Tragiczny wypadek na DK86 na Giszowcu: Stracił żonę i wnuczkę. Winnych nie ma WIDEO

Czytaj dalej
Fot. KMP Katowice
Patryk Drabek

Tragiczny wypadek na DK86 na Giszowcu: Stracił żonę i wnuczkę. Winnych nie ma WIDEO

Patryk Drabek

Pomimo tego, że od śmiertelnego wypadku na DK86 w Katowicach-Giszowcu minęło już 15 miesięcy, wciąż nikt nie usłyszał w tej sprawie zarzutów. 70-letni Marian Bywalec stracił w wypadku żonę i wnuczkę.

Prokuratura Rejonowa Katowice-Wschód zawiesiła śledztwo w sprawie śmiertelnego wypadku, do którego doszło 3 kwietnia ubiegłego roku na DK 86 w Katowicach-Giszowcu, kiedy bmw uderzyło w fiata 126p. Na miejscu zginęła 66-letnia pasażerka fiata, w szpitalu zmarła jej 11-letnia wnuczka.

Dlaczego śledztwo trwa tak długo? Prokurator zwrócił się o opinię do Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. dra Jana Sehna w Krakowie, a specjaliści mają zbadać okoliczności wypadku do... marca przyszłego roku. Gdy opinia trafi już do katowickiej prokuratury pozostanie zaledwie miesiąc do drugiej rocznicy tragicznych wydarzeń. A zarzutów w tej sprawie wciąż nie ma.

70-letni Marian Bywalec jeszcze nie doszedł do siebie po tragedii, do której doszło niecały kilometr od jego mieszkania. Było to 3 kwietnia ubiegłego roku. Prowadził fiata 126p, w którego uderzyło bmw. Zginęła jego żona i przybrana wnuczka. Pomimo ogromnej tragedii, pan Marian chodzi do pracy, stara się normalnie funkcjonować. Pomaga mu rodzina młodszego syna. Gdy spotykamy się w jego mieszkaniu, w ręce trzyma postanowienie o zawieszeniu śledztwa.

Zobacz wideo

Pan Marian podkreśla, że będzie walczył o sprawiedliwość i wspomina najgorszy dzień w swoim życiu. Majsterkował wtedy w garażu. Nagle zadzwoniła żona i powiedziała, że może pojadą na wycieczkę do Doliny Trzech Stawów. Pojechali. Dzień mijał w spokojnej, rodzinnej atmosferze.

Zabawy na łące, gra w piłkę. Gdy robiło się już ciemno, zdecydowali, że trzeba wracać. - Nigdy nie jeżdżę przez to skrzyżowanie, ponieważ zawsze zjeżdżam na kopalnię Staszic - mówi pan Marian. - Tego dnia zrobiłem jednak inaczej. Powiedziałem: Krysiu, zobacz, pod Murckami nie ma żadnych samochodów, to jakoś przejedziemy. Nie przejechaliśmy - wspomina łamiącym się głosem.

Ustawił się na lewoskręcie, by wjechać w ulicę Górniczego Stanu. Czekał aż przejadą samochody pędzące od strony Tychów. Jeden przejechał, ale pan Marian zauważył, że nadjeżdża kolejny. Czekał. Przez dłuższą chwilę nie widział świateł aut, więc podjął decyzję.

- To przecież tylko dwa pasy. Wjechałem i... To było jak grom z jasnego nieba. Później była już tylko cisza i uderzenie w inny samochód - mówi pan Marian. Z trudem powstrzymuje łzy. W wypadku doznał ciężkich obrażeń ciała, a w szpitalu walczył o życie. Podobnie jak jego 4-letni wówczas wnuczek Szymon, który wypadł z auta, miał pękniętą czaszkę. Żona Krystyna zginęła na miejscu, a przybrana wnuczka Oliwia trafiła do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach. Obrażenia były jednak tak poważne, że zmarła następnego dnia.

Rodzinę Bywalców reprezentuje obecnie stowarzyszenie Wokanda, które zajmuje się pomocą osobom poszkodowanym w wypadkach, kolizjach drogowych oraz na skutek błędów lekarskich.

