Sztolnia Królowa Luiza przyciągnie do Zabrza setki tysięcy turystów

Czytaj dalej
Fot. Bartek Pudełko
Bartek Pudełko

Sztolnia Królowa Luiza przyciągnie do Zabrza setki tysięcy turystów

Bartek Pudełko

Industriada w Zabrzu będzie miała szczególne znaczenie. Tego dnia otwarty zostanie Park 12C, pierwsza z trzech części Sztolni Królowa Luiza. Ten obiekt ma do Zabrza przyciągnąć setki tysięcy turystów rocznie.

W jednej chwili idziecie korytarzami w ceglanej obudowie przypominającymi wojskowe schrony by za chwilę całkowicie zmienić scenerię na wąski szlak wykuty w skale sprawiający wrażenie niemal naturalnej jaskini. Po drodze mijacie mnóstwo przecinek i odnóg prowadzących m.in., przynajmniej teoretycznie, do kopalni Guido. Oglądacie podziemny port, węglowe ściany, chodniki wykute w „czarnym złocie”. A to wszystko na zaledwie kilkuset pierwszych metrach podziemi Sztolnia Królowa Luiza w Zabrzu. Ten kompleks robi kolosalne wrażenie. Przekonacie się 11 czerwca.

Otwarcie w trzech etapach
Podczas Industriady otwarta zostanie pierwsza część Sztolni Królowa Luiza. Dlaczego część? Ano dlatego, że cały kompleks to znacznie więcej niż tylko fragment Głównej Kluczowej Sztolni Dziedzicznej. To kilkanaście budynków i dwa naziemne parki w trzech miejscach w Zabrzu oraz ok. 5 km podziemnych tras.

Pierwsza otwarta część to Park 12C przy ul. Sienkiewicza. Składa się na niego zarówno część naziemna, jak i podziemia. Ta pierwsza to gratka szczególnie dla rodzin z dziećmi. Maluchy poznają tu w atrakcyjny sposób prawa fizyki, podstawy techniki, geologii czy oczywiście górnictwa. Znajdziemy tu wielki labirynt, kopalnię dla dzieci, stanowiska z ogniwami fotowoltaicznymi, camera obscura czy system pomp i śrub Archimedesa, którymi można się bawić. Do tego miejsce do grillowania i wypoczynku, np. po zwiedzaniu. Podziemia parku to wyrobiska dawnego skansenu, które przeszły rewitalizację. Znajdziemy w nich kilkanaście działających górniczych maszyn i narzędzi czy przejedziemy się podziemną kolejką.

Druga „rata” tegorocznego otwarcia Sztolni Królowa Luiza to podziemny odcinek od szybu Carnall do szybu Wilhelmina. Najpierw przejdziemy pierwszym oddanym odcinkiem Głównej Kluczowej Sztolni Dziedzicznej. Później na rozwidleniu skręcimy w unikatowy na skalę europejską chodnik w pokładzie 510 wykuty w całości w węglu. Ta część gotowa będzie pod koniec roku. To jednak dopiero przygrywka do tego, co otwarte ma zostać w 2017 roku. Wtedy otwarty zostanie drugi i ostatni fragment podziemi, czyli odcinek sztolni od wspomnianego rozwidlenia do wyjścia na powierzchnię przy ul. Miarki. To na nim znajdzie się spływ łodziami. I to nie byle jaki. Odcinek o długości 1100 m będzie najdłuższą taką trasą w Polsce.

Mieszkanie za czytanie

Ćwierć miliona i więcej?
- Otwieramy obiekt o zupełnie innym charakterze niż kopalnia Guido, pokazującym inne oblicze górnictwa, inne maszyny, inne atrakcje, ale o podobnym potencjale turystycznym. Liczymy, że docelowo otwarcie sztolni sprawi, że liczba turystów w Zabrzu się podwoi - mówi Andrzej Mitek, rzecznik prasowy Muzeum Górnictwa Węglowego, które zawiaduje zarówno kopalnią Guido, jak i Sztolnią Królowa Luiza. W tej chwili samo Guido odwiedza rocznie ponad 100 tys. osób. Po otwarciu nowych tras w kopalni w ostatnich miesiącach oraz oddaniu sztolni ta liczba ma się podwoić, a w kolejnych latach być może nawet potroić.

- Imprezy takie jak Industriada czy obiekty takie jakie Guido udowadniają, że turystyka przemysłowa potrafi przyciągać tłumy - mówi Grzegorz Chmielewski, prezes zarządu śląskiego oddziału Polskiej Izby Turystyki. - Musimy jednak stale tę sferę turystyki rozwijać. Budować bardziej kompleksową ofertę i przyciągać nowych ludzi. Takie zwiedzanie nigdy nie zastąpi ludziom wypoczynku na leżakach, ale mamy to szczęście, że w naszym regionie mamy zarówno miejsca typowego wypoczynku, jak i atrakcje industrialne. Musimy walczyć o to, by ludzie odpoczywający np. w Beskidach czy na Jurze w trakcie urlopu wyskoczyli na jeden dzień zwiedzić np. kopalnię - dodaje.

Więcej obowiązków
Od 2017 roku podziemną turystykę czeka sporo zmian, które niektórym mogą przysporzyć kłopotów, ale podyktowane są kwestiami bezpieczeństwa. Wówczas to zaczną obowiązywać nowe przepisy prawa górniczego, które uchwalone zostały już w 2014, a które na właścicieli takich obiektów nakładają dodatkowe obowiązki, podobne do tych, jakie ciążą na działających zakładach. Najważniejsze z nich to uzyskanie dokumentu zezwalającego na użytkowanie podziemnych tras, posiadanie kierownika ruchu oraz drużyny ratowniczej (lub wynajęcie takowej). Do tej pory nie wszystkie obiekty spełniały takie warunki Nowelizacja przepisów dotyczy 14 podziemnych tras.

- Chodzi wyłącznie o trasy w zlikwidowanych zakładach górniczych. Nie dotyczy to więc bunkrów czy jaskiń. Celem takich zmian jest zapewnienie maksymalnego bezpieczeństwa turystom. To, że jakaś kopalnia przestała fedrować nie oznacza, że ustały w niej zagrożenia. Wpuszczając ludzi pod ziemię musimy mieć pewność, że jesteśmy w stanie zagwarantować im bezpieczeństwo - wyjaśnia Jolanta Talarczyk, rzecznik Wyższego Urzędu Górniczego.

W praktyce dla niektórych tras turystycznych oznacza to istotnie spore zmiany i dodatkowe koszty. Dla innych, takich jak kopalnia Guido, zmiana przepisów nie ma żadnego znaczenia. W Zabrzu bowiem od dawna spełniają wszystkie wspomniane wyżej warunki.

Bartek Pudełko

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.