Tomasz Borówka

Sutuhali, św. Gaweł i Bytom. To byłby najstarszy kościół na Górnym Śląsku. Czy istniał?

Tajemnicę Sutuhali mogą rozwikłać wykopaliska pod kościołem św. Małgorzaty. Mają zostać podjęte w 2018 roku. Fot. Magdalena Nowacka-Goik Tajemnicę Sutuhali mogą rozwikłać wykopaliska pod kościołem św. Małgorzaty. Mają zostać podjęte w 2018 roku.
Tomasz Borówka

Tajemnicza nazwa Sutuhali, łączona ze Wzgórzem Świętej Małgorzaty w Bytomiu, może być pozostałością po zapomnianej próbie chrystianizacji ziem dzisiejszego Górnego Śląska.

Sutuhali: to słowo nie daje spokoju historykom od lat. Nazwa Sutuhali niejasno wiąże się ze Wzgórzem św. Małgorzaty w Bytomiu. To tam w XI wieku mieścił się pierwotny bytomski gród i co najmniej od wieku XII stał nieistniejący już romański kościół pod wezwaniem św. Małgorzaty. Ale lokowane w 1254 roku miasto Bytom nie powstało wokół tego grodu. Gdzie indziej też zbudowano nowy kościół parafialny. Bytomska Małgorzatka znalazła się nieco na uboczu. Stojący obecnie na niej neogotycki kościółek jest stosunkowo młody, XIX-wieczny. Mimo to Małgorzatka i tak roztacza wokół trudną do skonkretyzowania, pełną mistycznego uroku aurę prawieków.

Od zuti buri do Świętochłowic

Jedną z tajemnic Bytomia pozostaje nazwa Sutuhali, której naukowcom nie udaje się powiązać językowo ani z Bytomiem, ani ze świętą Małgorzatą. Nazwa Sutuhali (czasami - Sutuhal) występuje już w XIII-wiecznych dokumentach. I tak np. w przywileju wystawionym przez księcia bytomskiego Kazimierza w 1294 roku pojawia się „góra Sutuhali koło miasta Bytomia”. Czy więc Sutuhali to na pewno Małgorzatka? W którymś z dokumentów jego powierzchnia określona została na dobre 80 hektarów. Wzgórze św. Małgorzaty jest kilkadziesiąt razy mniejsze.

Sutuhali usiłowano tłumaczyć na rozmaite sposoby. To zuti buri od swenti bór, pogańskiego miejsca kultu - uważał Franz Gramer, autor wydanej w 1863 roku „Kroniki miasta Bytomia”. W końcówce „hali” dopatrywano się słowa kal (czyli bagno, moczary) bądź przypisywano jej czeskie pochodzenie (po czesku holy to goły, że niby goły pagórek). Sutuhali wyjaśniano też jako góra Szkotów i szańce szwedzkie, od czego odcinał się ksiądz Józef Szafranek, w zamian proponując sute hałdy.

Tymczasem kluczem do wyjaśnienia zagadki Sutuhali może być nazwa pobliskich Świętochłowic. Również jej pochodzenie jest niejasne, mimo i tutaj znacznej inwencji badaczy. Miano więc nazwać Świętochłowice to od świętego gaju, to od pogańskiego Świętowita, to znowu od imienia Świętosław, względnie Świętochel czy Świętochla. A przecież brzmienie nazwy Świętochłowice budzi oczywiste skojarzenia z Sutuhali! Tyle tylko, że Świętochłowice - te pierwotne - są położone ładnych kilka kilometrów od Wzgórza św. Małgorzaty. Nie mogą więc być Sutuhali. Zarazem jednak wydają się mieć z Sutuhali coś wspólnego. Co?

Zagłębiwszy się w mapy, zacząłem tropić podobne toponimy. Okazuje się, że w Polsce nie ma innych Świętochłowic. Jednak zainspirowany czeskimi wątkami wyjaśniania Sutuhali poszukałem takich nazw w Czechach. Jakichś dajmy na to Svatych Hlavic. I choć na żadne czeskie Święte Głowy się nie natknąłem, znalazłem za to całe mnóstwo kościołów.

Pod wezwaniem świętego Gawła

Bo po czesku święty Gaweł to svaty Havel. A zatem Svatohavlice? Ludzie od świętego Gawła? Świętochłowice, początkowo niewielka leśna osada, pojawiają się w dokumentach dopiero w XIV wieku. Czyżby ci, którzy ją zasiedlili, przybyli ongiś z miejsca o nazwie Święty Gaweł?

Ale dlaczego akurat Święty Gaweł? Odpowiedź nasuwa się sama: od patrona nieznanego nam kościoła. Gdyż dziś w Polsce nie ma dosłownie ani jednego kościoła pod wezwaniem tego świętego, nie istnieje żadna parafia, której by patronował. Jednak kościołów św. Gawła jest wiele w Czechach, południowych Niemczech czy Szwajcarii. Trzycyfrowa liczba! Dlaczego? Kim był ten święty?

Św. Gaweł to iroszkocki mnich żyjący w VI i VII wieku po Chrystusie. Iroszkoci, zakonnicy wywodzący się z Irlandii bądź przywiązani do tradycji irlandzkich klasztorów doby wczesnego średniowiecza, odegrali wybitną rolę w dziele reanimacji pogrążonej w głębokim kryzysie po upadku Cesarstwa Rzymskiego europejskiej kultury. Walnie też przyczynili się do chrystianizacji Europy. Św. Gaweł - czyli św. Gall, jak zwano go na Zachodzie - był misjonarzem, jednym z uczniów św. Kolumbana. Pustelnię, w której osiadł i dokonał żywota, upamiętniono później sławnym klasztorem i piękną katedrą w mieście noszącym jego imię. To St. Gallen w Szwajcarii.

