Tak było dawniej na ,,Emmie”... Zobacz niezwykłą makietę kopalni! [ZDJĘCIA, WIDEO]

Czytaj dalej
Fot. Arkadiusz Biernat, Bronisław Capłap
Arek Biernat

Tak było dawniej na ,,Emmie”... Zobacz niezwykłą makietę kopalni! [ZDJĘCIA, WIDEO]

Arek Biernat

Bronisław Capłap z Radlina odtworzył na makiecie część budynków przedwojennej kopalni ,,Emma”. Sama praca nad modelem zajęła mu trzy lata. Jeszcze dłużej zbierał materiały na temat kopalni.

Jak wyglądała kopalnia Emma 100 lat temu? Dobrze wie to Bronisław Capłap z Radlina, który w piwnicy odtworzył dawne budynki zakładu. Wpatrując się w niezwykłą makietę można wręcz przenieść się do przedwojennego górniczego Radlina. Praca jest o tyle wyjątkowa, bo niektóre dawne budynki nie zachowały się do dnia dzisiejszego.

- Na podstawie archiwalnych fotografii, czy dokumentacji do których udało mi się dotrzeć, odtworzyłem dawne budynki kopalni wraz z infrastrukturą - mówi Bronisław Capłap. Nie przypadkowo to właśnie on zabrał się za ten wyjątkowy projekt. Sam od ponad 30 lat związany jest z górnictwem, które nie tylko jest sposobem na zarabianie pieniędzy, ale również pasją. Przez lata poznawał niezwykłe historie związane z kopalnią Marcel (dawniej Emma), zwłaszcza dotyczące unikatowych budynków.

Dlatego na jego makiecie centralnym miejscem jest cechownia kopalni. Do dnia dzisiejszego zachowała się tylko jej część (budynek przebudowano). - Do dziś nie zachowały się dwie charakterystyczne wieżyczki przy wejściu. W sumie z zabytkowych zabudowań ocalała łaźnia i przebudowany budynek cechowni - dodaje pan Bronisław. Na makiecie można zobaczyć, jak dawniej prezentowała się cechownia nie tylko z zewnątrz, ale także wewnątrz. Zachowane są też liczne szczegóły. Samych okien we wszystkich budynkach jest ok. 250.

W środku cechowni można zauważyć podwieszone insygnia górnicze, wspaniałe rozety, a nawet ołtarz przed którym modlili się górnicy. - Ten ołtarz do dzisiaj tam jest, choć dawniej był w innym miejscu. Co ciekawe, kiedyś na cechowni organizowano bokserskie walki. Wtedy na czas zawodów zakrywano ten ołtarz - tłumaczy autor makiety. Obok cechowni znajdują się dawne łaźnie ze wszystkim szczegółami. Jest nawet wentylacja i to działająca.

- Pomyślałem tak. Ok, cechownia i łaźnie są, ale czegoś mi tu wciąż brakuje. Na podstawie zdjęć odkryłem, że tuż obok wejścia do cechowni była waga drobnicowa. To w tym budynku ważono furmanki. Jeśli węgla było za dużo, to trzeba było odpowiednią ilość odłożyć na bok. Jeśli za mało, to można było go dołożyć. Obok też postawiłem dawną pralnię - opowiada Bronisław Capłap.

Całość makiety uzupełnia ulica Korfantego, pracujący górnicy, samochody, a także furmanki. Makieta została stworzona w skali 1:60. Poza kilkoma drzewkami, samochodami, czy końmi wszystko zaprojektował i wykonał mieszkaniec Radlina. Niezwykle trudne okazało się też zaplanowanie projektu całej makiety. - Rysunków technicznych nie było zbyt wiele. A jeśli już się znalazły, to każdy był wykonany w innej skali. Dlatego, aby odpowiednio wszystko wymierzyć to liczyłem cegły na zdjęciach i przeliczałem to na własną skalę - słyszymy.

Do budowy budynków oraz pozostałej infrastruktury wykorzystał mnóstwo drewnianej sklejki, drutów, patyczków, rur, mat, a nawet poksyliny z której powstały ludzkie postaci. Z kole specjalna maszyna pomagała w wierceniu otworów na okna i drzwi. Podczas prac problemów do rozwiązania było wiele. Największym wyzwaniem było stworzenie dachówek.

- Nie wiedziałem jakiego użyć materiału. Przez trzy miesiące nad tym się zastanawiałem. Myślałem m.in. o papierze, ale ten by się wyginał. Ale miałem mętlik w głowie... - wspomina. Problem ostatecznie rozwiązał się podczas powrotu z wycieczki z Zakopanego.

- Zatrzymaliśmy się na kawie. Zobaczyłem drewniane mieszadełka i zacząłem się uśmiechać. Pytano się mnie, z czego się cieszę. A ja odpowiedziałem, że w ręku trzymam dwie dachówki - uśmiecha się pan Bronisław. Następnego dnia zamówił 6 tysięcy drewnianych mieszadełek. Z ich końcówek stworzył ok. 12 tysięcy dachówek, które później z precyzją do milimetra układał. Makieta jest podświetlana, prawdziwy jest także węgiel. Co ciekawe, jest to jeden z ostatnich kawałków jaki wyjechał z KWK 1 Maja w Wodzisławiu Śl. Materiały do budowy makiety zbierał ponad 10 lat. Sama praca nad modelem trwała z kolei trzy lata. - Najwięcej czasu spędzałem w jesienne i zimowe dni. Wówczas nawet 8 godzin mogłem spędzić w piwnicy, gdzie mam swój warsztat. Bywało też tak, że jak czegoś ważnego zapomniałem zrobić, to zrywałem się z łóżka w środku nocy i szedłem do warsztatu - dodaje.

Ciężka praca się opłaca. Śmiało można powiedzieć, że makieta Emmy jest prawdziwą perełką. Takiej samej pracy nikt nie będzie w stanie szybko powtórzyć. To jednak nie ostatnie słowo pana Bronisława.

- Myślę, że jeszcze coś stworzę. Może nie już na taką skalę. W Radlinie jest kilka pięknych budynków, które można odtworzyć - zapowiada.

W najbliższych miesiącach makieta zostanie udostępniona również pozostałym mieszkańcom.


Arek Biernat

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.