W wypadku na DK 86 w Katowicach-Giszowcu chodzi zarówno o wyjaśnienie sprawy karnej, jak i ewentualne odszkodowania i zadośćuczynienia, które są jednak blokowane, ponieważ wciąż nie wiadomo, kto jest sprawcą. - Zaskakujące jest to, że nie wystarczyła pierwsza opinia biegłego (wynika z niej, że kierowca bmw jechał z bardzo dużą prędkością, a kierowca fiata jest współwinny, ponieważ... zbyt wolno wyjeżdżał ze skrzyżowania - dop. red.). Nie znam wszystkich przepisów na pamięć, ale nie ma tam chyba takiego, który zabrania wolno jeździć - komentuje Marcin Marszołek, prezes Wokandy. - Biorąc pod uwagę obowiązujące przepisy prawa, to prokurator, jako gospodarz postępowania, może je prowadzić w taki sposób, jaki obserwujemy. Jeżeli jednak przez ponad rok nie jesteśmy w stanie ściągnąć opinii biegłych, to wydaje się, że są oni do „bani” - podkreśla Marcin Marszołek.

20-letni wówczas kierowca bmw to syn jednego z dilerów samochodowych, działających w województwie śląskim. Był trzeźwy, ale kluczowa jest odpowiedź na pytanie: z jaką jechał prędkością? To ważne, bo na skrzyżowaniu, na którym doszło do tragedii, obowiązuje ograniczenie prędkości do 70 kilometrów na godzinę.

Młodego kierowcę reprezentuje mecenas Aleksandra Kokoszka. - W żaden sposób nie będę komentowała tej sprawy - przekazała nam wczoraj katowicka adwokat.

Prezes Wokandy Marcin Marszołek podkreśla, że gdyby młody kierowca bmw nie pochodził z zamożnej rodziny, to - jego zdaniem - sprawa już dawno zostałaby zamknięta. - Po prostu kierowcę i jego rodzinę stać na dobrego adwokata, który cały czas składa wnioski dowodowe. Tego typu sprawy nie mogą jednak tak wyglądać tylko dlatego, że człowiek jest bogaty, a stroną przeciwną postępowania są osoby biedne - podsumowuje Marszołek. Na szybkie zakończenie tego koszmaru liczy także poszkodowany w wypadku. - Wydaje mi się, że sprawa jest zbyt prosta, by śledztwo musiało tyle trwać. Po prostu kierowca bmw jechał zdecydowanie za szybko. My chcemy tylko sprawiedliwości - kończy Marian Bywalec.

WYPADEK NA DK86 NA GISZOWCU
Do tragedii doszło 3 kwietnia 2016 roku. Kierowca fiata 126p jechał od strony Katowic w stronę Tychów i na światłach na Giszowcu skręcał w lewo, by wjechać w ulicę Górniczego Stanu. Wtedy uderzyło w niego bmw, jadące od strony Tychów. 66-letnia pasażerka malucha zginęła na miejscu, a następnego dnia rano w szpitalu zmarła 11-letnia dziewczynka, która podróżowała z rodziną fiatem 126p. Marian Bywalec, który kierował fiatem, był w stanie ciężkim i trafił na oddział intensywnej opieki medycznej Górnośląskiego Centrum Medycznego w Katowicach-Ochojcu. 4-letni wnuczek, który również podróżował pojazdem, został natomiast przetransportowany do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka im. Jana Pawła II. W bmw jechały dwie osoby. Z wypadku wyszły bez szwanku. 20-letni kierowca był trzeźwy.

Po przesłuchaniu został zwolniony do domu. Trwa śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Rejonową Katowice Wschód. Prokurator badający tę sprawę zwrócił się jeszcze o opinię do Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. dra Jana Sehna w Krakowie. Ma być znana w marcu przyszłego roku.

- Pięć opinii biegłego z zakresu ruchu drogowego nie wyjaśniło na tyle sytuacji, by można było komukolwiek przedstawić zarzut - usłyszeliśmy we wrześniu ubiegłego roku w prokuraturze.

Patryk Drabek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.