Św. Gaweł nigdy nie dotarł na nasze ziemie. Jednak klasztor w St. Gallen ukształtował kolejne pokolenia zakonników o iroszkockich korzeniach i misyjnym powołaniu. Stamtąd też wyszedł impuls do założenia kolejnego ważnego klasztoru, świętego Emmerama w Ratyzbonie. W granicach diecezji ratyzbońskiej z czasem znalazły się i Czechy. Dopiero w 973 roku powstała diecezja w Pradze (i druga w Ołomuńcu na Morawach, przedtem podległym biskupowi z Pasawy). Nie dziwi więc, że tyle w Czechach kościołów świętego Gawła, wezwania cieszącego się dużą popularnością w diecezji ratyzbońskiej. Nie tylko zresztą w ratyzbońskiej, podobnie było w trewirskiej. Z Trewiru zaś wywodził się św. Adalbert.

Szli przez Bytom misjonarze

W roku 961 lub 962, na kilka lat przed chrztem Polski, wyruszył z wyprawą misyjną na Ruś Kijowską Adalbert z Trewiru. Był to zakonnik tamtejszego klasztoru św. Maksymina. Później dane mu było zostać arcybiskupem Magdeburga, po śmierci zaś dostąpić kanonizacji. Dokładnej trasy jego podróży nie znamy, wiemy jednak, że po drodze do Kijowa odwiedził Libice w Czechach. Jako biskup misyjny udzielił tam sakramentu bierzmowania Wojciechowi Sławnikowicowi, przyszłemu świętemu patronowi Polski. Libice znajdowały się na szlaku handlowym z Pragi do Kijowa. Wiódł on przez Kłodzko na Kraków i Przemyśl, a przebiegał i przez Bytom!

Dlatego św. Adalbert i towarzyszący mu misjonarze, którym nieobcy był kult świętego Gawła, to całkiem nieźli kandydaci na założycieli kościoła św. Gawła na Górnym Śląsku (wówczas rzecz jasna nie Śląsku, bo Bytom należał jeszcze do Małopolski).

Należy jednak wziąć pod uwagę i inną możliwość. Małopolska i Śląsk przez dużą część X wieku podlegały Czechom. W związku z tym nieznana misja mogła też przybyć z Pragi lub Ołomuńca. A nawet Krakowa, tyle że będącego jeszcze we władaniu czeskiej dynastii Przemyślidów. Na to może wskazywać forma imienia świętego - Havel. Może, ale nie musi. Św. Adalbert najpewniej władał słowiańską mową i dobrał sobie na misję do Kijowa biegłych w niej towarzyszy.

Podkreślmy, że kościół św. Gawła założyć mogli tylko duchowni przywiązani do kultu tego świętego. Księża z Ratyzbony, Trewiru czy Pragi warunek ten spełniali.

Ślady zapomnianego kościoła?

Świętochłowice wcale nie są jedynym okolicznym toponimem, który budzi skojarzenia ze świętym Gawłem. Mostem Gawła zwał się most nad Brynicą w Czeladzi. Czy aby nie dlatego, że prowadził w stronę Świętego Gawła? Imię św. Gawła wydaje się też być zakodowane w nazwie Łagiewnik, dawnej wsi, a obecnie dzielnicy Bytomia, położonej na rozległym wzgórzu nieopodal Małgorzatki. W słowie Łagiewniki wystarczy zamienić miejscami zaledwie trzy spółgłoski: G, W, Ł, by otrzymać Gawiełniki. Czy to tylko przypadek? A może skutek mimowolnej omyłki jakiegoś średniowiecznego skryby, który znał niejedną osadę służebną o pospolitej nazwie Łagiewniki, więc zapisując podobnie brzmiące słowo, odruchowo je przekręcił? I tak się też składa, że akurat w Łagiewnikach żywa jest po dziś dzień tradycja pobytu tam świętych Cyryla i Metodego. Może ta legenda zawiera ziarno prawdy? Apostołowie Słowian nigdy nie działali po północnej stronie Bramy Morawskiej, ale inni misjonarze mogli. Tym bardziej było to możliwe w X wieku.

Jakie były dalsze dzieje domniemanego kościoła św. Gawła? Nie wiadomo. Możemy też co najwyżej zgadywać, jaki los spotkać mógł jego kapłana bądź kapłanów. Zapewne świątynia po prostu nie przetrwała którejś politycznej czy wojennej zawieruchy. Pod koniec X wieku Śląsk i Małopolskę odebrał Czechom Mieszko I. W roku 1000 powstały diecezje w Krakowie i Wrocławiu, które weszły w skład metropolii gnieźnieńskiej. Może młoda polska prowincja kościelna nie była zainteresowana kultywowaniem pamięci o akcji misyjnej Niemców lub Czechów? Dość, że już 200-300 lat później po kościele św. Gawła - a byłby to najstarszy kościół na ziemiach dzisiejszego Górnego Śląska i zarazem jedna z najstarszych świątyń chrześcijańskich w Polsce - pozostało tylko mgliste wspomnienie w postaci tajemniczej nazwy Sutuhali.

Tomasz Borówka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.