Tajemnica Panewnik: na tropie kwatery gauleitera Brachta [WIDEO]

Czytaj dalej
Tomasz Borówka

Tajemnica Panewnik: na tropie kwatery gauleitera Brachta [WIDEO]

Tomasz Borówka

Tydzień temu ogłosiliśmy na łamach DZ nasze niezwykłe historyczne odkrycie: podczas II wojny światowej rządzący Górnym Śląskiem niemiecki gauleiter Fritz Bracht posiadał tajną kwaterę dowodzenia, która mieściła się w dzisiejszym Domu Prowincjalnym Sióstr Służebniczek NMP w Katowicach-Panewnikach.

Na jej trop naprowadziły nas relacje okolicznych mieszkańców. Okazało się, że coś, z czego istnienia nie zdawali sobie sprawy nawet profesjonalni badacze drugiej wojny światowej, nie stanowiło kiedyś tajemnicy dla ludności Panewnik, Ligoty i Starej Ligoty.

Nie ulega wątpliwości, że Niemcy starali się zamaskować charakter wykorzystania skonfiskowanego w 1941 r., nieukończonego jeszcze wtedy klasztoru Sióstr Służebniczek NMP. Być może temu właśnie służyło wykorzystanie nadziemnych kondygnacji w charakterze wielkiego magazynu. Przechowywano w nim głównie zrabowane mienie.

Od mieszkającego wtedy w Panewnikach Kazimierza Leszczyńskiego usłyszeliśmy: - W 1945 roku okazało się, że w budynku były magazyny rzeczy zrabowanych ze Wschodu. Tuż przed wkroczeniem Rosjan wojsko nas tam wpuściło i można było brać sobie, co się chciało. Ludzie całą noc wynosili stamtąd mnóstwo różnych rzeczy - materace, koce i nawet towary spożywcze. Kiedy przyszli Rosjanie, to niektórym poodbierali to, co stamtąd wynieśli.

Henryk Ćmok ze Starej Ligoty w 1945 r. także był w środku przemienionego w magazyn budynku klasztornego, w którego dolnych kondygnacjach ulokował się gauleiter Bracht ze swym sztabem. - Tam były chyba cztery piętra do góry - mówi. - I na dole, na parterze, było - nie przesadzam - z tysiąc fortepianów. My jako bajtle po tym lotali, bo to nom grało. Ruscy, którzy opanowali cały ten magazyn, nam pozwolili. Na pierwszym piętrze były artykuły spożywcze - mąka, cukier, Ovomaltina, smalec... Na drugim piętrze - łachy, między innymi bardzo porządne buty. Piętro wyżej - artykuły medyczne. Ino do bunkra nikogo nie wpuścili, tam nikt nie miał prawa wstępu. Ale to musiało być na dole, w piwnicy. Skoro na poziomie ziemi był już magazyn, te fortepiany - to znaczy, że bunkier był niżej.

Mieszkanie za czytanie

Prawdopodobnie więc dopiero po opuszczeniu budynku przez czerwonoarmistów możliwe było przez jakiś czas wejście do tajnego schronu gauleitera. Dowodem na to jest cenny pamiętnik Franciszka Sroki. Opisawszy z detalami ten podziemny obiekt, autor stwierdza jednoznacznie: „po wyzwoleniu Ligoty i Panewnik mieszkańce mogli oglądać ten tajemniczy bunkier - schron”.
Interesujące jest również to, co napisał Franciszek Sroka o usytuowanych w pobliżu klasztoru, zamaskowanych ziemnych szańcach, służących Niemcom jako osłony dla ich samochodów od podmuchów czy odłamków bomb podczas ewentualnych nalotów. Według Franciszka Sroki uformowano je z ziemi wydobytej podczas budowy schronu na stanowisko dowodzenia gauleitera.

Przybywa zatem nowych szczegółów, pozwalających coraz pełniej zrekonstruować nieznaną historię tajnej kwatery górnośląskiego gauleitera Fritza Brachta.

Tomasz Borówka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.