Tajemnicze zaginięcie fontanny z Mysłowic. Mysłowiczanie wpadli na trop

Czytaj dalej
Fot. http://www.myslowice.celniej.pl
Anna Zielonka-Hałczyńska

Tajemnicze zaginięcie fontanny z Mysłowic. Mysłowiczanie wpadli na trop

Anna Zielonka-Hałczyńska

Mysłowicka czy jaworznicka? Oto jest pytanie! O co chodzi? O fontannę z nagimi aniołkami, które z radością na swoich małych buziach „zażywają” kąpieli, oparte o postument.

Kilku mieszkańców Mysłowic przekonuje, że postacie z wodotrysku, znajdującego się na terenie kompleksu budynków dawnego gwarectwa węglowego w Jaworznie, a dziś Tauronu Wydobycie, znajdowały się kiedyś w centralnym miejscu mysłowickiego rynku, ale bez zgody mieszkańców fontanna została rozebrana i przewieziona właśnie do sąsiedniego miasta. Czy to prawda?

- Wszystko na to wskazuje – przyznaje Bernard Skorok, mysłowiczanin, znany mistrz cukiernictwa, przewodniczący Stowarzyszenia Miłośników Śląskiej Tradycji, Kultury i Historii, które oprócz kultywowania śląskości Mysłowic i regionu, rozwiązuje też różne zagadki, związane ze śląską historią. - To wszystko wydarzyło się kilkadziesiąt lat temu, czyli jeszcze za czasów poprzedniego ustroju. Pierwszy sekretarz mysłowickiego KM PZPR zarządził demontaż fontanny. Wodotrysk zniknął więc z oczu mysłowiczanom. Po latach odnaleźliśmy go właśnie w Jaworznie. Ja rozumiem, że w historii Polski zdarzały się grabieże, dokonywane przez różnych najeźdźców. Ale kto by pomyślał, że sąsiedzi zza Przemszy przywłaszczą sobie cudze mienie – przekonuje.

Pan Bernard razem z Henrykiem Nowokiem, szanowanym mysłowickim mistrzem fryzjerstwa, przyjechali do Jaworzna, by opowiedzieć mi o wszystkim ze szczegółami. Spotkaliśmy się nie gdzie indziej, tylko naprzeciwko fontanny z aniołkami.
- Historię o tym, że zniknęła, usłyszałem jakieś 20 lat temu. Już wtedy było podejrzenie, że znajduje się właśnie w Jaworznie, ale nikt tego nie wyjaśnił do końca. Postanowiliśmy drążyć temat, ale nie zdobyliśmy szczegółów. W poszukiwania zaangażował się najbardziej zmarły trzy miesiące temu Lucjan Tomecki. Sprawa jednak ucichła. Dopiero po latach okazało się, że o wszystkim wie Henryk Nowok. Do tej rozmowy doszło przypadkiem, po jednej z mszy św. po śląsku, które raz w miesiącu odbywają się w kościele mariackim w Mysłowicach. I to właśnie Henryk wskazał nam, gdzie znajduje się nasza mysłowicka zguba i powiedział, co dokładnie wtedy się wydarzyło– podkreśla pan Bernard.

Mysłowiczanie pokazali mi archiwalne zdjęcia fontanny, która dawno temu znajdowała się w Mysłowicach. Rzeczywiście ta jaworznicka bardzo przypomina wodotrysk z mysłowickiego rynku. Nie jest jednak identyczna, bowiem zarówno obramowanie, jak i postument są inne. Takie same są za aniołki.. Bardzo podobny jest też kształt całego obiektu.

O fontannach na mysłowickim rynku od lat krążą różne tajemnicze opowieści. Pierwsza, powstałą jeszcze w XIX wieku zniknęła po II wojnie światowej. Zastąpiła ją ta, którą poszukują dziś mysłowiczanie. Została rozebrana w latach 60-tych. Plotka głosiła, że przewieziono ją albo do Jaworzna albo do Gliwic.

Pan Bernard i pan Henryk są jednak przekonani, że mysłowicki wodotrysk trafił jednak do tego pierwszego miasta. Bowiem gdy pierwszy sekretarz Komitetu Miejskiego PZPR w Mysłowicach, pochodzący z Jaworzna, zdecydował usunąć fontannę z rynku, pan Henryk był członkiem Stowarzyszenia Miłośników Miasta Mysłowice i naocznym świadkiem rozbiórki.

