Ślonsko kluska, czyli kobieta silna, zaradna, pracowita. Mamy takie w regionie

Czytaj dalej
Fot. Marcin Mazurowski
Katarzyna Domagała - Szymonek

Ślonsko kluska, czyli kobieta silna, zaradna, pracowita. Mamy takie w regionie

Katarzyna Domagała - Szymonek

Na razie pięć kobiet stanęło przed obiektywem aparatu bytomskiego fotografa Marcina Mazurowskiego. Wszystkie są sile, zaradne, pracowite, wiedzą czego chcą od życia. Swoją postawą przełamują stereotyp typowej, śląskiej kobiety. Tym samym doskonale wpasowują się w projekt pasjonata fotografii - "Ślonsko kluska"

Ślonsko kluska - to projekt, który ma walczyć ze stereotypem śląskiej kobiety, gospodyni czekającej w domu na męża. Wyszedł w nim pan z aparatem do kobiet silnych, zaradnych, które wiedzą czego chcą.
Taki jest zamysł projektu. Pochodzę ze wschodu. W szkole uczyłem się historii. Kilku jej wersji - tej sprzed 1989 roku i tej późniejszej. W tle był Śląsk, w którym, poza barbórkami i karczmami piwnymi, uwidaczniała się śląska kobieta. Kobieta, która miała tylko uprawiać miłość z górnikiem, zabierać mu całe pieniądze, gotować obiady, raz czy dwa razy w tygodniu myć okna. Przez które później, wywieszona do połowy na parapecie, gadała z sąsiadkami. Nikt nigdy nie mówił nam, że na Śląsku mieszkają kobiety takie same, jak w każdym innym miejscu na świecie. Że myślą, działają, osiągają sukcesy. Są dobrymi gospodyniami, łączącymi pracę zawodową z opieką nad domem. Projekt, który prowadzę najprościej w świecie jest walką z tym stereotypowym poprzez śląskie kobiety.

Łatwo znalazł pan takie kobiety?
Właśnie nie! Podkreślę, że nie zależy mi na regionalnych celebrytkach. Staram się dotrzeć do kobiet, które w środowisku lokalnym pełnią role latarni wskazującej innym drogę. Które są przykładem, że można coś zrobić, coś zmienić, coś osiągnąć, tylko należy iść w tym kierunku. O pomoc prosiłem znajomych dziennikarzy, którzy mają sporą wiedzę, jeśli chodzi o wachlarz Ślązaczek. Podali mi kilka nazwisk. Najczęściej wskazywali dziennikarkę Mariannę Dufek-Durczok oraz panią ginekolog Violettę Skrzypulec-Plintę. Zdjęcia tych pań, oraz kilku, które również pasowały do projektu, właśnie publikujecie na slaskplus.pl. Mimo wszystko mam duży problem, by wyłuskać kolejne bohaterki.

Dlaczego?
Ludzie myślą stereotypowo. Swoje typy uzależniają od przynależności politycznej czy sympatii do kogoś. Osiągnięcia czy ich charakter schodzą na dalszy plan. A ja szukam kobiet, które mają coś do przekazania. Niestety, nawet jeśli dotrze się do takich pań, to nieraz nie chcą się pokazywać. Trafiałem też na kobiety, których intencje nie były do końca czyste. Praca z nimi też nie wchodzi w grę. Mnie zależy na naturalności. Zarówno ich działań, jak i fotografii. Zdjęcie jest tylko przyczynkiem, by pokazać osobę, która ma coś wartościowego do powiedzenia.

Na razie uchwycił pan na zdjęciach sylwetki pięciu kobiet. Aktorki i polityczki Aleksandry Gajewskiej, dziennikarki Marianny Dufek-Durczok, lekarki Violetty Skrzypulec-Plinty, naszej koleżanki, dziennikarki Teresy Semik i nauczycielki regionalistki Moniki Kassner. Szuka pan dalej?
Tak. Projekt jest otwarty. Na razie to wszystkie kobiety, które udało mi się sfotografować. Ciężko jest mi jeździć po Śląsku i szukać takich pań, z racji czasochłonności oraz znikomych własnych środków na ten cel.

