Ślązacy zbyt łatwo podważają wybory innych Ślązaków

Czytaj dalej
Fot. Marzena Bugała-Azarko
Teresa Semik

Ślązacy zbyt łatwo podważają wybory innych Ślązaków

Teresa Semik

Im bliżej zwykłych ludzi, tym jest mniej podziałów między Ślązakami. Mam wrażenie, że te podziały są na górze, sztucznie wywoływane. I pytam po co? - mówi Krzysztof Zaremba, regionalista, „Ślązak Roku 1998”.

Ludzie pytają, kim pan właściwie jest?
Pytają, więc odpowiadam: jestem Ślązakiem o polskich korzeniach albo Polakiem Ślązakiem. A oni dalej pytają, dlaczego nie jestem takim „czystym Ślązakiem”?

Czyli dlaczego nie deklaruje pan narodowości śląskiej?
Odpowiadam, że setki lat nie było Śląska w granicach Polski, a jednak polska mowa na Śląsku przetrwała. Przecież to nie wzięło się z niczego, nikt nikogo mowy śląskiej nie uczył na siłę. Ci ludzie o nią walczyli. I walczyli, żeby Śląsk był z Polską.

Ślązacy są podzieleni. Jakaś cześć staje w opozycji do polskości. Poglądy na śląskość, takie jak pana, są wypychane z publicznej przestrzeni. To Pana martwi?
Ślązacy mają dziś problem sami ze sobą. Ci, co naciskają na tę narodowość śląską, nie mówią całej prawdy. Nie wiem, po co napuszczają jednych na drugich. Jak był ostatni spis powszechny, to agitowali: „Pamiętejcie, że my są Ślązoki, my som narodowości śląskiej”. Po spisie pytałem kolegę, co napisał: Ślązak czy Polak? „No jasne, że Ślązok” - mówił. To Polokiem już żeś nie jest? - pytałem. A on zdziwiony odpowiadał: „Niy moga być jednym i drugim? Bo Polokiem też chca być...”.

Gdzie był pana śląski dom?
Urodziłem się na Opolszczyźnie, skąd pochodzi moja mama, a wychowywałem w Przyszowicach koło Gliwic, skąd był mój tata. Czuję się mieszkańcem całego Śląska.

Wspomnijmy te Przyszowice, które przed drugą wojną były ostatnią wsią po polskiej stronie. Rosjanie wkroczyli tam od strony Gliwic i byli przekonani, że są już na terytorium Niemiec. Pomylili kierunki i ten błąd kosztował życie 60 osób, w tym powstańców śląskich.
Lepiej znam czasy powojenne, kiedy w Przyszowicach były największe szkody górnicze, bo żyliśmy między trzema kopalniami. Trzęsło domem niemal bez przerwy i trzeba było go remontować czasem kilka razy w roku. Pamiętam zimę, 20 stopni mrozu, a ekipa remontowa powyjmowała nam okna i zapomniała zamówić nowych.

Pozostało jeszcze 71% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Teresa Semik

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.