Sabina Klimek, konsul RP w Nowym Jorku o roladach i Polonii

Czytaj dalej
Karol Świerkot

Sabina Klimek, konsul RP w Nowym Jorku o roladach i Polonii

Karol Świerkot

Nowy Jork to świat w pigułce, a polska Polonia radzi sobie w nim świetnie, chociaż nawet na Greenpoincie nie sposób dostać rolady z kluskami śląskimi i modrą kapustą - mówi Sabina Klimek z Chełmu Śląskiego, polska konsul i radca handlowy w Nowym Jorku

Jakie było pierwsze miejsce, w które się pani udała po przylocie do Nowego Jorku?
Pojechałam do pracy (śmiech)… W pierwszej wolnej chwili, oczywiście, poszłam na Piątą Aleję, która dzieli Manhattan na wschód i zachód. No i słynie, przede wszystkim, ze sklepów najbardziej znanych marek na świecie.

Czyli już po pierwszych zakupach?
Jeszcze nie. Na razie robię rekonesans. Kupiłam kilka drobiazgów dla rodziny, ale dla siebie… cały czas się rozglądam.

Wychowała się pani w Chełmie Śląskim, jak z perspektywy takiej małej miejscowości wygląda Nowy Jork
Oczywiście tutaj nawet trudno cokolwiek porównywać. Nowy Jork to zupełnie inny świat, taki świat w pigułce. Można spotkać wszystkie nacje, kolory skóry, religie. Jest inny niż reszta Stanów, tutaj panuje kult wyglądu. USA kojarzą się nadwagą, ale trudno znaleźć nowojorczyka, który miałby nadwagę, ludzie tu są szczupli, zadbani, no i chyba wszyscy biegają. Tu niezależnie od godziny siłownie są pełne. Do tego bardzo popularne jest jedzenie organiczne i bezglutenowe. Z kolei sam Manhattan, na którym mieszkam, jest bardzo głośny. Tutaj zawsze są korki, niezależnie od pory dnia. Ciągle jeździ straż pożarna, policja, wyją syreny. W ogóle policji w Nowym Jorku jest bardzo dużo, także w cywilu. Ale z okna swojego mieszkania widzę Empire State Building. Mam do niego sentyment, bo przypomina mi Pałac Kultury (śmiech).

Pani tata w Chełmie Śląskim od lat prowadzi cukiernię. Znalazła już pani swoją ulubioną ciastkarnię w Nowym Jorku?
Na Manhattanie są same Starbucksy, dosłownie co 200 metrów, więc jak chcę się napić dobrej kawy, idę do konsulatu (śmiech), ale dobra polska cukiernia jest na Greenpoincie, nazywa się Cafe Riviera i została założona przez polskich emigrantów. Tam kupuję najlepsze ciasta. Ale takich pączków jak w naszej cukierni jeszcze nie znalazłam. Tam wszędzie są tylko donaty, czyli pączki z dziurką, a to nie to samo. Ale cały czas szukam. Póki co w żadnej restauracji nie znalazłam też rolady z modrą kapustą i kluskami śląskimi. A to najlepszy obiad na świecie.

Czyli już pani tęskni za Chełmem Śląskim?
Ja w ogóle jestem fanką powiatu bieruńsko-lędzińskiego. Mój dom jest w Chełmie Śląskim, a nie na Manhattanie. W Chełmie jest moja rodzina, nie wyobrażam sobie, żeby zostać w USA na stałe. Nie mówię, że w Nowym Jorku mi się nie podoba, tutaj naprawdę dużo się dzieje, można robić wszystko i być wszystkim. To jest centrum świata. Ale to jest tylko na jakiś czas.

