Prokuratura Okręgowa w Częstochowie prowadzi śledztwo w sprawie katastrofy prywatnego samolotu, do której doszło 31 maja w Napoleonie w powiecie kłobuckim.
Do tragicznego wypadku samolotu we wsi Napoleon w powiecie kłobuckim doszło 31 maja, tuż po godzinie 10. Samolot przelatywał nad miejscowością i nad Muzeum 303 w Napoleonie, gdy nagle nad lasem zaczął pikować w dół i zniknął. 41-letni doświadczony pilot zginął na miejscu. Rozbity samolot to midget mustang A44-RFD stylizowany na maszynę z wojennego Dywizjonu 303 .
Na nagraniu, które przesłano do naszej redakcji, widać ostatnie chwile samolotu. Świadkowie sądzili, że maszyna schowała się za horyzontem i zaraz wzbije się w powietrze i wyłoni zza drzew. Niestety tak się nie stało. Śledczy na razie nie podają szczegółowych informacji dotyczących przyczyn tragedii. - Zleciliśmy szereg ekspertyz. Dalsze czynności będą uzależnione od opinii wydanych przez biegłych - mówi Piotr Wróblewski, rzecznik prasowy częstochowskiej prokuratury.
Śledczy do zakończenia śledztwa będą potrzebowali również opinii Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. A o nią wcale nie jest łatwo. PKBWL nadal nie wydała opinii w sprawie katastrofy samolotu w Topolowie, do której doszło 5 lipca 2014 roku. Zginęło wówczas aż 11 osób. Śledztwo nie zostało zakończone i jest formalnie zawieszone, właśnie z powodu braku opinii komisji.