To uczeń musi wiedzieć o Śląsku. Ale czy dowie się w szkole na historii? Woźniczka, Gorzelik, Knast

Czytaj dalej
Agata Pustułka

To uczeń musi wiedzieć o Śląsku. Ale czy dowie się w szkole na historii? Woźniczka, Gorzelik, Knast

Agata Pustułka

Minister edukacji Anna Zalewska zapowiada rewolucję w nauczaniu historii. Mówi o nowej podstawie programowej, narodowej, patriotycznej, z elementami historii poszczególnych regionów. Czego z podręczników powinni się o naszym regionie dowiedzieć uczniowie z innych województw.

Obecnie “historia Śląska” to góra kilkanaście zdań o powstaniach śląskich, Wojciechu Korfantym, a z tych najnowszych dziejów to wspomnienie o śmierci dziewięciu górników z kopalni “Wujek” 16 grudnia 1981 roku. Polska nie zna Śląska, a w swoich ocenach opiera się na stereotypach, stąd potem w dyskusji publicznej pojawia się zdanie o “zakamuflowanej opcji niemieckiej”.

Sami nadrobiliśmy trochę stracony czas, bo po latach wyczekiwań powstał wreszcie podręcznik do edukacji regionalnej sfinansowany przez Śląski Urząd Marszałkowski. Oby chcieli jego treści wykorzystać nauczyciele. My natomiast chcemy podpowiedzieć, co warto wiedzieć o przeszłości regionu.

prof. Zygmunt Woźnczka, historyk z Uniwersytetu Śląskiego
W nauczaniu historii trzeba zerwać ze stereotypami Czerwonego Zagłębia i siermiężnego Śląska. Mit Czerwonego Zagłębia został przejęty przez PRL i jest w Polsce kojarzony z czasami Edwarda Gierka. Tymczasem Zagłębie to PPS i Józef Piłsudski, który pomieszkiwał tu np. w Strzemieszycach, czy Czeladzi, a z kopalni Saturn otrzymał dynamit, którym potem wysadził pociąg w Bezdanach. Ba miał w Zagłębiu wielu przyjaciół, a nawet kochankę. Warto wspomnieć, że ze swoją pierwszą kadrową miał iść na Sosnowiec, a nie na Kielce, lecz Austriacy pokrzyżowali mu szyki. Zresztą Zagłębie wywodzi swoje niepodległościowe tradycje z powstania styczniowego. Rosjanie po przegranej bitwie pod Sosnowcem przez miesiąc nie podejmowali żadnych działań zbrojnych. Ucząc o historii regionu nie można oczywiście zapominać o wielkim przemyśle, którym była zafascynowana warszawska inteligencja, o tym, że Stefan Żeromski właśnie przejęty industrializacją napisał “Ludzi Bezdomnych”, zaś Leon Kruczkowski “Kordiana i chama”.

Ważne jest, by odczarować nasze województwo. Wskazać na deportacje Ślązaków do Związku Sowieckiego, nie zapomnieć o kulturze żydowskiej, która zostawiła po sobie wiele śladów, w tym wybitnych i często nieznanych dziś twórców. I oczywście w podręcznikach powinna się znaleźć historia naszego wielkiego kardiochirurga Zbigniewa Religi. A tak z ciekawostek, które zawsze ubarwiają lekcje, to był u nas i Józef Stalin, który usiłował przez sosnowieckie Maczki, gdzie była granica, dotrzeć do Austro-Węgier, by spotkać się z Leninem. Cóż, nie miał dokumentów i w końcu wylądował w domu publicznym, gdzie zresztą ostatecznie załatwił sobie nielegalną przeprawę przez granicę.

Janusz Kubicki, kultowy nauczyciel historii, już na emeryturze, z sosnowieckiego LO im. Staszica:
Niezwykle istotne jest, by dzieci, młodzież mogły poznać proces ewolucji przynależności państowej Śląska, co jest kluczem do zrozumienia, tolerancji. Wiedzieć, że tak dwie bliskie geograficznie krainy jak Śląsk i Zagłębie trafiły w zupełnie inne orbity rozwoju. W pierwszej dominowała kultura niemiecka z całym bagażem industrializacji, zaś druga znalazła się na długie lata w zaborze rosyjskim. Osobiście chciałbym podkreślić ogromną rolę przemysłowców z Zagłębia, fundatorów m.in. szkół. a także niezwykle istotną i chyba dziś nie do końca docenianą obecność wielkiej kultury żydowskiej. Dobrze by się stało, aby każdy wiedział, że wybitny kompozytor Władysław Szpilman urodził się w Sosnowcu, choć, no, cóż (śmiech) karierę zrobił w Warszawie.