Jak się z nimi pracowało?
Bardzo dobrze. Krótko i treściwie. Czyli tak jak lubię. Są to kobiety, które wiedzą czego chcą w życiu. W pełni określa je słowo profesjonalizm. Zdjęcia pani Gajewskiej robiłem w czasie jej pracy. Znalazła chwilę, poszukaliśmy dobrego miejsca i już. Podobnie było z doktor Skrzypulec. Zdjęcie zostało zrobione w jej gabinecie - jak widać miejscu najlepszym z możliwych.

Kiedy będziemy mogli zobaczyć zdjęcia?
Dopiero jak zakończę projekt. Jestem wychowany w czasach, kiedy na wystawie prezentuje się najlepsze fotografie jako cały projekt. Na razie mam ich kilka.

Smiley face
Marianna Dufek - Durczok: Tytuł cyklu czytam przewrotnie, dlatego mogę powiedzieć: tak, jestem ślonska kluska. Choć cały czas powtarzam, że jestem Europejką, Polką i Ślązaczką (kolejność nie jest istotna), to Śląsk jest moim miejscem na ziemi. Czuję się tu bezpiecznie. Ale nie jestem Ślązaczką z filmów Kazimierza Kutza, która podaje obiad i patrzy się w męża jak w święty obrazek. Bliższa temu była moja mama. Ja mam pewne cechy typowej, śląskiej gospodyni, które właśnie mama wpoiła we mnie. Wiem, że rodzina jest najważniejsza. Nawet gdy się pracuje, robi karierę. To przywiązanie do rodziny czy lojalność to cechy współczesnej śląskiej kobiety - takiej ślonskiej kluski.

Smiley face
Aleksandra Gajewska: Stereotypową Ślązaczką nie jestem, aczkolwiek typowe śląskie wartości - odpowiedzialność, pracowitość - są mi bliskie. Śląska tradycja spowodowała, że ślonskie kluski muszą być przedsiębiorcze, gospodarne i odważne, nie przestając przy tym być kobiecymi. Te trzy cechy wyróżniają nas na tle innych regionów. Kobiety na Śląsku wiedziały, że chłop wychodząc do pracy może z niej nigdy nie wrócić. Nauczyło to je szacunku do tej pracy i przejęcia odpowiedzialności za dom i rodzinę. Dziś te umiejętności są jednymi z wielu, które Ślązaczki wykorzystują w życiu.

Smiley face
Monika Kassner: Kobieta ze Śląska zawsze była postrzegana w Polsce trochę inaczej. U nas mężczyzna zarabiał na dom, ale kobieta dysponowała pieniędzmi (zostawiając część na wizyty w karczmach). To ona była odpowiedzialna za dom i rodzinę. Nie był to matriarchat sensu stricto. Dzisiaj to zmieniło się jeszcze bardziej. Kobiety poszły do pracy. Realizują się zawodowo. Przejmują obowiązki mężczyzn. Ta emancypacja, którą można obserwować od lat, w pełni rozwinęła się i na Śląsku. Dziś Ślązaczka jest równorzędnym partnerem dla mężczyzny.

Smiley face
Violetta Skrzypulec-Plinta: Jestem rodowitą Ślązaczką. W moim domu zawsze panował etos pracy. Babcia była położną, tata lekarzem. Mimo to rodzina była i jest dla nas największą wartością. Choć na życie zawodowe poświęcamy ogrom czasu, to nie zapominamy o śląskiej tradycji. Kluskach śląskich i roladzie serwowanych na niedzielny obiad. Współczesna baba śląska, tak samo jak ta kluska, jest smaczna i doskonała. Współczesne mieszkanki regionu są też twarde, zdecydowane i mocno stawiają na swoim. To wartości, które mają swoje źródło w tym tradycyjnym domu. Jednak dziś pomagają nie tylko w zarządzaniu nim, a również w zdobywaniu kolejnych szczebli kariery.

Katarzyna Domagała - Szymonek

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

arni

som takie,ale z reguły są pyskate i ordynarne tzw dziołchy z placu.

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.