W lasach palędzko-zakrzewskich zabito tysiące Wielkopolan! Dziś nikt o tym nie pamięta

Czytaj dalej
Fot. Gmina Dopiewo
Grzegorz Okoński

W lasach palędzko-zakrzewskich zabito tysiące Wielkopolan! Dziś nikt o tym nie pamięta

Grzegorz Okoński

W lasach Palędzia, Zakrzewa i Dąbrówki koło Poznania, hitlerowcy oprawcy wymordowali strzałami w tył głowy co najmniej 4500 Wielkopolan. Dokładnej liczby nie sposób ustalić – mówi się nawet o 16 tys. ofiar. Instytut Pamięci Narodowej alarmuje – prawie nikt jednak o tym nie wie!

W dniu 14 czerwca, uznanym za Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady odbędzie się wydarzenie patriotyczne „Tajemnice”, upamiętniające tragedię. W miejscu zwanym Kwaterą Siedmiu Grobów w Lesie Zakrzewsko – Palędzkim, o godz. 11.00 spotkają się żołnierze Wojska Polskiego, pracownicy Instytutu Pamięci Narodowej, samorządowcy, nauczyciele i uczniowie. Adam Mendrala z Urzędu Gminy Dopiewo informuje, że zaplanowano apel poległych, przypomnienie historii zbrodni dokonanych w tych lasach, a także koncert pieśni patriotycznych i prezentacje historyczne.

Przypomnijmy: do kompleksu lasów w rejonie Dąbrówki, Zakrzewa i Palędzia już we wrześniu 1939 roku Niemcy przywozili ciężarówkami zatrzymanych Polaków, więźniów Fortu VII – powstańców wielkopolskich, samorządowców, nauczycieli i naukowców, oficerów rezerwy, harcerzy – ludzi, którzy jako elita społeczeństwa byli od razu przeznaczeni do eliminacji. Las początkowo w rejonie Zakrzewa, a później także i w kolejnych miejscach, obstawiany był przez członków formacji SA i miejscowych Niemców (stanowiących wówczas większość w Zakrzewie), nie wolno było do niego wchodzić pod karą śmierci. W wyznaczonych miejscach kopano długie i głębokie doły, do których oprawcy wpędzali związanych więźniów. Kładziono ich warstwami i mordowano strzałami w tył głowy. Ocenia się, że w latach 1939 – 1942 zamordowano tak co najmniej 4,5 tysiąca ludzi, choć szacunki mówią nawet o liczbie 16 tysięcy ofiar. W 1944 roku Niemcy zmuszali więźniów z obozu w Żabikowie do wykopywania szczątków ofiar – była to akcja ekshumacyjna 1005 – i palenia ich na stosach. Po zlikwidowaniu wszystkich zbiorowych mogił, więźniowie ci także zostali zastrzeleni i spaleni.

Zobacz też: Fort VII w Poznaniu - pierwszy obóz koncentracyjny na ziemiach polskich, w którym po raz pierwszy zastosowano komory gazowe. Zobacz wideo

- Niestety dziś Wielkopolanie nie pamiętają, a nawet nie wiedzą o masowych zbrodniach dokonanych przez Niemców w latach 1939-1942 w lasach Palędzie i Dąbrówka k. Zakrzewa (Lasy Palędzko – Zakrzewskie). „Akcja 1005” specjalnego Sonderkommanda Legath z Inowrocławia z 1944 roku, polegająca na likwidowaniu grobów, wydobywaniu ciał pomordowanych i ich paleniu na specjalnych stosach, nie tylko zatarła ślady masowych zbrodni, ale również sprawiła, że Polacy nie mają obecnie świadomości tego, co z ich elitą zrobili niemieccy oprawcy – mówi Tomasz Cieślak z Biura Edukacji Narodowej poznańskiego oddziału IPN. - Niestety środowiska naukowe niewiele przez ostatnie lata zrobiły, by zdobyć i upowszechniać wiedzę o tych zbrodniach, a jest to niezbędne do budowania o nich powszechnej świadomości. O tej okrutnej zbrodni wiedzą jedynie nieliczni samorządowcy z Wielkopolski, którzy co roku uczestniczą w lokalnych uroczystościach rocznicowych. Nie jest to także wiedza powszechna wśród Wielkopolan. My jako pracownicy Biura Edukacji Narodowej IPN w Poznaniu staramy się to zmienić poprzez analizę dostępnego śledztwa i wszelkich materiałów na ten temat. 9 czerwca zorganizowaliśmy pierwsze z cyklu szkoleń dla nauczycieli w tych lasach, współtworzyliśmy również nowy Szlak Pamięci Narodowej. W naszym zamyśle, to nauczyciele mają tę wiedzę przekazywać dalej, swoim uczniom. W trakcie szkolenia zgłosiła się do mnie osoba, która na skraju lasu kupiła działkę i przyznała, że nie miała pojęcia o tym co tu się działo, mimo że przecież przed tak ważnym zakupem na pewno starała się jak najwięcej dowiedzieć o okolicy!

Tomasz Cieślak dodaje, że niemieccy sprawcy nie zostali wykryci i ukarani. Mimo skali zbrodni (przynajmniej 4500 ofiar), nie było ich też bardzo wielu: w momencie rozstrzeliwania więźniów przywożonych ciężarówką, na miejscu obecnych było tylko kilku funkcjonariuszy SS, pozostałe samochody z przeznaczonymi na egzekucję Polakami w tym czasie czekały przed lasem. Ponadto Niemcy bardzo skutecznie zatarli ślady w końcowym okresie wojny. Sprawcami byli esesmani z Einsatzgruppe VI pod dowództwem Ericha Naumanna, odpowiedzialni m. in. za rozstrzeliwanie Wielkopolan już od września 1939 i funkcjonariusze poznańskiego Gestapo. Powojenne śledztwo Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Poznaniu, pozwoliło jedynie na ustalenie kilku nazwisk oprawców, ale mimo to jest niezwykle cenne do rozwiązania tej jednej z największych zagadek z okresu okupacji niemieckiej.

---------------------------

Zainteresował Cię ten artykuł? Szukasz więcej tego typu treści? Chcesz przeczytać więcej artykułów z najnowszego wydania Głosu Wielkopolskiego Plus?

Wejdź na: Najnowsze materiały w serwisie Głos Wielkopolski Plus

Znajdziesz w nim artykuły z Poznania i Wielkopolski, a także Polski i świata oraz teksty magazynowe.

Przeczytasz również wywiady z ludźmi polityki, kultury i sportu, felietony oraz reportaże.

Pozostało jeszcze 0% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Grzegorz Okoński

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.