Dr Jerzy Gorzelik, szef RAŚ:
Po pierwsze, musimy zdać sobie sprawę, że jeśli coś jest ważne dla Śląska, Prus Wschodnich czy Pomorza, musi być ważne także dla Polski. Polska nie składa się tylko z Kongresówki czy Galicji, ale też regionów, które mają swoją historię przypisaną do swej przestrzeni. Gdybym miał wybrać kilka istotnych miejsc z punktu widzenia śląskiego dziedzictwa, wybrałbym przede wszystkim dawne Opactwo Cysterskie w Rudach. To świadectwo wielkiego europejskiego zjawiska, jakim byli Cystersi, zaś ich klasztor stanowił kiedyś silny ośrodek kulturotwórczy. Inne proponowane przeze mnie miejsca powiązane są z historią przemysłową Śląska - to zespół zabytków górniczych w Zabrzu z podziemną trasą, która jest ewenementem na dużą skalę. Ponadto, Tarnowskie Góry z kompleksem obiektów pretendujących do szlaku UNESCO. I ostatnia propozycja: Góra św. Anny. Z jednej strony, miejsce kultu łączące ludzi, z drugiej - obszar zbrojnej konfrontacji, a następnie nacjonalistycznych manipulacji. Choć to temat ważny, chciałbym podkreślić swoją niewiarę w taką interpretację historii regionów, która będzie dojrzała i uczciwa. Raczej spodziewam się recydywy z okresu Polski Ludowej. Jeśli bowiem chodzi o stosunek do Śląska - jego dziejów i tożsamości, PiS to powrót gomułkowszczyzny.

Alicja Knast, dyrektor Muzeum Śląskiego w Katowicach:
Na Śląsku jesteśmy świadomi naszych skomplikowanych dziejów, ta wiedza jest natomiast znikoma w skali ogólnopolskiej. Dlatego uważam, że to w powszechnym nauczaniu historii koniecznie powinny pojawić się regionalne akcenty, obowiązkowe punkty do zwiedzania. Z miejsc na Śląsku, które niosą istotną - tak dla Śląska, jak i całej Polski - narrację historyczną, wybrałabym przede wszystkim kopalnię Guido w Zabrzu, wraz z zespołem górniczych obiektów takich jak sztolnia Luiza. W sposób sugestywny opowiadają one na przykładzie jednej kopalni wielką historię śląskiego przemysłu. Po drugie - Muzeum Deportacji w Radzionkowie i fragment tragicznych losów Ślązaków po II wojnie światowej, ale przede wszystkim Muzeum Śląskie w Katowicach i Muzeum Powstań Śląskich w Świętochłowicach. Wypracowanie sposobu nauczania historii w ujęciu ogólnopolskim z perspektywy regionalnej nie jest proste, ale nie może zawierać skrótów czy uproszczeń, tłumaczonych zasadami dydaktyki i percepcji uczniów. Nic tak nie tłumaczy perspektywy regionalnej jak przebywanie, nawet krótkie w danym regionie i poznanie historii z tej perspektywy. Wycieczki organizowane są do miejsc sztandarowych, takich jak Kraków czy Warszawa i koło się zamyka… Historia takich regionów jak nasz staje się tym bardziej odległa.

Marek Wojcik, badacz historii Śląska, autor książek historycznych:
Opowiadać historię Śląska powinno się zaczynać od czasów najstarszych, więc, po pierwsze, wybrałbym Opactwo Cysterskie w Rudach. Śląsk kojarzy się z przemysłem, który rozkwitał od XIX wieku, ale ten przemysł to niekoniecznie kominy. Jeśli chodzi o dzieje industrialnego regionu, nie można ominąć kopalni Guido w Zabrzu oraz Sztolni Czarnego Pstrąga w Tarnowskich Górach. To w Tarnowskich Górach zaczęła się nasza rewolucja przemysłowa. Obowiązkowe miejsca to także Cieszyn - jedno z najstarszych miast Śląska, z niezwykłą historią i, co ważne: miasto znakomicie zachowane, niezniszczone przez wojnę. Natomiast jeśli chcielibyśmy podkreślić wielokulturowość regionu, polecam cmentarz żydowski w Wielowsi - jedna z dwóch najstarszych zachowanych nekropolii na Górnym Śląsku.

