Scenariusz kataloński na Śląsku? Tylko, gdy państwo zrobi porządek z RAŚ i Gorzelikiem

Czytaj dalej
Fot. Bartosz Pudełko
Marcin Zasada

Scenariusz kataloński na Śląsku? Tylko, gdy państwo zrobi porządek z RAŚ i Gorzelikiem

Marcin Zasada

O tym, czy Katalonia powinna była siedzieć cicho i cieszyć się autonomią. O tym, co Europie przyniesie bierność wobec konfliktu na linii Barcelona-Madryt. Czy obawia się, że mógłby podzielić los katalońskiego premiera, któremu grozi 30 lat więzienia. Z Jerzym Gorzelikiem, liderem Ruchu Autonomii Śląska, rozmawia Marcin Zasada. - Można sobie wyobrazić, co w gabinetach polityków PiS mówi się o Ślązakach. Ten rząd, ta władza, nie szanuje różnorodności i samorządności. Dziwię się politykom górnośląskim, którzy godzą się na reprezentowanie PiS. Jakiego gwałtu muszą dokonywać na swoich rodzinnych historiach, by zmieścić się w ciasnych ramach polskiego nacjonalizmu, nakreślonych przez partyjną centralę - mówi Jerzy Gorzelik.

Co ma Śląsk do Katalonii? W ostatnich tygodniach kryzys na linii Barcelona-Madryt stał się w polskich mediach pretekstem do najróżniejszego diagnozowania sytuacji na Śląsku. Bo Ruch Autonomii Śląska, bo autonomiczne postulaty, bo mniejszość etniczna i domniemany separatyzm. Wiele z owych analogii miało wątpliwe podstawy i opierało się na dowolnym żonglowaniu pojęciami autonomii i niepodległości, abstrahując już od świadomości odrębności Katalonii od Hiszpanii i Śląska od Polski.

Najpierw: co nowego w sprawie Hiszpanii i Katalonii? Przed belgijskim sądem zakończyła się pierwsza rozprawa Carlesa Puigdemonta, byłego szef katalońskiego rządu, oraz jego czterech ministrów, za którymi Królestwo wydało Europejski Nakaz Aresztowania. Prokurator żąda ekstradycji, ale na decyzję sędziego możemy czekać tygodniami. Niewykluczone, że belgijski wymiar sprawiedliwości poczeka na przełom w konflikcie Barcelony z Madrytem. Katalońscy politycy zbiegli do Belgii, gdy Madryt, po ogłoszeniu przez regionalny parlament niepodległości, zawiesił jej autonomię. Ekipie Puigdemonta zarzuca się „rebelię, działalność wywrotową, sprzeniewierzenie środków publicznych i nieposłuszeństwo wobec władz centralnych”, za co może grozić nawet do 30 lat więzienia.

Od początku wojny na Ukrainie zwracali się do nas przedstawiciele prorosyjskich rządowych mediów

Sam Puigdemont skarży się w mediach na Unię Europejską i inne instytucje międzynarodowe, które nie zrobiły nic, by pomóc w dialogu między Madrytem i Barceloną. Czołowi politycy europejscy nie reagowali też, gdy przed członkami katalońskiego rządu roztoczono perspektywę aresztowania, procesu i wieloletniej odsiadki. Zachowując wszelkie proporcje: czy wiele środowisk w Polsce nie nawołuje od dawna, by z Ruchem Autonomii Śląska nie rozmawiać inaczej, jak tylko za pośrednictwem prokuratora? Gdyby zapadła polityczna decyzja, by działaczy RAŚ sądzić np. za zdradę narodową, zapewne mało kto w Europie by protestował. Wreszcie: czy - pamiętając również o błędach Katalonii w konflikcie z Hiszpanią - można powiedzieć, że to koniec Unii, w której ceni się i szanuje różnorodność oraz podmiotowość regionów?

O tym wszystkim rozmawiamy z Jerzym Gorzelikiem, liderem RAŚ i - proszę wybaczyć czarny humor - kandydatem na śląskiego Puigdemonta.

Gorzelik: Byłoby bardzo źle, gdyby okazało się, że Putin rozgrywał swoją grę w Hiszpanii. Ale ruch kataloński to nie jest jego dzieło

Rozmowa z Jerzym Gorzelikiem

To jest koniec zabawy w autonomię w Europie?
Traktowałbym to raczej w kategoriach politycznej gry i dziś jest to gra o wyższą stawkę. O to, jak ma wyglądać Unia i jak ma się ustosunkowywać do aspiracji takich regionów jak Katalonia czy Szkocja. W dłuższej perspektywie UE będzie musiała przyjąć rolę arbitra stojącego pomiędzy państwami narodowymi i zbuntowanymi regionami.

Zanim do tego dojdzie… 30 lat odsiadki. Tyle grozi członkom katalońskiego rządu oskarżanego przez Madryt o udział w rebelii.
To pokazuje, że duch generała Franco wciąż unosi się nad Madrytem. Wydawało się, że Hiszpania dojrzała do innego rozwiązywania konfliktów z regionami, że uda się stworzyć nowy porządek, dostosowany do oczekiwań regionów. Dominujące w Madrycie siły chcą wrócić do idei hiszpańskiego imperium. Ta lekcja hiszpańska pokazuje, czym kończy się arogancja elit państw narodowych, które dzierżą władzę w politycznym centrum.

Czy zgadzasz się z Jerzym Gorzelikiem?

Może trzeba było w Barcelonie siedzieć cicho i cieszyć się autonomią?
Autonomią, ale węższą niż Baskonii i Nawarry. I to jest punkt, który przekonuje mnie, że większa część winy za ten konflikt leży po stronie Madrytu. Katalończycy zbuntowali się, gdy uniemożliwiono im poszerzenie uprawnień o autonomię finansową. Gdyby ją mieli, nie odczuliby tak skutków ostatniego kryzysu ekonomicznego. Dla porównania, w Kraju Basków, który posiada takie przywileje i przeszedł suchą stopą przez kryzys, nastroje separatystyczne osłabły. Tak właśnie dzieje się, gdy rozsądne aspiracje regionów są zaspokajane.

W dalszej części przeczytasz całą rozmowę z Jerzym Gorzelikiem.

Pozostało jeszcze 54% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Marcin Zasada

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.