- Jaki powód podały ówczesne władze Mysłowic? W pierwszej wersji władze przekonywały, że na tej fontannie rozgrywają się pornograficzne sceny, bowiem aniołki są nagie, a na dodatek „siusiają”... - opowiada mysłowiczanin. - Zapadła decyzja, że wodotrysk nie powinien gorszyć mieszkańców. Fontanna została pocięta na kawałki, które zostały ponumerowane. Najpierw wszystkie części umieszczono obok muszli koncertowej w Parku Zamkowym. Później przewieziono je na ulicę Janowską do zakładu dróg i mostów, a dopiero po tym fontannę przetransportowano do Jaworzna, gdzie ją złożono na nowo i gdzie stoi do dzisiaj. Gdy odezwałem się na jednym z zebrań, że Mysłowice straciły fontannę na rzecz Jaworzna, władze partii nie były z tego zadowolone – wyjaśnia Henryk Nowok.

Jak podkreśla, fontanna stała przez lata w Mysłowicach. Powstała po II wojnie światowej i wielu mysłowiczan dobrze ją pamięta, tym bardziej że wtedy na głównym miejskim placu wiele się działo, we wtorki i piątki obywał się targ, na rynku były też kawiarnie. Przez starówkę przewijały się więc tłumy.

Czy to ta sama fontanna? Postanowiliśmy zasięgnąć języka u źródła. Zapytaliśmy więc pracowników Tauronu Wydobycie o historię wodotrysku. Przyznali jednak, że nie mieli do tej pory informacji na temat jego pochodzenia. Temat ich jednak zaintrygował. Postanowili zasięgnąć języka u kolegów z Grupy Kapitałowej Tauron. Na razie jednak nie zdobyli informacji.
- Gdy będziemy je mieli przekażemy rezultaty naszych działań. Równocześnie będziemy wdzięczni za podzielenie się z nami wiedzą, którą uda się pani pozyskać.

Dziękujemy za zainteresowanie się tematem – odpowiedziała nam Dorota Połedniok, kierownik Zespołu Relacji z Otoczeniem Tauronu Wydobycie.

Natomiast słowom mysłowiczan zaprzeczają pracownicy Muzeum Miasta Jaworzna. Twierdzą, że fontanna, znajdują się na terenie kompleksu budynków gwarectwa węglowego, mogła powstać już w dwudziestoleciu międzywojennym.

- A nawet mogłoby być to nawet przez I wojną światową – stwierdza Przemysław Dudzik, dyrektor jaworznickiego muzeum. - Na pewno jest stałym elementem kompleksu, który został rozbudowany na długo przed wojną – zaznacza kustosz.
Zdania są więc podzielone, ale mysłowiczanie i tak nie zamierzają egzekwować ewentualnego zwrotu fontanny.

- Ale dla naszego zmarłego kolegi, Lucjana Tomeckiego, chcemy wyjaśnić tę historię do końca, opowiedzieć ją mieszkańcom Śląska i Jaworzna, zapełnić jedną z białych plam na historycznej mapie naszego regionu. Bo to jednak wstydliwy moment w historii miasta, że znika z rynku ważny dla Mysłowic obiekt. Wyobraźmy sobie, co to by było, gdyby ktoś postanowił usunąć warszawską Syrenkę? Warszawiacy nie dopuściliby do tego. Dlatego i my, jako mysłowiczanie, też chcemy zadbać o mysłowickie obiekty. Lucjan nie zdążył wyjaśnić tej sprawy, rozchorował się i zmarł. Dziś my kontynuujemy jego zamierzenia – zaznacza pan Bernard. - Planujemy założyć komitet dotyczący zbudowania identycznej fontanny na mysłowickim rynku, czyli repliki tej, która znajduje się w Jaworznie – wyjaśnia intencje miłośników Śląska pan Bernard.

Co na to wszystko mysłowicki magistrat? Urzędnicy podkreślają, że żadna z hipotez odnośnie zmiany lokalizacji wodotrysku nie została potwierdzona.

- Rozmowy z prezydentem dotyczące fontanny na rynku miały miejsce dość dawno, jeszcze przed jej odnalezieniem. Wobec jej odnalezienia sytuacja uległa zmianie i na pewno konieczne jest wrócenie do tych rozmów – podkreśla Kamila Szal, rzeczniczka prasowa Urzędu Miasta Mysłowice. - Trudno już w tej chwili wyrokować, czy, kiedy i przy czyim wsparciu możliwe będzie postawienie fontanny - dodaje.

Anna Zielonka-Hałczyńska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.