Kacper Jurkiewicz, Patryk Osadnik

Sąsiedzi bali się mężczyzny, który nożem zaatakował córkę

Sąsiedzi bali się mężczyzny, który nożem zaatakował córkę
Kacper Jurkiewicz, Patryk Osadnik

Prokurator mógł dopiero wczoraj przesłuchać ojca, który w mieszkaniu przy ulicy Adamieckiego w Dąbrowie Górniczej poważnie ranił swoją 6-letnią córkę. - Każdy się bał tego chłopaka. Był agresywny - powiedziała nam wczoraj jedna z sąsiadek.

Niebieski trzynastopiętrowy blok przy ulicy Adamieckiego w Dąbrowie Górniczej zna większość mieszkańców. To właśnie tam doszło do dramatycznej sytuacji w poniedziałek popołudniu, 20 stycznia. 39-letni mężczyzna zaatakował nożem swoją 6-letnią córkę. Wielokrotnie dźgał sześciolatkę w brzuch i szyję. Zranił również siebie.

Dramat rozegrał się w jednym z mieszkań na trzynastym piętrze. Mieszkała w nim matka z synem. Według sąsiadów, mężczyzna nie traktował dobrze swojej matki.

- Syn źle traktował mamę. Bił ją, szarpał. Nieraz uciekała korytarzem i krzyczała. Każdy się bał tego chłopaka. Był agresywny. Ta matka bardzo broniła syna. Nie widziała jego błędów. Nikt z sąsiadów się nie wtrącał - powiedziała nam jedna z sąsiadek.

Nieoficjalnie udało nam się dowiedzieć, że w piątek, 17 stycznia, matka sprawcy zgłosiła na policję pobicie przez syna. Nie był to pierwszy raz, kiedy doszło do takiej sytuacji. Wcześniej kobieta miała wycofać swoje zeznania.

- W tej chwili nie mogę tego potwierdzić - mówi mł. asp. Bartłomiej Osmólski z Komendy Miejskiej Policji w Dąbrowie Górniczej.

Inna sąsiadka twierdzi, że ojciec często opiekował się dziewczynką. Mężczyzna prawdopodobnie nie pracował, bo ciągle był w domu.

- Julia często śmiała się, piszczała. Usłyszałam taki pisk, ale nie było to nic, co nie zdarzało się na co dzień. Syn wychodził na papierosa i myślał, że oni się bawią - mówi pani Barbara, jedna z sąsiadek. - Myślę, że nie był zdrowy na umyśle, znam go długo, bo od 1999 roku. Nieraz jak patrzył na mnie to widziałam, że ma takie poszerzone źrenice - powiedziała sąsiadka.

Jak udało nam się ustalić, karetka została wezwana przez sąsiadkę z piętra niżej. Jej ojciec potwierdził, że tego dnia słyszał zarówno krzyk mężczyzny, jak i dziecka.

Dziecko trafiło na blok operacyjny. Na szczęście życiu dziewczynki nic nie zagraża. Udało nam się ustalić, że w momencie zdarzenia matki dziecka nie było w mieszkaniu. Przy córce znalazła się już w szpitalu.

Sprawca został przesłuchany przez policję 22 stycznia w szpitalu.

- Prokurator przedstawił mężczyźnie zarzut usiłowania zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Grozi mu dożywocie - poinformował, mł. asp. Bartłomiej Osmólski.

Sprawca też trafił do szpitala

39-letni mężczyzna ranił również siebie. 21 stycznia jego stan zdrowia nie był dobry.

- Stan zdrowia sprawcy uległ znacznemu pogorszeniu. Został on przewieziony do szpitala w Zabrzu, gdzie w nocy przeszedł skomplikowaną operację - mówi Luiza Trela, prokurator rejonowy w Dąbrowie Górniczej.

22 stycznia, stan mężczyzny ustabilizował się. Jest dobry do tego stopnia, że można było przeprowadzić czynności procesowe z jego udziałem. W tym celu do szpitala pojechał prokurator.

- Przesłuchaliśmy też matkę dziecka oraz matkę sprawcy, a także osobę, która zgłosiła sprawę policji. Nie mogę w tej chwili mówić o szczegółach - dodaje prokurator Trela.

Kacper Jurkiewicz, Patryk Osadnik

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.