Stawowa wśród najdroższych ulic w Polsce. Pępek aglomeracji?

Czytaj dalej
Fot. Lucyna Nenow
Justyna Przybytek

Stawowa wśród najdroższych ulic w Polsce. Pępek aglomeracji?

Justyna Przybytek

Ani prestiż, ani wygląd ulicy Stawowej w Katowicach nie nadążają za miejscem, na jakie właśnie trafiła w rankingu polskich ulic handlowych. Po raz pierwszy bowiem jest w zestawieniu najdroższych ulicy handlowych w Polsce. Co prawda na 11 miejscu, cztery oczka niżej niż katowicka ulica 3 Maja, ale za to przed zacną konkurencją, m.in. poznańską św. Marcina, szczecińską aleją Niepodległości, gdyńską Świętojańską, czy łódzką Piotrkowską.

- Poważnie? - odpowiada zaskoczony tą wiadomością grajek często bywający na Stawowej. - Nie dałbym wiary - mówi i rozgląda się wokół. To fakt, że Stawowej wiele brakuje, aby stać się elegancką. Warto tu posprzątać, zwłaszcza witryny tutejszych sklepów i bramy z setek zalegających na nich reklam, opróżnić szpetne, pomarańczowe i plastikowe kosze na śmieci, czy wymienić popękaną betonową kostkę. To na początek. Nie bardzo też do najdroższej ulicy pasują owoce i warzywa, lekko nadpsute, a sprzedawane prosto z palet.

Jedni twierdzą, że to kwestia czasu nim Stawowa zyska nowe, lepsze oblicze, inni, że wielu lat. Prawda jest jednak taka, że do grona najdroższych ulic w rankingu firmy Cushman & Wakefield, w którym o miejscu decydują wysokość rocznego czynszu Stawowa na pewno nie trafiła przez przypadek.

- 4,5 tysiąca złotych miesięcznie, bez ogrzewania i klimatyzacji, dodatkowo płacimy za wodę - wylicza Przemek Paśnik z zakładu fotograficznego Foto Silesia, który działa w jednej z bram przy Stawowej. W tej samej bramie jest zakład szewski i sex shop.

Za drogo dla domu uciech

- Kiedyś był tam nawet dom publiczny, ale i on czynszów tutejszych nie przetrwał. To wiele mówi o tych cenach - mówi Krystian Siemianowski, właściciel Bar Pod 7, który przy deptaku działa od 25 lat. Niewielki bar prawdopodobnie mijaliście wielokrotnie, jego znak rozpoznawczy, to wielka, kiczowata figura kucharza przed wejściem.

- Kiedyś był taki z machającą ręką, ale klienci zaraz go za te ręce łapali i mi kucharza zepsuli - śmieje się pan Krystian. Na kicz się nie obraża. - To jak z krasnalami, wszyscy się śmieją, ale kupują, u mnie dużo Niemców bywa i im się to podoba - dodaje.

Jak twierdzi od 4 do 5 tys. zł miesięcznie czynszu za lokal przy Stawowej to średnia.

- Po drugiej stronie Grek zrobił fajną grecką restaurację, nie wytrzymał, padł, miał 15 tys. zł miesięcznie, całą rodzinę zatrudnił, żeby zejść z kosztów i też nie pomogło - opowiada. Przez ceny za najem opustoszały lokale zajmowane wcześniej przez sąsiadów pana Krystiana, w kolejnej bramie przy deptaku. - A już na rogu, tuż przy Mickiewicza był sklep spożywczy, od pół roku stoi pusty, bo chętnych nie ma - dopowiada.

Jak twierdzi winna jest wielka konkurencja i obcy kapitał. - Tu największe pieniądze to robiła, pizzeria, taka bez obsługi, w stylu zamawiasz, płacisz, jesz, wychodzisz. Teraz te wysokie czynsze są przez sieciówki, wszystko to zachodnie firmy - przypomina.

Zdaniem ekspertów Stawowa drożeje, bo przyciąga ludzi.

- Jest jednym z najlepszych punktów, jeśli chodzi o miasto i działalnosć usługową. Łączy dworzec kolejowy z jednym z głównych węzłów autobusowych w konurbacji, a od niedawna także dwie galerie (Supersam i Galerię Katowicką - przyp. red.), i jeśli 3 Maja obumiera, to ulica Stawowa ma się dobrze, bo ludzie, chcąc nie chcąc przechodzą z jednego punktu do drugiego. Tu nie ma aktywności okazjonalnej, nikt nie przychodzi specjalnie na Stawową z wyjątkiem młodych ludzi, którzy spotykają się przy żabie (fontanna z figurą żaby, symbolizująca dawny staw, do którego prowadziła ulica, powstała w latach 70., gdy ulicę przebudowano w deptak - przyp. red.), a mimo to jest najbardziej “ruchliwą” ulicą w Katowicach - ocenia prof. Tomasz Nawrocki, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego. Jak dodaje atutem Stawowej jest jej położenie w ciągu, którym poruszają się piesi.