Tomasz Świdergał, nauczyciel historii z Katowic, regionalista:
Kiedyś przeprowadziłem pouczający eksperyment - w jednym z najpopularniejszych podręczników dla szkół policzyłem, ile miejsca poświęcono Śląskowi. I co się okazało? Było ich niespełna... dziesięć. Dosłownie. Bardzo szkoda, bo historia Śląska jest wyjątkowo bogata, a przeplatające się ze sobą kultury, języki, wiara są świetną lekcją tolerancji, tak ważnej dla kształtowania społeczeństwa obywatelskiego. Bardzo chciałbym, aby wszystkie dzieci w Polsce wiedziały, że obraz Czarnej Madonny, która znajduje się w sanktuarium w Częstochowie dał nam książę Władysław Opolczyk, niesamowita postać. Chciałbym, żeby wiedziały, iż przykładem wielkoduszności, mądrości i działalności charytatywnej była św. Jadwiga. By uniknąć nieporozumień i nadinterpretacji trzeba dzieciom wytłumaczyć, że Śląsk szedł inną ścieżką rozwoju i nie był nigdy pod zaborami, że język śląski jest inny, ale nie znaczy, że gorszy od pozostałych. Pokazałbym wycieczkom szkolnym Trójkąt Trzech Cesarzy, zawiózłbym ich do Świerklańca.

Przeczytaj komentarz redaktora naczelnego DZ Marka Twaroga: Jakiej historii nauczy nas władza?

Semik pyta o historię: Dr hab. Kazimierz Miroszewski: Cuda można czynić z historią, pisać ją na nowo, przykrawać do potrzeb

Agata Pustułka

Komentarze

55
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

kopia

"Wasser polaken" to nazwa nadana robotnikom (Gastarbeiterstwu) przybyłemu z Wielkopolski do Westfalii. Ślązacy tez ich tak nazywali, ale przyjęło się "gorole". Jak bardzo "kochani" są twoi ziomkowie w świecie pokazują ostatnie wydarzenia w Anglii. Pierwszymi, którzy wypięli dupę na Polan i Polskę byli ich kniazie z klanu Piastów. Polacy sami siebie nazywają "najlepszymi złodziejami w świecie". W USA i Polce są już tak daleko, ze okradają sami siebie. Dlatego nie maja nic, bo kradzione nie tuczy. Ostatnia specjalizacja Polaków są; wszelkiego rodzaju oszustwo, wznowienie wypraw łupieskich ny zachód, ale ponad wszystko "żebractwo" międzynarodowe. Ich sportem narodowym to; wyłudzanie pieniędzy i niezwracanie zaciągniętych długów, plucie i szczekanie na wszystkich sąsiadów. Będziecie to tak długo robić aż was znowu do naga "rozbiorą".
Ja myślę, tobie to ani Bóg nie pomoże.

fyrlok

"ale przede wszystkim Muzeum Śląskie w Katowicach i Muzeum Powstań Śląskich w Świętochłowicach. [...] nie może zawierać skrótów czy uproszczeń"

Marny, niesmaczny, obrzydliwy WIC.

DELL

Wozniczka: nawet nasi slasko-pruscy i wasi polscy-rosyjscy Zydzi, to byly dwa calkiem rózne, mentalnie odlegle swiaty.

DELL

...Wozniczka, próbujacy mieszac Zaglebie i Slask pod plaszczykiem "naszego".

Rabcik

Ten problem zostanie rozwiązany przez podręcznik historii Europy, który się ukaze, czy to się komuś podoba, czy nie.

Krzyzak

"Wasser polaken" to nazwa nadana robotnikom (Gastarbeiterstwu) przybyłemu z Wielkopolski do Westfalii. Ślązacy tez ich tak nazywali, ale przyjęło się "gorole". Jak bardzo "kochani" są twoi ziomkowie w świecie pokazują ostatnie wydarzenia w Anglii. Pierwszymi, którzy wypięli dupę na Polan i Polskę byli ich kniazie z klanu Piastów. Polacy sami siebie nazywają "najlepszymi złodziejami w świecie". W USA i Polce są już tak daleko, ze okradają sami siebie. Dlatego nie maja nic, bo kradzione nie tuczy. Ostatnia specjalizacja Polaków są; wszelkiego rodzaju oszustwo, wznowienie wypraw łupieskich ny zachód, ale ponad wszystko "żebractwo" międzynarodowe. Ich sportem narodowym to; wyłudzanie pieniędzy i niezwracanie zaciągniętych długów, plucie i szczekanie na wszystkich sąsiadów. Będziecie to tak długo robić aż was znowu do naga "rozbiorą".
Ja myślę, tobie to ani Bóg nie pomoże.

Tomol

"Tylko ja i moja przestrzeń ......."

.

to tez nauka Historii.

Amen...

Nigdy nie będzie podręcznika do nauki historii Sląska, bo ostatni podręcznik napisali każdy dla siebie, Niemcy, Czesi i Polacy

ogorek

Gierek odwiedzil gornikow, zakonczyla sie druga wojna swiatowa,itp.

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.