Samochody giną z parkingów, ale także warsztatów i ulic

Czytaj dalej
Fot. arc. Polska Press
Piotr Sobierajski

Samochody giną z parkingów, ale także warsztatów i ulic

Piotr Sobierajski

Choć mamy coraz bardziej rozwinięte systemy monitoringu, częściej reagujemy, kiedy widzimy, że ktoś łamie prawo, to jednak nie zniechęca to amatorów cudzej własności do kradzieży samochodów. Sprawdziliśmy, ile zginęło ich ostatnio w Dąbrowie Górniczej, Będzinie, Czeladzi czy Wojkowicach.

W Dąbrowie Górniczej w 2019 r. zostały skradzione w sumie 24 samochody. To o trzy pojazdy mniej niż w 2018 r. oraz o 22 mniej niż w 2017 r. Jeszcze gorzej było natomiast w 2016 r., kiedy złodzieje odjechali sobie w siną dal w tym mieście 69 autami, a w 2015 r. aż 86.

I choć kradzieży jest w Dąbrowie Górniczej z roku na rok coraz mniej, to jednak amatorzy cudzej własności wciąż mają swoje ulubione miejsca, skąd znikają samochody.

- W 2019 roku piętnaście samochodów zostało skradzionych z osiedlowych parkingów, po trzy z terenu prywatnej posesji oraz zaparkowane przy ulicy. Do tego dwa z terenu warsztatu samochodowego a jeden z parkingu przy supermarkecie - informuje Mariusz Miszczyk, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Dąbrowie Górniczej.

Lubią francuskie samochody

Co ciekawe w 2017 r. w Dąbrowie Górniczej zginęło siedem aut marki BMW, w 2018 ani jedno, a w ubiegłym roku jeden pojazd tej marki. Z policyjnych zestawień dąbrowskich policjantów wynika, że w 2019 r. zginęło po jednym samochodzie siedmiu różnych marek. To: KIA, Skoda, Alfa Romeo, Mercedes, Opel, Mazda oraz wspomniane BMW. Złodzieje zwinęli też po dwa fiaty, fordy oraz volkswageny. Zniknęły również trzy peugeoty. Na szczycie listy ulubionych marek amatorów cudzej własności znalazły się natomiast renaulty oraz audi. W 2019 r. zginęły z dąbrowskich ulic oraz parkingów po cztery takie samochody.

Gdzie giną auta w Dąbrowie Górniczej

Najwięcej samochodów w Dąbrowie Górniczej zginęło w ubiegłym roku z ulicy Kasprzaka oraz al. Zwycięstwa - po trzy, po dwa zostały skradzione z ul. Jaworowej oraz Morcinka. Pojedyncze pojazdy zniknęły natomiast z takich ulic jak: Kosmonautów, Perla, Białej Przemszy, Karsowska, Kołłątaja, Kopernika, Piłsudskiego, Topolowa, Ujejska, Wojska Polskiego, Wyspiańskiego, Spisaka, Sobieskiego oraz Reymonta. Jak podkreślają dąbrowscy policjanci warto zauważyć fakt, że żaden z pojazdów nie zniknął tym razem z tak dużego osiedla jak Mydlice. W wykazie nie znalazła się bowiem ani ul. Ludowa, ani Legionów Polskich, Grynia, Łukasińskiego czy Dąbrowskiego.

Będzin przoduje w kradzieżach

A jak sytuacja wyglądała w powiecie będzińskim? W 2017 r. z ulic i parkingów zniknęło 56 samochodów. W 2018 r. odnotowany został znaczący spadek, bo była to liczba 31 pojazdów. W 2019 roku złodzieje ukradli natomiast o trzy samochody więcej. W sumie było ich 34.

Wśród nich 17 pojazdów zostało skradzionych w Będzinie, 10 w Czeladzi, trzy w Wojkowicach, po jednym w Bobrownikach, Mierzęcicach, Wojkowicach Kościelnych i Toporowicach. Żaden samochód nie zniknął z ulic Siewierza, Psar czy Sławkowa. W 2019 r. w powiecie będzińskim złodzieje skradli kię, peugeota oraz land rovera. Zginęły także po dwa auta marki Ford, Audi, Seat oraz Opel. Amatorzy cudzej własności zwinęli po trzy fiaty, toyoty, mercedesy oraz cztery volkswageny. Najwięcej zginęło natomiast samochodów marki BMW oraz Renault. Po pięć sztuk.

Piotr Sobierajski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.