- Zupełnie inaczej sytuacja wygląda na blisko położonym deptaku przy ul. Wawelskiej, przez który ludzie nie przechodzą, więc wygląda raczej smutno. Nie dziwię się, że ceny nieruchomości poszły na Stawowej w górę - dodaje.

Stawki idą w górę, ale nie standard ulicy. - Stawowa ma to do siebie, że od 8. do 22. jest pełna ludzi, także turystów, jest gwarno, ale bezpiecznie. Gdy znika stąd ostatni przypadkowy przechodzień, pojawiają się nieciekawe osoby. Taka ulica skrajności - opowiada Michał Rams - Ługowski z antykwariatu Sofa, który choć działa w jednej z bram, wystawia też książki na samym deptaku. - Podobno kiedyś, jeśli ktoś tu miał lokal, to był prestiż, oznaczało to, że biznes mu na pewno wypali, teraz już tak nie jest - dodaje Łukasz Suszek, też antykwariusz.

- Prestiż? Nie, to ulica przelotowa, łącznik między galeriami, i tyle - dopowiada Paśnik z Foto Silesia.

Stawowa prowadziła do huty, dziś do galerii

Stawowa, choć jej wygląd na przestrzeni dziesięcioleci mocno się zmieniał, (została wytyczona w drugiej połowie XIX wieku jako Teichstrasse, w 1857 roku po zachodniej stronie ulicy uruchomiono Jacobhutt), była i jest ulicą przechodnią. To właśnie dlatego, że od zawsze łączyła dwa dworce (autobusowy i kolejowy) przy deptaku utworzono komisariat VI katowickiej policji, dawniej komisariat kolejowy.

- Na ruch na ulicy narzekać nie można, naprawdę. Ja tu od dziesięciu lat pracuję i wydaje mi się, że teraz jest więcej ludzi niż dawniej, tym bardziej, że kiedyś mieliśmy konkurencję, a teraz z gazetami zostaliśmy tylko my - mówi Aneta Kazun, ekspedientka z kiosku Ruchu przy Stawowej. Ruch, choć o każdej porze dnia ulicą przechodzą tłumy, zwiększył się na deptaku po otwarciu Supersamu, klienci zostawiają samochód w jednej z dwóch galeri handlowych i wędrują do drugiej. Ten trend zauważono też w Galerii Katowickiej. - Zaraz po otwarciu Supersamu mieliśmy zdecydowanie większe obroty niż zwykle - słyszymy od przedstawiciela GK.

- Jeśli coś jest tu nie tak, to porządku brakuje po zmroku, widać po naszej witrynie, rozbitej w nocy z niedzieli na poniedziałek - żali się Kazun i wskazuje na pękniętą szybę. Sąsiedztwo komisariatu, zlokalizowanego jak wiele sklepów w bramie, nocnych bywalców deptaka nie deprymuje. - Hałasują, krzyczą, brudzą - opowiada jeden z mieszkańców okolicznych kamienic. - Oferta jest tu mało prestiżowa, zwłaszcza w bramach, jeśli jakaś godna uwagi restauracja, to nowa burgerownia (powstała w miejscu greckiej restauracji - przyp. red.), a poza tym Stawowa wypada zdecydowanie gorzej niż Mariacka, czy 3 Maja - dodaje.

Inny jest też jej charakter. Mariacka jest ulicą knajpianą, 3 Maja - handlową, Stawowa łączy i handel, i usługi, i gastronomię. Są tu kawiarnia i piekarnia znanych sieciówek, księgarnia, kantor, bank, lombard, biuro podróży, bary, restauracje, na rogu Stawowej i Mickiewicza działają dwa sklepy obuwnicze, jest też najstarszy w Katowicach McDonalds. Kawiarniana staje się na wiosnę i lato, gdy deptak zapełniają ogródki gastronomiczne, to także wtedy wygląda najlepiej. Zimą z kolei przytłacza szarością,a przez cały rok ilością poniewierających się tu ulotek reklamowych, bo ulica ze względu na tutejsze tłumy, słynie też z tego, że nie mo nią przejść bez choćby jednej przyjętej ulotki reklamowej.

Justyna Przybytek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.