Jest pani konsulem i radcą handlowym, jak Polska wygląda zza oceanu?
Naprawdę w Polsce niczego nam nie brakuje względem USA. Na pewno nie mamy się czego wstydzić, z niektórych rzeczy możemy być dumni. Bo są na wyższym poziomie, zwłaszcza usługi. Np. bankowość. W Polsce jest bardziej przejrzysta i tańsza, szybciej realizowane są przelewy. I jest znacznie lepsza obsługa. Mamy też zdecydowanie lepszą żywność, którą eksportujemy właśnie na rynek amerykański. W Stanach bez problemu można kupić polskie sery, dżemy, przetwory, słodycze, wódkę, a nawet kaszę. Na Greenpoincie do tego jest mnóstwo polskich sklepów.

No właśnie, jak radzi sobie Polonia?
Bardzo dobrze. Nie brakuje ludzi, którzy osiągnęli sukces, pracują w transporcie, prowadzą restauracje, kliniki medyczne, biura architektoniczne, kancelarie prawnicze. Nowa Polonia, czyli ludzie, którzy wyjechali do USA 10 lat temu, to z kolei osoby zatrudnione w korporacjach, lub prowadzące własną działalność. W Nowym Jorku są polskie sklepy, telewizja, radio, jeśli ktoś przyjedzie do Nowego Jorku, nawet nie znając języka, to sobie poradzi, bo Polacy są wszędzie. W stanie Nowy Jork mieszka ponad 3 mln osób związanych z Polonią. Jeśli ktoś jest dobry, to da sobie radę, bo w Stanach dobry fachowiec jest naprawdę na wagę złota.

A czy polskie firmy są już widoczne w Stanach?
Import cały czas przewyższa polski eksport, ale ta różnica jest coraz mniejsza, i oto nam chodzi. Widać, że polskie firmy coraz lepiej radzą sobie na amerykańskim rynku, tu chyba najlepszym przykładem jest firma kosmetyczna Inglot, która swój sklep ma nawet przy 5 Alei na Manhattanie, a oprócz tego w całych Stanach ma już kilkanaście punktów sprzedaży. Swoje biuro w Nowym Jorku ma również jeden z liderów branży IT, gliwicka firma LGBS.

Niedawno w Nowym Jorku zakończył się szczyt ONZ.
Tak, to był zwariowany tydzień, nawet jak na Nowy Jork. Co roku przyjeżdża tu około 140 przywódców państw, i dla samych nowojorczyków to chyba najgorszy tydzień w roku. Są pozamykane drogi, policji jest więcej niż zwykle. A korki dłuższe. Zdarzyło mi się nawet wysiąść z taksówki i pójść piechotą, bo dalsza jazda nie miała sensu. Ceny pokoi hotelowych szybują w górę, ale i tak wszystkie są zajęte. Wariactwo (śmiech)

A jak polska konsul spędziła urlop w Polsce?
To był wyjazd służbowy, przyleciałam, by uczestniczyć w spotkaniach z sekretarz handlu USA Penny Priztker, która gościła w Polsce wraz z prezesami kilku największych amerykańskich firm, takich jak Xerox czy Marriott International. Gospodarcza współpraca polsko-amerykańska zacieśnia się i ta wizyta jest tego najlepszym dowodem. Po spotkaniach służbowych przyjechałam do Chełmu na chrzciny, zostałam matką chrzestną małego Jasia, syna mojej siostry, więc jak najwięcej czasu chciałam spędzić z rodziną. Taki urlop towarzyski.

***
Sabina Klimek z Chełmu Śląskiego jest konsulem w Konsulacie Generalnym RP w Nowym Jorku. Z wykształcenia jest ekonomistką, wcześniej wiele lat była dziennikarzem telewizyjnym. Kadencja pani konsul potrwa co najmniej 4 lata, może to być nawet sześć. W Nowym Jorku jest szefową Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji Konsulatu Generalnego RP, zajmuje się sprawami polsko-amerykańskiej wymiany handlowej.

Karol Świerkot

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Jesteśmy dumni bycia Polakami tu na obcej ziemi,a wyrazilismy to niedawno 5.X . Maszerując 5ta Aleja podczas parady Pułaskiego .Gratuluje p. Sabinie bo nas Ślązaków nie jest tutaj tak duzo.

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.