Stanisław Jędryka nie żyje. Jego seriale będą oglądać kolejne pokolenia

Czytaj dalej
Tomasz Szymczyk

Stanisław Jędryka nie żyje. Jego seriale będą oglądać kolejne pokolenia

Tomasz Szymczyk

Takie seriale, jak „Stawiam na Tolka Banana”, „Wakacje z duchami” czy „Podróż za jeden uśmiech” zna każdy. Ich twórca, pochodzący z Sosnowca reżyser Stanisław Jędryka, zmarł w Poniedziałek Wielkanocny. Miał 85 lat.

Bardzo często słyszę, że ktoś wychował się na moich filmach. Ja nikogo nie miałem zamiaru wychowywać, ale skoro tak twierdzą i wyrośli na porządnych ludzi, to pozostaje mi się cieszyć. To najważniejsze dla mnie nagrody. Nagrody oficjalne są miłe, ale te, które nie mają kształtu materialnego, które nie są ze srebra, ze złota, z platyny są dla mnie najmilszymi nagrodami - mówił kilka lat temu Stanisław Jędryka w wywiadzie dla „Dziennika Zachodniego”. Rozmawialiśmy w Sosnowcu, w auli biblioteki, wówczas jeszcze przed remontem. Sympatyczny, starszy pan z siwymi włosami z uśmiechem opowiadał o swojej pracy na planie filmowym. Do stolicy Zagłębia Dąbrowskiego przyjeżdżał z przyjemnością. Wszak Sosnowiec był jego rodzinnym miastem. Urodził się tu w 1933 roku w nieistniejącym dzisiaj domu przy ul. Wiejskiej na Starym Sosnowcu. Jędryka wspominał, że za Sosnowcem z lat dziecinnych tęskni najbardziej.

- Tamten Sosnowiec nie był specjalnie ładny, jeśli chodzi o architekturę, ale dla mnie był piękny - podkreślał reżyser.

Muza i Momus

To w Sosnowcu jako dwu-nastolatek pierwszy raz samodzielnie zobaczył w kinie Roxy (później słynna Muza) film. Nic, że była to radziecka propagandówka „Sekretarz rajkomu”. Bardziej pamiętał wyświetlaną rok później „Gildę” z Ritą Hay-worth, z odważnymi wówczas scenami erotycznymi, którą oglądał w Momusie na Pogoni. Bakcyla udało się połknąć. Po maturze w liceum im. Bolesława Prusa decyduje się na łódzką filmówkę, chociaż nauczyciele wróżyli mu karierę prawnika lub lekarza. Dostał się za pierwszym podejściem i jeszcze na studiach asystował Stanisławowi Lenartowiczowi przy „Wolnym mieście”.

Niewiele brakowało też, by Stanisław Jędryka został znanym sportowcem, bo drugą oprócz filmu jego pasją była piłka nożna. Jako osiemnastolatek był kapitanem juniorów Stali Sosnowiec, poprzedniczki Zagłębia, wchodził także na boisko w meczach II ligi.

- Stasio fenomenalnie grał w piłkę. Nikt w szkole nie miał takiej zawziętości. Był defensywnym pomocnikiem. Jego nie można było przejść - wspominał kilka lat temu podczas benefisu Jędryki Kazimierz Kutz, wybitny reżyser i przyjaciel Stanisława Jędryki, który piłkarzem jednak nie został. Swego czasu grając w drużynie razem z m.in. Wiesławem Zdortem, Jerzym Gruzą czy wspomnianym Kutzem, zdobył akademickie mistrzostwo Łodzi.

Po latach podczas zorganizowanej w Sosnowcu uroczystości z okazji 80. urodzin Jędryki reżysera odwiedzili młodzi piłkarze Zagłębia Sosnowiec.

- Resztką sił powstrzymywałem się, żeby nie zeskoczyć ze sceny i pokopać z wami - śmiał się wówczas reżyser.

Debiut trafia do Cannes

Stanisława Jędrykę wspominać będziemy jako reżysera filmów przeznaczonych dla dzieci i młodzieży, jednak debiutował zgoła innym obrazem. „Dom bez okien” - z udziałem m.in. Danuty Szaflarskiej i Wiesława Gołasa - opowiadał o życiu cyrkowców. Wysłano go nawet na festiwal do Cannes, nagrody jednak nie udało się zdobyć.

Kolejny film był już przeznaczony dla młodego widza. W „Wyspie złoczyńców”, ekranizacji pierwszej z cyklu książek Zbigniewa Nienackiego o Panu Samochodziku, obok Jana Machulskiego wystąpiła Joanna Jędryka, wówczas żona reżyse-ra.

