Sypnęło śniegiem, kończy się rok, więc narciarze ruszyli w Beskidy. Takiego oblężenia Szczyrku dawno nie było

Czytaj dalej
Jacek Drost, Łukasz Klimaniec

Sypnęło śniegiem, kończy się rok, więc narciarze ruszyli w Beskidy. Takiego oblężenia Szczyrku dawno nie było

Jacek Drost, Łukasz Klimaniec

Stolica regionu na kilka dni przeniosła się w Beskidy. Ogromne korki są rano na drogach do Szczyrku i Wisły, a po południu - ze Szczyrku i Wisły. Choć na większości beskidzkich tras narciarskich nie ma jeszcze odpowiedniej ilości śniegu, ośrodki narciarskie i tak przeżywają oblężenie. Sprawdziliśmy dla Was, dokąd warto się wybrać.

Wczoraj Beskidy, a na pewno dwie miejscowości Szczyrk i Wisła, zakorkowały się totalnie. Powody? Oczywiste. Raz, że sporo osób wzięło wolne między świętami a Nowym Rokiem i wielu mieszkańców Górnego Śląska postanowiło powitać Nowy Rok w górach; dwa, że w nocy sypnęło śniegiem, a trzy - w tym sezonie jest sporo nowości na stokach. Wprawdzie nie wszystkie ośrodki pracują pełną parą, bo z grubsza licząc jedynie na 30 proc. beskidzkich tras są dobre lub bardzo dobre warunki do szusowania (pozostałe czekają na więcej białego puchu), ale są miejsca, które mimo tłoku warto odwiedzić. Oto one:

Ustroń, Czantoria

Odwiedzenie ustrońskiej Czantorii, zwanej Królową Beskidów, to swego czasu murowany punkt programu podczas każdego pobytu w Beskidach. Trwająca kilkanaście minut podróż kolejką linową na Czantorię Wielką, podziwianie panoramy gór z polany Stokło-sica, a później na przykład szusowanie po stoku zawsze dostarczały wielu wrażeń. Póki co na nartach na Czantorii nie da się pojeździć, bowiem na trasach brakuje śniegu, a temperatury oscylujące w pobliżu zera stopni Celsjusza nie pozwalają na ich naśnieżenie. Na razie na Czantorię można wyjść lub wjechać czteroosobową kolejką. Czynna jest od godz. 8.30 do 15.30, a w Nowy Rok będzie kursowała od godz. 10.00 do 15.30. Na górze czekają na nas punkty gastronomiczne oraz przepiękne widoki.

Wisła, Nowa Osada

To jeden z popularniejszych ośrodków narciarskich w Wiśle. Dzięki ostatnim intensywnym opadom śniegu miłośnicy dwóch desek i snowboardu powinni być zadowoleni. Na trasie nr 1 zalegało wczoraj do 50 centymetrów śniegu. Pozostałe były zamknięte, ale jest kwestią czasu oddanie ich do użytku. - W nocy spadło sporo świeżego śniegu i ciągle prószy. Wiedzieliśmy, że jeszcze w tym roku zrobi się cudnie. Jeszcze trochę i będziemy mogli uruchomić kolejne trasy. Na górze jest mróz, pokrywa ponad 50 cm, na dole okolice zera stopni. Dośnieżamy. Wpadajcie! - cieszyli się wczoraj gospodarze Nowej Osady. Tu odbędzie się „Sylwester na stoku”, a jedną z atrakcji będzie zjazd z pochodniami. Koszt 80 złotych od osoby. Przypominamy, że do stacji można dojechać wiślańskim skibusem, a w Nowej Osadzie obowiązuje Wiślański Skipass. Cena za dwa dni: 170/130 zł.

Pozostało jeszcze 63% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Jacek Drost, Łukasz Klimaniec

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.