Trwa gra o Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska. I o miliardy złotych

Czytaj dalej
Agata Pustułka

Trwa gra o Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska. I o miliardy złotych

Agata Pustułka

PiS przejmuje władzę nad wojewódzkimi funduszami ochrony środowiska. Sejmik śląski jeszcze walczy. Samorząd województwa śląskiego nie chce oddać PiS całkowitej kontroli nad Wojewódzkim Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, próbując wszelkimi sposobami utrzymać możliwość współdecydowania o wydatkach oraz sprawach personalnych. Dlatego zmienił statut Funduszu.

Od początku rząd Prawa i Sprawiedliwości zabiegał, by przejąć władzę nad wojewódzkimi funduszami ochrony środowiska. Nic dziwnego. To wiele stanowisk do obsadzenia, ale też ogromne pieniądze, którymi można zarządzać. Zresztą te środki są zwykle bardzo sensownie wydawane na wiele przedsięwzięć - na przykład proekologicznych. Dość powiedzieć, że - biorąc pod uwagę tylko zeszły rok - WFOŚ udzielił różnych pożyczek i dotacji na ponad 3 mld złotych.

Samorząd województwa śląskiego nie chce oddać PiS całkowitej kontroli nad Wojewódzkim Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, próbując wszelkimi sposobami utrzymać możliwość współdecydowania o wydatkach oraz sprawach personalnych. Dlatego zmienił statut Funduszu tak, że choć większość w Radzie Nadzorczej ma PiS (Rada Nadzorcza jest nowa), to każda decyzja musi być podjęta jednomyślnie. Kluczowy w tej „rozgrywce” jest członek rady, powołany przez samorządowców.

W sejmiku, przypomnijmy, większość ma koalicja PO-PSL-RAŚ-SLD. Poza tym decyzje strategiczne muszą być uzgadniane w trybie jawnym, by opinia publiczna wiedziała, na co idą publiczne pieniądze. Aby głosowanie było zgodne ze statutem, musieliby wziąć w nim też udział wszyscy członkowie rady. - Zależy nam na transparentności działań - przekonuje Maciej Gramatyka, rzecznik prasowy marszałka śląskiego.

Przykładowe sprawy podlegające takiemu trybowi głosowania to choćby powoływanie i odwoływanie członków zarządu, ale też kwestia ustalania ich zarobków (warto dodać, że są to jedne z najlepszych stanowisk do obsadzenia w ramach podziału „politycznych łupów”). Przedstawicielowi samorządu udało się już zablokować wniosek o odwołanie zarządu z Andrzejem Pilotem z PSL na czele.

Oczywiście zmiany w statucie natychmiast zakwestionował wojewoda śląski Jarosław Wieczorek z Prawa i Sprawiedliwości. Jednak podczas sesji Sejmiku Województwa Śląskiego radni sprzeciwili się wojewodzie i przyjęli uchwałę „w sprawie skargi na rozstrzygniecie nadzorcze wojewody śląskiego”, które dotyczyło wcześniej przyjętego statutu Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

Przypomnijmy bieg wydarzeń: w połowie czerwca Sejmik Województwa Śląskiego - zgodnie z nowelizacją ustawy Prawo ochrony środowiska - przyjął nowy statut Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

Wśród zapisów znalazł się między innymi ten mówiący o obowiązkowej jednomyślności wszystkich pięciu członków zarządu WFOŚiGW w Katowicach. Wraz z nowelizacją prawa ochrony środowiska czterech z nich ma wskazywać wojewoda, a jednego - samorząd województwa śląskiego. Samorząd województwa śląskiego postanowił w ten sposób bronić swoich pozycji. Czy to skuteczna taktyka? Raczej nie.

18 lipca wojewoda śląski wszczął postępowanie nadzorcze dotyczące przyjętego statutu WFOŚiGW w Katowicach. Kwestionowano m.in. zapis dotyczący jednomyślności członków zarządu Funduszu. Już 21 lipca wojewoda wydał rozstrzygnięcie nadzorcze stwierdzające nieważność przyjętych zapisów.

Podczas ostatniej sesji sejmiku większość radnych nie zgodziła się z argumentacją wojewody i zagłosowała za skargą na jego rozstrzygnięcie nadzorcze. Rozjemcą sporu ma być Wojewódzki Sąd Administracyjny.

Obecnie w WFOŚ trwa zatem pat. Nowa rada nie może odwołać starego zarządu.

W tym samym jednak czasie nad nowelizacją ustawy pracują posłowie. Wszystkie propozycje mają pozbawić samorząd wpływu na działanie Funduszu. Jeden z pomysłów mówi o tym, że jeśli radzie nadzorczej w ciągu dwóch tygodni nie uda się powołać prezesa, to wskazywać go będzie wojewoda.

Większość w Sejmie ma PiS i wszystkie propozycje nowelizujące ustawę spowodują, że samorząd nie będzie miał nic do powiedzenia w sprawie składu rady i zarządu wojewódzkich funduszy ochrony środowiska.

- Zrobiliśmy wszystko, by zablokować szkodliwe przepisy - mówi jeden z radnych PO sejmiku.

- To po prostu próba sparaliżowania działalności Funduszu - ocenia Jan Kawulok, radny PiS w sejmiku. - Apelowałem o rozsądek do kolegów z koalicji rządzącej, ale oni swoimi działaniami wprowadzili liberum veto. Nie ma zgody na taką lekkomyślność.

Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska w Katowicach jest oceniany jako jeden z najlepszych w skali kraju. Gminy bardzo chętnie w różnych sprawach korzystają z jego pomocy. I jest to pomoc realna. To jedna z pierwszych instytucji samorządowych, jaka powstała w wolnej Polsce. Działa już od 1993 roku.

Zajmuje się nie tylko wspieraniem przedsięwzięć proekologicznych w gminach, ale zarządza środkami europejskimi na ochronę środowiska. W skali kraju Fundusze dysponują kwotą ponad 10 miliardów złotych.

Podobny scenariusz jak w Katowicach „przećwiczyli” też radni PO i PSL z sejmiku z województwa łódzkiego.

Agata Pustułka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.