Stanica WOPR w Międzybrodziu Bialskim odbudowana. Co dalej ze śledztwem w sprawie podpalenia stanicy?

Czytaj dalej
Fot. FOT. Marek Strzelichowski
JAK

Stanica WOPR w Międzybrodziu Bialskim odbudowana. Co dalej ze śledztwem w sprawie podpalenia stanicy?

JAK

Stanica Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego na brzegu Jeziora Międzybrodzkiego została odbudowana w rekordowym tempie. Obiekt został już uroczyście otwarty. Prokuratura Rejonowa w Żywcu prowadzi postępowanie w sprawie przyczyn pożaru.

– Jesteśmy bardzo szczęśliwi, bo przecież startowaliśmy od zera. Stanica została poświęcona, więc mamy nadzieję, że żaden diabeł już jej nie spali. Chyba bym tego nie przeżył... – stwierdził Eryk Gazda, prezes beskidzkiego WOPR w lipcu 2019.

Poprzedni stanica spaliła się w połowie marca 2019. Do pożaru doszło w nocy. Kiedy strażacy przyjechali na miejsce, paliło się kilka obiektów znajdujących się na brzegu Jeziora Międzybrodzkiego – domki letniskowe, garaże, magazyny, a także stanica WOPR. Akcja gaśnicza trwała 3,5 godziny, uczestniczyło w niej 10 zastępów, w sumie 45 strażaków PSP i OSP. Udało im się uratować trzy przyczepy kempingowe, ale większość obiektów uległa spaleniu.

Prezes Gazda stwierdził wówczas, że pożar stanicy to dla kierowanej przez niego formacji nokaut. Spaliła się nie tylko stanica, która była bazą dla ratowników, ale także łodzie, silniki do nich, mnóstwo sprzętu ratowniczego jak koła ratunkowe czy kapoki – dorobek 30 lat pracy woprowców. Straty wyniosły około 500 tys. zł.

– To było podpalenie. Zorganizowana akcja. W stanicy nie było naszych ludzi, nie mogło dojść do samozapłonu, bo wszystko było wyłączone. Tymczasem zapaliły się także obiekty w znajdujące się odległości kilkudziesięciu metrów od stanicy, więc ktoś je musiał podpalić – ocenił prezes Gazda, już wtedy zapowiadając, że stanicę będą chcieli odbudować, bo co roku w sezonie letnim dyżurowało w niej 4-6 ratowników, którzy strzegli bezpieczeństwa mieszkańców i turystów korzystających z akwenu.

Nie minęło wiele czasu, a stanica została odbudowana. Było to możliwe dzięki pieniądzom zebranym m.in. podczas pikniku i koncertu charytatywnego, a także z odszkodowania wypłaconego od ubezpieczyciela. Błyskawicznie udało załatwić wszystkie formalności związane z budową, znaleźć wykonawcę, pod koniec maja ruszyły prace, a w niedzielę w obecności starosty powiatu żywieckiego, beskidzkich parlamentarzystów, woprowców i mieszkańców została przecięta wstęga. Budowa obiektu kosztowała około 200 tys. zł.

– W środku trwają jeszcze drobne prace wykończeniowe. W drugim etapie będziemy chcieli skupić się na wyposażeniu stanicy w sprzęt ratowniczy i medyczny – podkreślił prezes Gazda. Dodał, że Urząd Marszałkowski w Katowicach przyznał WOPR 210 tys. zł, więc czekają na pieniądze, które zostaną przeznaczone na zakup sprzętu.

Małgorzata Tomczyk, zastępca prokuratora rejonowego w Żywcu stwierdziła, że postępowanie w sprawie przyczyn pożaru cały czas trwa, trudno na tym etapie powiedzieć czy to było podpalenie.

– Nadal czekamy na szereg opinii, między innymi mechanoskopijną i daktyloskopijną. Jedna przewidziana jest w sierpniu, druga dopiero w październiku – wyjaśniła prokurator Tomczyk.

JAK

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.