny plac miasta w nowej odsłonie.

Dziś miały się zakończyć, a zamiast tego dopiero rozpoczną się odbiory na katowickim rynku. Poślizg jest niewielki, za to już kolejny w trakcie przebudowy centralnego placu Katowic. Wciąż nie ma też oficjalnej daty otwarcia nowego rynku dla mieszkańców.

- Wykonawca od tego dnia (4 grudnia - przyp. red.) sukcesywnie przekaże miastu wszystkie przebudowane elementy (w ramach przebudowy centrum, czyli także ulicę Śródmiejską - przyp. red.). Jest to procedura, która formalnie kończy inwestycję - wyjaśnia Joanna Górska, z Biura Prasowego Urzędu Miasta w Katowicach.

Przypomina, że część rynku jest już mieszkańcom udostępniona, to m.in. plac przed teatrem, czy plac Kwiatowy, a także spory fragment centralnego placu przed Skarbkiem.

- Oficjalne otwarcie nastąpi w grudniu, termin nie jest ustalony - dodaje. Nawet po „otwarciu” rynku jego fragment będzie funkcjonował jako plac budowy, chodzi o działkę pod budowę dwukondygnacyjnego pawilonu gastronomicznego w rejonie Skarbka. Jego budowa planowana jest dopiero na przyszły rok.

Cierpliwość, to w przypadku rynku w Katowicach słowo klucz, bo przecież katowiczanie latami na nowy rynek czekali. Pierwsze plany jego urządzenia pojawiały się już po wojnie. Przez dziesiątki lat żadnych nie udało się zrealizować, a zamiast rynku z prawdziwego zdarzenia, Katowice miały prowizoryczny plac przecięty w samym środku przez tory tramwajowe. Ale po kolei.

Jak to z katowickim rynkiem było?

Koncepcje były lepsze lub gorsze, pomysły od zakończenia wojny niezliczone, w ostatnich latach ich liczba jeszcze wzrosła, ale nowego rynku stolica aglomeracji śląskiej całe lata doczekać się nie mogła. Skąd ta niemoc, nie wiadomo, w końcu jednak przełamana. Nowy rynek w Katowicach lada moment zostanie oddany do użytku. Jednym się podoba, innym nie. Ale zmian, jakie zaszły na rynku na przestrzeni ostatnich czterech lat, czyli od rozpoczęcia przebudowy centrum Katowic, przeoczyć nie sposób. Dawniej plac był niewielki, dziś rozciąga się od gmachu Urzędu Miasta, aż po starą siedzibę Muzeum Śląskiego przy alei Korfantego.

Do tego północnego krańca przy alei Korfantego trzeba się będzie przyzwyczaić. Kiedyś biegła tędy droga – z Moniuszki na Mickiewicza i Skargi. Jest nowa droga, trochę przesunięta na północ. A granicę wyznacza jeden mur obrośnięty trawą przy gmachu muzeum – pamiątka po planowanych, ale niedokończonych wertykalnych ogrodach, z których miasto zrezygnowało, a dalej lampy ledowe. I tu jest koniec katowickiego rynku, co między nim a ratuszem? Sporo.

Między dawnym Domem Prasy a Domem Handlowym Zenit mamy plac Kwiatowy wybudowany na podwyższeniu. Są tu liczne ławki, kaskadowa fontanna, a także drzewa – surmie. Plac od torów tramwajowych – przesuniętych ze środka rynku bliżej DH Zenit – odgradzają pawilony kwiatowe i jeden kawiarniany.

W cieniu Teatru Śląskiego jest plac Teatralny. Od torów oddzielony ławkami i donicami, to przestrzeń idealna na plenerowe spektakle, które już nieraz tu wystawiano.