Pięć lat później powstaje pierwszy z cyklu seriali przeznaczonych dla dzieci. „Do przerwy 0:1”. Miał to być debiut reżysera, ale...

- Okazało się, że komisja scenariuszowa nie zaakceptowała tego scenariusza i sprawa upadła. Dopiero po paru latach, kiedy telewizja zaczęła produkować seriale, zwrócono się do mnie z propozycją, czy nie chciałbym zrealizować serialu w oparciu o książkę Adama Bahdaja. Oczywiście, że chciałem i tak zrobiłem. Zrealizowałem ten film, a jego sukces pomógł mi znaleźć w młodym widzu sojusznika - wspominał reżyser. - Telewizja była zadowolona, ale przede wszystkim widzowie byli zadowoleni, więc sięgnąłem po drugą książkę Bahdaja, potem po trzecią i czwartą... Seriale Bahdajowskie to osobny rozdział, który bardzo cenię, z tym że troszkę trzeba poszerzyć pojęcie filmów dla dzieci i młodzieży. One w większości były dla tego widza, ale poszerzyłbym, że to filmy dla dzieci, o dzieciach i z dziećmi - podkreślał Stanisław Jędryka.

Siła młodych aktorów

Po „Do przerwy 0:1” telewizja emitowała „Wakacje z duchami”, „Podróż za jeden uśmiech” czy „Szaleństwo Majki Skowron”. Siłą każdego z nich był udział młodych aktorów. Paragona - bohatera „Do przerwy 0:1” Jędryka podobno zaczepił na ulicy. Agata Siecińska, która w „Stawiam na Tolka Banana” zagrała Kariokę, była córką znajomej scenografki teatralnej reżysera.

- W „Wakacjach z duchami” skorzystałem z młodych aktorów, którzy wcześniej zagrali już u Janusza Nasfetera w bardzo pięknym filmie „Abel, twój brat” - przypomina Stanisław Jędryka.

Odbywały się również castingi. Tak było w przypadku kręconego na Śląsku filmu „Koniec wakacji”. Do Wojewódzkiego Parku Kultury i Wypoczynku w Chorzowie na skutek ogłoszenia w prasie przyszły trzy tysiące spragnionych filmowej kariery młodych ludzi.

Dzięki filmom i serialom Stanisława Jędryki poznaliśmy m.in. późniejszego dziennikarza i tłumacza Filipa Łobodzińskiego czy Henryka Gołębiewskiego, który po latach powrócił na ekran i został nagrodzony Złotą Kaczką za rolę w filmie „Edi”.

Powrotem reżysera do lat dziecięcych były „Zielone lata” z końca lat siedemdziesiątych, których akcja działa się w Sosnowcu i opowiadała o tym, jak wojna i okupacja skończyła przyjaźń dzieci polskich, niemieckich i żydowskich. Była to adaptacja powieści „Troje znad czarnej rzeki” innego sosnowiczanina Jerzego Przeździeckiego. O swoim życiu przypominał też książką „Miłości mojego życia”.

Do Sosnowca Stanisław Jędryka często zaglądał, odwiedzając groby rodziców. Po latach Sosnowiec przyznał Jędryce miejską nagrodę artystyczną. Szkoda, że nikt nie pomyślał, by nadać mu honorowe obywatelstwo miasta, które w ostatnich latach też przecież przyznawano...

Ostatnim fabularnym filmem reżysera był obraz „Czy ktoś mnie kocha w tym domu” z 1992 roku. Potem nakręcił jeszcze dokument „Tolek Banan i inni” z udziałem swoich małych niegdyś aktorów i kilka spektakli Teatru Telewizji. Po latach doczekał się też epizodu aktorskiego. Zagrał reżysera w popularnym serialu „Na dobre i na złe”.

- Fiński skoczek Janne Ahonen u szczytu sławy przerwał skoki. Nie było go przez dwa lata. Zatęsknił i wrócił, tylko że miejsca powyżej dwudziestego już nie zajmował. Szkoda opinię i pozycję marnować - mówił kilka lat temu o swojej pracy.

Stanisław Jędryka zmarł 22 kwietnia, w Poniedziałek Wielkanocny. Informacja dotarła do mediów dopiero dzień później. Reżyser miał 85 lat. W lipcu świętowałby kolejne urodziny. Na razie nie wiadomo, gdzie i kiedy odbędzie się jego pogrzeb.

Tomasz Szymczyk

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.