Spowodował śmiertelny wypadek pod wpływem alkoholu. Oskarżony prosi o szansę na powrót do normalnego życia.

Czytaj dalej
Fot. Fot. Aneta Kaczmarek
Aneta Kaczmarek

Spowodował śmiertelny wypadek pod wpływem alkoholu. Oskarżony prosi o szansę na powrót do normalnego życia.

Aneta Kaczmarek

Sąd Okręgowy w Częstochowie nie rozstrzygnął wczoraj apelacji w sprawie Łukasza M. Mężczyzna został skazany za spowodowanie pod wypływem alkoholu wypadku ze skutkiem śmiertelnym.

Cztery lata więzienia, dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów, 10 tysięcy zł na rzecz funduszu pokrzywdzonych oraz nawiązki dla ofiar - taki wyrok wydał w październiku 2017 roku Sąd Rejonowy w Częstochowie w sprawie wypadku, do którego doszło w sierpniu 2015 r. na ulicy Kopalnianej. Sąd uznał, że Łukasz M. jest winnym spowodowania wypadku po alkoholu, ale uznał, że cztery lata więzienia to adekwatna kara. Prokuratura żądała dla sprawcy wyroku 10 lat pozbawienia wolności.

Wczoraj oskarżony stawił się przed sądem. Nie usłyszał jednak wyroku. Ten ma zapaść jutro. Prokurator i matka ofiary chcą dla Łukasz M. wyższej kary. Adwokat zaskarżył apelację i wniósł o karę 1 roku pozbawienia wolności, ewentualnie kare mieszaną w postaci 6 miesięcy pozbawienia wolności i 2 lat jej ograniczenia. m

- Sąd rejonowy wydał wyrok jak w typowej sprawie - pijany kierowca zabrał pasażerów, spowodował wypadek, zginęli ludzie. Tymczasem ta sprawa jest nader specyficzna. Gdyby sąd przeprowadził dokładniejszą analizę, wyrok byłby inny. Oskarżony przyznał się do winy, wykazał szczerą skruchę, do tej pory nie może sobie poradzić z tym, co zrobił, co doprowadziło do obecnego stanu zdrowia. To, że te osoby znalazły się w aucie, nie wynika jedynie z postawy oskarżonego - mówił obrońca Łukasza M.

Jako argument użył też faktu, że oskarżony przeprosił matkę ofiary, a ta mu wybaczyła.

- To ewenement w tego typu sprawach - mówił adwokat.

Jednocześnie przedłożył opinię lekarza psychiatrii, który m.in. uznał, że stan psychiczny mężczyzny nie pozwala na prowadzenie terapii w zakładzie zamkniętym.

- Mając 30 lat, w 2016 r., przeszedł udar, nigdy nie odzyska sprawności. Odniósł też poważne obrażenia podczas wypadku. W sensie życiowym oskarżony poniósł już karę. W więzieniu nie poradzi sobie z tymi dysfunkcjami - mówił adwokat.

Nie tylko prokurator chce dla Łukasza M. wyższego wyroku. Chce go również matka mężczyzny, który zginął w wypadku.

W dalszej części:

  • Dlaczego prokurator chciał wyższego wyroku
  • Co mówi matka ofiary o swoim wybaczeniu
  • Przypominamy sprawę wypadku po dopalaczach
Pozostało jeszcze 40% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Aneta Kaczmarek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.