Między placem Teatralnym a Kwiatowym i Skarbkiem jest tzw. plac centralny rynku. Olbrzymia pokryta granitowymi płytami przestrzeń bez ławek i drzew. To przynajmniej na razie plac na jarmarki, food trucki, sceny i imprezy plenerowe. W przyszłym roku właśnie w pobliżu Skarbka ma stanąć pawilon gastronomiczny. Budynek ma być dwukondygnacyjny, w części podpiwniczony, o wysokości od 6,98 do nawet 7,3 metra i powierzchni użytkowej około 550 metrów kwadratowych. Budowla ma powstać w konstrukcji stalowej i żelbetowej, a jej elewacja i na parterze i na piętrze od strony rynku ma być w całości przeszklona. W formie ma być prostą bryłą, tyle że część parterowa ma być przedzielona szerokim przejściem prowadzącym do placu rekreacyjnego.

Plac zwany rekreacyjnym jest w części północnej rynku. Tu jest najbardziej zielono. Jest trawa, kilkadziesiąt drzew – wszystkie to platany, jest też plac zabaw i sporo ławek. Najdalej na północ wysuniętym fragmentem rynku jest ten z pomnikiem Harcerzy Obrońców Katowic i fontanną Sztuczną Rawą, wybudowaną na śladzie płynącej pod rynkiem rzeki, wzdłuż fontanny zamontowany kilkadziesiąt leżaków.

Zastrzeżenia? Co nie miara

Nie ma, co ukrywać, że dziś rynek wciąż poprzecinany torami tramwajowymi, a w dużej części po prostu granitowy pusty plac, nie budzi powszechnych zachwytów. Ładnie prezentuje się po zmroku dobrze oświetlony plac Kwiatowy, znacznie gorzej niedokończone fragmenty placu rekreacyjnego. Jednak zmienił się nie do poznania, zwłaszcza jego rozmiar, bo dziś jest trzy razy taki, jak dawniej. Warto też pamiętać, że koncepcje jego z przebudowy z ostatnich lat było sporo, jeszcze więcej zamieszania wokół nich.

Pierwsza koncepcja architektoniczno - urbanistyczna została wyłoniona w wyniku konkursu w 2006 r. Jej autorem był Tomasz Konior. Zbyt rewolucyjny plan trafił niebawem do szuflady. W 2009 roku magistrat wybrał w przetargu konsorcjum firm projektowych, które miało projektować przebudowę al. Korfantego, Rawy, torów w centrum oraz rynku. Kilka z nich poddano konsultacjom społecznym. Mieszkańcy wybrali kilka wizualizacji, ale do końca nie było wiadomo, na co się zdecydowali. Architekci dalej projektowali, ale kolejne ich pomysły na rynek były fatalne, na aleję nie było żadnych. Miasto więc zostawiło im projektowanie przebudowy torowisk na osi rondo - rynek, jezdni oraz koryta Rawy. Na zagospodarowanie rynku i przestrzeni wokół niego ogłoszono w 2012 konkurs architektoniczny. I klapa. Jury nie przyznało pierwszej nagrody. Jednak na podstawie pracy, która zajęła drugie miejsce, ogłoszono przetarg na projekt. Architekci mieli zaproponować, jak widzą rynek, ale w ramach koncepcji z konkursu.

I znów klapa. Komisja przetargowa odrzuciła projekt, który powinna rozpatrzyć, a wybrała ten przygotowany przez autorów koncepcji z konkursu. Sprawa trafiła do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które kazało ofertę odrzuconą przeanalizować i ocenić. W efekcie miasto przetarg unieważniło, a projektowanie rynku zleciło firmie, którą wybrało w przetargu w 2009 r., tej samej która projektowała przebudowę torów tramwajowych i ulic na osi rondo - rynek.

Miszmasz, a do tego długotrwały. Projektowanie przebudowy trwało od 2009 r. Pierwszą łopatę w rynek wbito na początku 2012 roku, to wówczas rozpoczęto zrywanie z rynku torów tramwajowych biegnących jego środkiem.

ZOBACZ NASZE PORÓWNANIA. Dawniej i dziś

Justyna Przybytek - Pawlik

Dziennikarka Dziennika Zachodniego oraz portalu dziennikzachodni.pl. Redaktor tygodnika miejskiego "Kocham Katowice" oraz serwisu katowice.naszemiasto.pl Absolwentka Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Katowiczanka. Fanka podróży krótkich i długich, jazdy na rowerze, spacerów i dobrych książek. Z Dziennikiem Zachodnim związana od 2007 roku.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.