Tyskie szelki, czyli jedyne na Śląsku trolejbusy [WIDEO]

Czytaj dalej
Fot. arc
Jolanta Pierończyk

Tyskie szelki, czyli jedyne na Śląsku trolejbusy [WIDEO]

Jolanta Pierończyk

W całym kraju są tylko trzy miasta z trolejbusami: Gdynia, Lublin i właśnie Tychy. Po okresie zagrożenia likwidacją "tyskie szelki" stały się dumą i symbolem Tychów. Jakie są plany względem tego elitarnego środka komunikacji miejskiej?

Na całym Śląsku tramwaje, a u nas trolejbusy. Byłam bardzo dumna, że moje miasto ma coś takiego nowoczesnego jak trolejbusy - mówi Ewa Czupryna. - Byłam dumna, że taka inność właśnie zaistniała w Tychach. Podobają mi się zresztą do dziś.

- To była ogromna ciekawostka. Inny autobus - mówi Bożena Kozieńska. Autobus na szelkach, mówiono. Do dziś nie ma na Śląsku drugiego miasta, które miałoby linię trolejbusową, a w całym kraju są tylko trzy takie miasta: Gdynia (gdzie trolejbusy jeżdżą od 1943 r.), Lublin ( z trolejbusami od 1953 r.) i właśnie Tychy, gdzie pierwszy trolejbus wyjechał na ulice 30 września 1982 r.
Pierwsze trolejbusy były produktem radzieckim. Były to ZIU 9B, popularnie zwane ziutkami (w Lublinie taki ziutek jeździ do dziś jako kawiarenka). Cały trolejbusowy tabor w Tychach stanowiły na starcie trzy ziutki.

Pierwsza linia trolejbusowa w Tychach miała zaledwie 4 km, od zajezdni autobusowej na osiedle M. Trolejbus jechał ulicami Piłsudskiego, Dmowskiego i kończył trasę na alei Jana Pawła II. Na początku tyskie trolejbusy miały numery, dopiero później zamieniono je na litery: A, B, C, D, E.

Przyszłość trolejbusów stała pod znakiem zapytania

Pod koniec lat 90. nad tyskimi trolejbusami zaczęły się gromadzić czarne chmury. Zastanawiano się nawet nad likwidacją linii trolejbusowych. Ze względów ekonomicznych. Prawdą jest bowiem, że jest to środek komunikacji miejskiej kosztowniejszy niż autobusy. Ostatecznie jednak postanowiono ponosić te wyższe koszty w imię budowania wizerunku Tychów jako miasta inwestującego w czyste powietrze.

Tak więc trolejbusy nie tylko zostały, ale zaczęto rozwijać linie trolejbusowe i rzobudowywać tabor. W tej chwili Tyskie Linie Trolejbusowe mają 22 trolejbusy, których średni wiek sięga trzech lat. Wszystkie są niskopodłogowe. Piętnaście z nich to najnowsze nabytki, solarisy trollino, które na tyskie ulice wyjechały w roku 2013. Do tego momentu Tyskie Linie Trolejbusowe miały 16 średniopodłogowych jelczy z lat 90. XX wieku, z których jeden miał nawet 29 lat. Dziś z tych najstarszych został tylko jeden.

Najnowocześniejsze trolejbusy są za delikatne na polskie zimy

- Ma około 20 lat. Należy do generacji trolejbusów zabawnie zwanych spawarkami ze względu na iskry, jakie sypały się podczas ich przejazdu. Na co dzień go nie używamy, ale w przypadku oszronionych, oblodzonych trakcji jest nieoceniony. Daje sobie radę w takich warunkach, więc wykorzystujemy go do przecierania szlaków. Te nowoczesne trolejbusy są za delikatne - mówi Zbigniew Brud, prezes TLT.

Delikatne, ale komfortowe, monitorowane i pełne udogodnień dla pasażerów i kierowców. - W starych trolejbusach kierowca mógł polegać tylko na sobie, patrzył w lusterka i sam musiał wszystkiego pilnować - mówi kierowca Tomasz Sieniek. - W nowych trolejbusach komputer decyduje o wszystkim, komputer rejestruje wszystko i informuje. Na ekranie widzę, czy są drzwi otwarte, czy ktoś będzie z wózkiem wysiadał... Tu jest taki system, że gdybym zaczął zamykać drzwi, to nie grozi mi przytrzaśnięcie pasażera, ponieważ te drzwi automatycznie odbiją. Tak więc jest duża wygoda i dla kierowcy, i dla pasażera. Dodatkowo mam monitoring i cały czas widzę, co się dzieje w trolejbusie (można obraz przybliżać, powiększać) i na zewnątrz, zarówno przed i za pojazdem. Obraz jest rejestrowany, a nagrania są przechowywane przez prawie miesiąc, więc w razie jakiegokolwiek zdarzenia, można dokładnie prześledzić jego przebieg.

Zanosi się na zakup jeszcze nowocześniejszych sztuk

Dużą zaletą nowych trolejbusów jest zdolność do przejechania kilku kilometrów bez trakcji elektryczne. Oprócz silników trakcyjnych, zasilanych przez pantografy z nadziemnej sieci, posiadają bowiem także napęd bateryjny, co umożliwia im pokonanie kilku kilometrów w sytuacji np. awarii sieci.To bardzo ważne, bo wtedy trolejbus nie blokuje jezdni. Ma bowiem możliwość przemieszczenia się. W planach jest zakup jeszcze dwóch trolejbusów. – Będą jeszcze nowocześniejsze niż te, które zakupiliśmy w 2013 r. Bez sieci będą zdolne przejechać około 20 km - mówi prezes Brud.

Nowe trolejbusy zawiozą do nowego aquaparku

Nowe zakupy planowane są w związku z rozbudową linii trolejbusowej w niedługim czasie. Nowa linia zaczynać się będzie przy DK 1, zostanie poprowadzona wzdłuż ulicy Sikorskiego i Jaśkowickiej aż do ronda Żwakowskiego. - Głównym jej celem jest zapewnienie dogodnego dojazdu do przyszłego aquaparku przy Sikorskiego, który ma być gotów w pierwszej połowie 2017 r. Nasza inwestycja powinna być zakończona w roku 2016 – mówi Zbigniew Brud, prezes Tyskich Linii Trolejbusowych. Trolejbusy urosły do rangi symbolu Tychów. Tyszanie uważają je nawet za wizytówkę miasta. W naszym plebiscycie na wizytówkę Tychów latem 2013 r. wygrały właśnie trolejbusy, wyprzedzając plac Baczyńskiego oraz Paprocany. Ten tyski symbol wzięło na warsztat Tyskie Towarzystwo Fotograficzne i w lipcu 2014 zorganizowało tam swój plener fotograficzny. Jego efekt można do 6 lutego oglądać w Pasażu Kultury Andromeda przy placu Baczyńskiego.

Jolanta Pierończyk

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.